Zażynki i czas żniw

Lipiec i sierpień to pora szczególnie istotna dla rolników — czas żniw. Od pomyślności zbiorów zależał cały następny rok, dlatego uprawiacze ziemi robili, co mogli, żeby zadbać o obfitość swych plonów. Skuteczne metody uprawy to jednak nie wszystko, gdyż duży wpływ miała pogoda. Susza bądź zbyt intensywne deszcze mogły uczynić całą włożoną w pola pracę całkowicie daremną, przez co od najdawniejszych czasów ludzie wsi zanosili swe prośby do bóstw i składali ofiary, po to by zapewnić sobie urodzaj urodzaj w polu. Zmieniająca się rzeczywistość nie zmieniła tak bardzo samych ludzi, przez co dziś część tych zwyczajów wciąż jest praktykowana.

Zażynki to słowiański obyczaj ludowy związany z rozpoczęciem żniw. Niewiele dziś wiemy o tym, jak dokładnie mógł on wyglądać wśród dawnych Słowian, jednak liczne rytuały pozostałe w kulturze ludowej pozwalają twierdzić, że bez wątpienia nasi praojcowie do rozpoczęcia żniw musieli podchodzić w sposób wyjątkowy — ze szczególnym poszanowaniem dla ziemi, która dla prostego człowieka była od zawsze karmicielką, a przez to też matką.

Autor: Andriej Szyszkin

Autor: Andriej Szyszkin

Żniwa zwyczajowo rozpoczynały się około 15 czerwca i trwały do 15 sierpnia. Nieprzypadkowo obecnie na czas zakończenia żniw wypada święto Wniebowzięcia Najświętszej Panny, zwane też dniem Matki Boskiej Zielnej. Od dawien dawna czas zakończenia żniw był porą, kiedy do świątyń zanosiło się zebrane podczas żniw płody ziemi: zioła, kwiaty, owoce, warzywa. W kulturze ludowej zachowało się wierzenie w to, że poświęcone zbiory nabierają magicznej mocy płodności i leczenia rozmaitych dolegliwości. Gołym okiem widać, że zachowane na wsiach wierzenia nie mogły wziąć znikąd i musiały mieć związek z dawnymi bóstwami wegetacyjnymi: Mokoszą, Welesem i innymi.

Niegdyś wydzielano tzw. małe i duże żniwa. Żniwa małe to czas, kiedy zbierano plony ozime i rzepak, za to podczas dużych żniw, czasem nazywanych właściwymi, zbierano pozostałe plony. Żniwa było można rozpoczynać w momencie, kiedy ziarno było odpowiednio twarde, a słoma miała właściwy odcień barwy złota. Nie było ich można jednak rozpocząć bez odbycia odpowiednich rytuałów.

żniwaDla żniwiarzy najważniejszym i niekiedy długo wyczekiwanym ptakiem była przepiórka. To właśnie jej śpiew wyznaczał czas dla rozpoczęcia zbiorów, czyli Zażynków. Pierwsze kłosy ścinano zazwyczaj w środę lub sobotę. Chłopi od zawsze byli mocno przywiązani do religii; niezależnie od tego, czy mowa tutaj o religii pogańskiej czy katolickiej. W dzisiejszej tradycji wspomniane dni są poświęcone Matce Boskiej. Nikt nie rozpoczynał zbiorów w piątek, gdyż ten dzień był uważany za pechowy. Trudno jednak dziś powiedzieć, co stanowiło podłoże dla tych wierzeń.

Koszenie w kulturze ludowej było niegdyś wielce zrytualizowane. Gospodarz, który jako pierwszy ścinał kłos, zdejmował kapelusz i mówił: „Boże dopomóż”. Następnie, po naostrzeniu kosy, czynił znak krzyża i dopiero zabierał się do pracy. Przy żniwach nigdy nie pracowała jedna osoba, zazwyczaj dokonywała tego wspólnie cała wioska. Dlatego po pierwszym pokosie gospodyni rozcierała biały obrus na ziemi i układała na nim chleb, kiełbasę i gorzałkę i owym pokarmem częstowała wszystkich kosiarzy. Miało to związek ze słynnym zwyczajem polskiej gościnności.

kłosy

Autor: Tim Keegan (CC)

Dawni Słowianie szczególnie podchodzili zarówno do początku, jak i końca żniw, czego najlepszym dowodem są zwyczaje związane z poszczególnymi snopkami zboża. Pierwszy zżęty snop zboża w dawnej tradycji był przechowywany w pobliżu domostwa aż do Szczodrych Godów, w czasie których był przynoszony do izby i należycie przystrajany. Ustawiano go kłosem do góry, a następnie wyprawiano przy nim wieczerzę. Ten szczególny snop bywał nazywany diduchem (pol. dziad), co ma związek z jego symboliką związaną z rodowymi przodkami. Co więcej, diduch był wróżbą urodzaju w nadchodzącym roku, a także — talizmanem na złe moce. Ziarna z diducha były wykorzystywane podczas pierwszego siewu w kolejnym roku. Niestety, z czasem ta piękna tradycja została wyparta przez dzisiejszą choinkę.

Z ostatnim snopem zżętego zboża wiązały się inne wierzenia — jedni zwykli w nim widzieć ukrywającego się w nim polewika, opiekuńczego ducha pól; inni dostrzegali jego podobieństwo do brody Welesa bądź św. Mikołaja. Bez względu na obraną interpretację, snop ten był z honorami zabierany z pola i przechowywany w kącie stodoły do następnej wiosny. Niewypełnienie z któregoś wspomnianych rytuałów wiązało się ze sprowadzeniem na siebie i swoją rodzinę nieszczęścia, przez co od dawien dawna podchodzono do nich z wyjątkową sumiennością.

Udostępnij na:
Ten wpis został opublikowany w kategorii Fauna i flora, Kultura ludowa, Wierzenia ludu, Wieś, Życie codzienne i oznaczony tagami , , , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.
  • Martyszka

    U nas na wsi do dziś mówi się, że przepiórka woła „chodźcie żąć, chodżcie żąć”.
    To charakterystyczne nawoływanie przeiórki oznacza, że wysiedziała już młode, które mogą teraz same zdobywać pożywienie i przede wszystkim uciec przed żniwiarzami, więc żniwa im już nie zaszkodzą.
    Kolejna mądrość ludowa, która stała się zwyczajem, ale ma istotne uzasadnienie.

  • Gratuluję dobrego tekstu. Jest ciekawy, zwięzły i dobrze opisuje bliski związek emocjonalny Słowian z Matką Ziemią i Przyrodą. Mam problem tylko z jednym zdaniem

    „…inni dostrzegali jego podobieństwo do brody Welesa bądź św. Mikołaja.”

    „Święty Mikołaj” to niesłowiańska „naleciałość”. Przywleczono go razem z nadjordańską dżumą na nasze ziemie. W czasach pogańskich był u Słowian nieznany.

    • Kamil Gołdowski

      Tekst jest poświęcony bardziej kulturze ludowej, więc ten św. Mikołaj jest tutaj mym zdaniem na miejscu. Zwłaszcza, że Welesa ze św. Mikołajem sporo łączy, co już zostało zresztą wypunktowane przy okazji wpisu o Welesie:

      https://www.slawoslaw.pl/weles/

  • Terminy kultura ludowa, tradycja ludowa czy zwyczaje ludowe to eufemizmy ukrywające fakt, że wiele zwyczajów i obrzędów ludowych ma korzenie pogańskie. Krystowierstwo zażarcie je zwalczało chcąc je całkowicie wyplenić. Gdy to okazało się niemożliwe samo przywłaszczyło sobie wiele z tych obrzędów i zwyczajów nadając im własną nadjordańską interpretację. Podstęp ten niestety udał się i obecnie wielu ludzi ma problemy z odsianiem plew od ziarna – (anty)kultury krystowierczej, nadjordańskiej od kultury słowiańskiej. Myślę, że warte zachodu jest oczyszczenie kultury słowiańskiej od tej obcej naleciałości. Choćby po to, aby ukazać jej piękno. No i po to, aby w miarę możliwości odtworzyć rzeczywistą kulturę naszych przodków.

    Kolejna sprawa.

    Przyznam się szczerze, że nie widzę (poza płcią męską i brodą – ale te posiadali też greccy filozofowie czy wikingowie) żadnych podobieństw pomiędzy Welesem i św. Mikołajem. Weles był bogiem (św. Mikołaj nie), przypisywane są mu różne funkcje:

    „Powszechnie Wołosowi przypisuje się liczne funkcje. Z jednej strony traktuje się go jako surowego pana zaświatów zasiadającego na tronie w korzeniach Drzewa Kosmicznego, mającego moc przemiany w Żmija, posługującego się magią i sprawującego pieczę nad podróżującymi przez Nawię duszami zmarłych, z drugiej strony uważa się go za opiekuna rogatego bydła, koni i szeroko rozumianego gospodarskiego dobrobytu. Czasem też łączy się go z przysięgami, poezją, rzemiosłem, a także – widzeniem przyszłości.”
    https://www.slawoslaw.pl/weles/

    Ale nie ma wśród nich funkcji i atrybutów św. Mikołaja – nie rozdawał prezentów dzieciom/ubogim, nie jeździł na saniach zaprzęgniętych do reniferów. Nie ma więc pomiędzy nimi moim zdaniem najmniejszego nawet podobieństwa. Stąd też wyraziłem zdumienie stawianiem Welesa i św. Mikołaja (totalnie skomercjalizowanego) obok siebie.

    • Kamil Gołdowski

      Cóż, komercjalizacja ze św. Mikołajem też swoje zrobiła. Nie zmienia to faktu, że w prawosławnych podaniach często jest on traktowany właśnie jako pan zaświatów (zastępujący św. Piotra). Czasem też przypisuje mu się funkcję opieki nad bydłem, a to już sprawia, że jest mu bardzo blisko do Welesa. Dzisiaj to zestawienie Welesa z Mikołajem może wydawać się dziwne, jednak jest to dobry przykład na to, jak niektóre wierzenia zlewają się ze sobą.

  • Widzę, że nadal się nie rozumiemy.
    Prawosławie ze Słowiańszczyzną ma tyle samo wspólnego co katolicyzm – czyli po prostu nic. Ma tak samo nadjordańskie korzenie i tak samo zostało Rusinom narzucone. Po tzw. „chrzcie Rusi” jeszcze wielokrotnie dochodziło tam do buntów pogańskich. A wołchwów palono na stosach.
    Prawosławie podobnie jak katolicyzm nie mogąc wykorzenić pogańskiej kultury i tradycji podstawiało swoich idoli w miejsce słowiańskich bogów i bóstw.
    Postacie jak św. Piotr (wątpliwy historycznie) czy św. Mikołaj (wątpliwy historycznie) nie mają absolutnie nic wspólnego z kulturą słowiańską, także z Nawią. Katolickie i judaistyczne „niebo” to nie Nawia i tylko część zaświatów. Bo jest jeszcze „piekło” i wymyślony w XII w. „czyściec”. Wg wymysłów katolicyzmu św. Piotr był odźwiernym/klucznikiem przy bramie „nieba”. Ale „niebo” to nie całe zaświaty. I odźwierny/klucznik nieba to nie Pan Zaświatów – a takim był Weles u Słowian.

    Wierzenia słowiańskie były w dużej mierze wiedzą, a nie wymysłami wziętymi z sufitu. I dlatego były bezlitośnie zwalczane. A owo zlanie się wierzeń dokonało się za sprawką podstępnych przywłaszczeń i wielowiekowej, często siłowej i prowadzonej pod przymusem indoktrynacji Słowian, którym wmówiono, że obca mściwa nietolerancyjna ideologia „narodu wybranego” jest „prawdą objawioną”.

    Wychodzę z założenia, że podstawowym zadaniem badaczy i pasjonatów dziedzictwa kulturowego Słowiańszczyzny powinno być uwolnienie jej od obcych, podstępnie a nawet siłą podsuniętych Słowianom wierzeń i idoli. Które ją tylko zaśmiecają i czynią niestrawną.

    • Kamil Gołdowski

      A w tym tekście nikt nie rozważa tego, w jaki sposób wyodrębniły się wierzenia na temat św. Mikołaja. To oczywiste, że wierzenia o poszczególnych świętych zastępowały te związane z pogańskimi bóstwami. Skoro któryś święty przejął atrybuty jednego z pogańskich bogów, to warto o tym napisać, by ludzie mieli tego świadomość. Dla jednych taka informacja będzie kolejnym dowodem na to, jak podstępnie wierzenia katolickie były narzucone na naszych ziemiach, dla innych – interesująca ciekawostka. W świadomości ludzkiej elementy pogańskie zlały się z katolickimi, więc co złego w pisaniu o tym? Zwłaszcza, że nikt tu nie twierdzi, że św. Mikołaj jest słowiański. 😉

  • Pingback: Test jak to wygląda – Z'+Ro"D+L"o+SL"o"W()