Nim przybyła choinka – o diduchu i podłaźniczce

Współcześnie trudno sobie wyobrazić, aby już w początkach grudnia nie ujrzeć barwnie przystrojonej choinki. Kolorowe drzewka dawno „wyszły z domów na ulice”. Miasta, centra handlowe, restauracje i okoliczne sklepy co roku prześcigają się w świątecznych dekoracjach. Jednak nie dla wszystkich może być wiadomym, że choinka to najmłodszy z powszechnie praktykowanych świątecznych zwyczajów. Przystrojone iglaste drzewko przywędrowało na słowiańskie ziemie z zachodu za sprawą mieszczaństwa niemieckiego pochodzenia. Polskie domy w pełni zaczęła zdobić ją dopiero w XX wieku.

Staropolskim obyczajem było przystrajanie domów na czas świąteczny snopami zbóż. W kątach izb stały snopy żyta, pszenicy i owsa, tzw. diduchy. Na stół zwyczajowo kładziono siano i sypano ziarno na obrus. Wszystko to miało zapewnić urodzaj i zdrowie. Zamiast całych iglastych drzew w domu trzymano wyłącznie ich czubki bądź gałęzie, które podwieszane były aż do samego sufitu. Ozdoby tego typu nazywano mianem podłaźniczek lub podłaźników. Dziś wielu zwykło sądzić, że choinka była na naszych ziemiach od zawsze, przez co bardzo łatwo zapomina się o typowo słowiańskich ekwiwalentach choinki, które zostaną omówione w niniejszym wpisie.

Zdjęcie: Muzeum w Sierpcu ©

Zdjęcie: Muzeum w Sierpcu ©

Diducha możemy uważać za wschodniosłowiańskiego brata i poprzednika choinki. Jest to pierwszy snop ze żniw stawiany w rogu izby na czas Święta Godowego. Snop ten wykonywano z pszenicy i owsa, czasem też z niemłóconego żyta. Należało go ustawić kłosem do góry w pomieszczeniu, gdzie odbywała się wieczerza. Symbolika diducha była szeroka. Zapewniał on dobrobyt w przyszłym roku, a także był talizmanem przeciwko złym mocom. Pierwotnie był kojarzony jednak przede wszystkim z kultem przodków. Diduch pierwotnie znaczy tyle co ‚dziad’  ustawiano go zatem nieopodal stołu, po to by zmarli przodkowie mogli ucztować wraz z rodziną. Diducha trzymano w domu aż do końca obchodów Szczodrych Godów, a te przyjęło się sądzić, że trwać mogły 12 nocy. Patrząc zatem na dzisiejszy kalendarz liturgiczny, można powiedzieć, że diduch stał w izbie od Wigilii aż do Trzech Króli. Zwyczaj ten został zaadaptowany przez kościół ukraiński i uznany za typowo bożonarodzeniowy. Stawianie snopa zbóż było tradycją obecną nie tylko w wiejskich chatach. W Encyklopedii Staropolskiej Zygmutna Glogera czytamy, że: Stawianie snopów zbóż po rogach izby, w której zasiadają do uczty wigilijnej, dotąd napotykane u ludu było niegdyś zwyczajem we wszystkich warstwach powszechnym. U pani wojewodziny Dobrzyckiej w Pęsach na Mazowszu, w połowie XIX wieku, nie siadano do wigilii bez snopów zboża po rogach komnaty stołowej ustawionych. W północno-wschodniej Polsce, przede wszystkim na ziemi rzeszowskiej i sądeckiej słomą zaścielano całą podłogę. Miało to wróżyć urodzaj, ale także czyniono to, aby dusze zmarłych mogły wygodnie podejść do stołu. Wierzono, że w ten niezwykły, magiczny wieczór duchy przodków przybywają do domu, aby wspólnie ucztować ze swą rodziną.

Słoma, tak ważna, i tak potrzebna na wsi musiała być obecną podczas świętowania jednego z najważniejszych dni w roku. Dlatego ściany domów zdobiono różnymi słomianymi ozdobami. Przede wszystkim wykonywano z niej gwiazdki lub krzyże. Popularną ozdobą były też tzw. dziady, czyli zwinięte pęczki słomy, z których wykonywano figurki. Po pierwsze siano i słoma stanowiły pewien rodzaj amuletu, o czym już nie jednokrotnie w tekście wspominałam. Miały zagwarantować gospodarzom i ich rodzinom pomyślność i urodzaj podczas przyszłorocznych zbiorów, które zwyczajowo kończyły dożynki. Po drugie w tradycji chrześcijańskiej siano jest symbolem ubogonarodzonego Jezusa, który przybył na ziemski świat w stajence wśród zwierząt. Wiele świątecznych zwyczajów związanych z dekorowaniem domu zostało dzisiaj już całkowicie zapomnianymi. Mało kto pamięta dlaczego pod wigilijnym stołem kładziono żelaza, czyli kosy i metalowe elementy pługu. Miało to służyć temu, aby krety nie ryły ziemi na której zostaną posiane uprawy. Sznurami i łańcuchami nie obwiązywano drzewka wigilijnego, jak rzecz ma się współcześnie, a kogi stołu. Wszystko po to, by chleb trzymał się domu. Obecnie jeśli na wigilijnym stole spotkamy siano, to tylko symboliczną wiązkę pod białym obrusem.

Własność zdjęcia: Muzeum w Sierpcu ©

Własność zdjęcia: Muzeum w Sierpcu ©

Podłaźniczka to kolejna ozdoba dekoracyjna, którą dzisiaj możemy zobaczyć głównie w skansenach i muzeach etnograficznych. Jest to krzaczek albo wierzchołek zielonego, iglastego drzewa wieszany pod sufitem na okres Bożego Narodzenia. Podłaźniczki to tradycja regionalna, bowiem występowały głównie na południowych krańcach dzisiejszej Polski. Zasięgiem obejmowała Śląsk Cieszyński, ziemię krakowską, Sądecczyznę i Podhalę sięgając aż do Sanu. Podłaźniczka jest nazwą najbardziej rozpowszechnioną, jednak nie jest jedyną dla określenie wigilijnego drzewka. W powiecie krakowskim była nazywana także sadem a na wschodnich krańcach przede wszystkim w powiecie jarosławskim wiechą. W gwarze podhalańskiej podłazić kogoś znaczy tyle, co ‘iść do czyjej chałupy w noc wigilijną z powinszowaniem’, dlatego gwarowe dobrze żeś mnie podlazł oznacza ‘przyniosłeś mi szczęście’. Podłaźnikiem nazywają Podhalanie osobę, która w wigilijny wieczór lub Nowy Rok chodzi od chałupy do chałupy i składa życzenia. Sama czynność jest określana jako podłazy, podchody albo podchódka. Słowianie Południowi podłaźnikiem nazywają osobę, która w Święta Bożego Narodzenie jako pierwsza przychodzi z powinszowaniem. Ludność polska przywiązywała do podłaźniczki ogromne znaczenie, bowiem miała ona chronić cały dom, obejście i mieszkańców przed złymi mocami i urokami. A pannom na wydaniu miała zapewnić szybkie i szczęśliwe za mąż pójście.

Gospodarz, chcąc zdobyć podłaźniczkę, musiał wyruszyć do innego świata, tzn. lasu. Lasy pełne były duchów i złych demonów. Wykradnięcie z tego miejsca wiecznie zielonego drzewka to symbol niekończącego się życia, wolnego od chorób i urazów. Podłaźniki wieszano także podczas słowiańskich Szczodrych Godów. Zdobiono je orzechami, bibułkami, piernikami, jabłkami, gwiazdkami i krążkami opłatka (tzw. światami). Podłaźniczki przymocowywano do sufitu za pomocą sznura, dzięki czemu było można bardzo łatwo je opuszczać, by ściągnąć z nich łakocie. Podhalańska legenda, przez lata przekazywana ustnie wyjaśnia skąd podłaźniczki wzięły się w chatach. Niedźwiedź chcąc uczcić Dzieciątko w szopce ułomił piyknego smrecka i niesie. Ale ze to beł walny krzok, ni mók go uniyś, ba go wlók za sobom. A ze musioł bez kiela potocków przechodzić, to sie w kozdym drzywko zamocało a pote zaroz marzło, no i porebieły sie na niym ślicne śklane igiełki, ze sie smrecek do słonecka świycił, jak zeby go fto dyjamentami obsypoł. Uwidziało sie to rybkom i dalize hipkać na drzywko. A jak jesce po dródze ptoski takie ślicności obociły, het a smreku posiodały, a niedźwiydź sytko to wroz zaniósł do sopki i przed Dziycionteckiem postawieł. Z tego to posło, że teroz strojom dzieciom drzywko na Boze Narodzynie i selniejakie świycidełka na niym wiysajom. To właśnie tego rodzaju legendy tłumaczą podłaźniczkę, a później choinkę jako rajskie drzewkoBoże drzewko. Wyschniętego podłaźnika nigdy nie wyrzucano do śmieci. Jego pokruszoe cząstki dodawano do karmy dla zwierząt albo zakopywano w bruzdach zagonów na urodzaj.

Autor: Ostatek Ostatek ©

Autor: Ostatek Ostatek ©

Pierwsze choinki pojawiły się w Polsce w XIX wieku. W swoich domach stawiali je mieszczanie pochodzenia niemieckiego wyznający religię ewangelicką. Pod wpływem niemieckim zielone drzewka zaczęto stawiać w domach na Pomorzu, Warmii i Mazurach. Do czasów II  wojny światowej choinka była praktycznie nieznana na polskiej wsi. Współcześnie choinkę uważa się za jeden z najważniejszych elementów dekoracyjnych wyznaczających nadejście świąt Bożego Narodzenia. Należy pamiętać, że na wsiach najdłużej utrzymał się pochodzący jeszcze ze słowiańszczyzny zwyczaj dekorowania domów i chałup zielonymi gałązkami. O tym, że jest to zwyczaj stosunkowo młody świadczy fakt, że jeszcze Oskar Kolberg zanotował w 1871 roku, że w Krakowskiem wieszanie sadu u powały było znane szczególnie po dworach i w miastach. Następie badania Kazimierza Moszyńskiego dowodzą, że zwyczaj strojenia stojącego drzewka na święta Bożego Narodzenia na Śląsku, Kujawach i Pomorzu nie jest uważany za dawny.

Jak i dawniej podłaźniczka, tak i współcześnie choinka uważana jest za drzewko niezwykłe. Dlatego warto bliżej przyjrzeć się ozdobom i ich symbolice, które corocznie zostają zawieszane na wigilijnym drzewku. Dekoracje, które niegdyś można było zobaczyć na podłaźniczce obecnie zdobią choinki. Samo zielone drzewko symbolizuje zdrowie, życie i siły witalne. Na owym drzewku nie może zabraknąć światła. Dawniej do iglastych gałązek przyczepiano świeczki z upływem lat zostały one zastąpione przez elektryczne lampki. Mimo, że woskowe świeczki przez wiele osób są uważane za ładniejszy element dekoracyjny, to też były bardziej niebezpieczne. Niejednokrotnie się zdarzało, że wystarczyła chwila nieuwagi, aby całe drzewko stanęło w płomieniach. A co oznaczają te kolorowo migające światełka? Obecność światła na choince jest świadectwem pamięci o przodkach. Wierzono, że to właśnie te małe świetlne ogniki wyznaczają drogę dla błąkających się po świecie dusz zmarłych, które to w wigilijny wieczór na pewno zechcą odwiedzić swe ziemskie domostwa. Czyli światło jest drogowskazem dla dusz przodków, ale też ochrania przed chorobami. Obecnie na choince nie może zabraknąć szklanych, czy też plastikowych bombek we wszystkich wzorach i kolorach. Dawniej na choince zawieszano czerwone jabłka i orzechy. Jabłko to symbol rajskiego owocu, którym kuszeni byli Adam i Ewa miały one zapewniać zdrowie i urodę. Natomiast orzechy miały przynieść domownikom siłę i dobrobyt. W czasach kiedy jeszcze wieczerza wigilijna uważana była za ucztę zaduszą jabłko, podobnie jak fasola i groch były pokarmem przeznaczonych dla duch zmarłych. Łańcuchy oplatające zielone drzewko to nic innego jak symbol zniewolenia i grzechu, chociaż w tradycji ludowej uważa się je za oznakę spajania więzi rodzinnych.

Warto zwrócić uwagę na kulturowe funkcję współczesnej choinki. Choinka jest osią świata, naznacza centrum świętej przestrzeni w którymkolwiek miejscu nie zostałaby ulokowana. Przedstawiona analiza świątecznych drzewek może posłużyć za przykład jak w procesie chrystianizacji zaadaptowano prastare, jeszcze pogańskie zwyczaje. W pewnym sensie choinka spełnia funkcję pogańskiego  drzewa życia, gdyż pełni funkcje zaduszne, kreacyjne oraz zwiastuje witalność i siłę.Choinka

Źródła:
Gloger Zygmunt, Encyklopedia Staropolska.
Kolberg Oskar, Dzieła Wszystkie.
Ogrodowska Barbara, Polskie zwyczaje i obrzędy doroczne.
Seweryn Tadeusz, Podłaźniki – studja z dziedziny sztuki ludowej.
Smyk Katarzyna, Choinka w kulturze polskiej.

Udostępnij na:
Ten wpis został opublikowany w kategorii Święta cykliczne, Święta, tradycje, obyczaje i oznaczony tagami , , , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.
  • Bardzo ciekawy artykuł 🙂 Swoją drogą ciekawe, że nawet tu dotarliśmy do drzewa życia na koniec.

    ” To właśnie tego rodzaju legendy tłumaczą podłaźniczkę, a póxniej choinkę jako rajskie drzewko, Boże drzewko.” ~niewciśnięty alt

  • Podłaźnicza jest ciągle żywa 🙂 od lat zadziwiam rodzinę i znajomych podłaźniczką. Oprócz opisanych zalet obrzędowych ma również zalety praktyczne. Po pierwsze nie trzeba szukać specjalnego miejsca w mieszkaniu, można ją powiesić wszędzie. A po drugie nie wycina się całego drzewka, tylko korzysta z kilku gałązek. Wycinając z rozwagą tu i ówdzie moje świerki znakomicie rosną i nic im nie brakuje. I na dodatek nic mnie to nie kosztuje, ani pieniędzy ani nerwów 😀
    Samych serdeczności na Święta i wielu powodów do radości w przyszłym roku.

    • Kamil Gołdowski

      I co najważniejsze – kot do niej nie doskoczy, żeby pobawić się ozdobami! 😉