Przeskocz do treści

7

Na okres przesilenia letniego przypada szczególna rola ludowej obrzędowości słowiańskiej. Najdłuższy dzień i najkrótsza noc od zawsze przyciągały uwagę człowieka. Była to pora szczególna zwłaszcza dla rolników, gdyż każdy z nich był już po wiosennych pracach polowych i oczekiwał na żniwa, które od zawsze kojarzone były z trudem i mozolną, wyczerpującą pracą. W efekcie, w trakcie przesilenia letniego, przypadało główne święto naszych przodków, czyli Kupalnocka.

Edward Robert Hughes, Midsummer Eve
Edward Robert Hughes, Midsummer Eve

Czytaj dalej... "O tym jak Kupała młodzież w dorosłość wprowadzał…"

10

Przed wiekami niezbędnym warunkiem dla istnienia świata i społeczeństwa były obrzędy, które niosły za sobą olbrzymi ładunek wierzeń. W kalendarzu Słowian najważniejsze święta przypadały w czasie słonecznych przesileń. Rok rozpoczynał okres równonocy wiosennej, czyli święto Jarych Godów. Jak i w innych kulturach ludowych, tak i u Słowian święto to zwracało się u obrzędom oczyszczania, które swą formę przyjmowały chociażby w rytualnych kąpielach. Słowianie żegnali się z mijającym rokiem w trakcie święta Szczodrych Godów, kiedy to słońce budziło się na nowo. W trakcie wędrówki słońca po ziemskim globie wiele emocji wywoływała u Słowian jeszcze jedna data. A mianowicie dzień, a raczej noc, kiedy słońce lśniło na piedestale najdłużej w ciągu całego roku. W tradycji słowiańskiej data 21 czerwca znana jest jako noc poświęcona domniemanemu bogowi Kupale, a dzień ten czczona pod nazwą Święto Kupały.

Autor: DuszanB ©
Autor: DuszanB ©

Czytaj dalej... "Święto Kupały"

1

Idź i czekaj mrozów to pierwsza powieść Marty Krajewskiej, która ukazała się nakładem wydawnictwa Genius Creations. Autorka z wykształcenia jest kulturoznawcą, w krąg jej zainteresowań wchodzą mitologia słowiańska i świat demonologii ludowej. Debiut literacki odnotowała w 2014 roku, kiedy to w „Nowej Fantastyce” opublikowała opowiadanie Daję życie, biorę śmierć. Idź i czekaj mrozów to powieść fantasy osadzona w świecie wierzeń i demonów słowiańskich.Idź i czekaj mrozów - Marta Krajewska Czytaj dalej... "Czar Wilczej Doliny, czyli recenzja powieści „Idź i czekaj mrozów” Marty Krajewskiej"

2

Jajko to symbol, który bez wątpienia uważany jest za najważniejszy atrybut Świąt Wielkanocnych. Jak w wigilijny wieczór bliscy łamią się opłatkiem, składając sobie przy tym wzajemnie życzenia, tak wielkanocne jajko jest synonimicznym sygnałem, że to już czas, aby w pełni rozpocząć świętowanie. W wielu kulturach jajko posiada taką samą symbolikę, bowiem jest to przede wszystkim symbol życia, siły i płodności. Wielkanocne pisanki mają swoją genezę w starosłowiańskich, pogańskich kultach. Jajko było powszechnym darem wotywnym składanym bogom, a także symbolem świąt słowiańskich. Jajo było traktowane jako medium w kontaktach z duchami i bogami. Symbolizowało początek wszechświata, elipsę słoneczną, witalność i długie życie. Według perskiego mitu o stworzeniu świata, obecnego również w mitologii słowiańskich ludów, ze złotego słonecznego jajka narodził się bóg najwyższy. Zgodnie z podaniami, świat ma kształt jaja i stoi na kurzej stópce.

Błędem byłoby sądzić, że już w X wieku (od razu po oficjalnym przyjęciu chrześcijaństwa) jajko zaczęło pełnić naczelną funkcję na wielkanocnym stole. Duchowieństwo chrześcijańskie, próbując nawrócić pogan, początkowo zakazywało praktyk związanych z jajem, zwłaszcza w okresie świąt. Jednak próżno było liczyć na to, że ludzie z dnia na dzień zmienią przyzwyczajenia odziedziczone z dziada pradziada i że w pełni, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, przyjmą nową religię, która napłynęła z Rzymu. Nasi przodkowie obok nowej, oficjalnej wiary mieli swoją prywatną, domową i swoje stare praktyki, w których jajo wcale nie straciło na znaczeniu.

DSCN6349 Czytaj dalej... "Historia jaja na słowiańskiej ziemi"

4

Współcześnie trudno sobie wyobrazić, aby już w początkach grudnia nie ujrzeć barwnie przystrojonej choinki. Kolorowe drzewka dawno „wyszły z domów na ulice”. Miasta, centra handlowe, restauracje i okoliczne sklepy co roku prześcigają się w świątecznych dekoracjach. Jednak nie dla wszystkich może być wiadomym, że choinka to najmłodszy z powszechnie praktykowanych świątecznych zwyczajów. Przystrojone iglaste drzewko przywędrowało na słowiańskie ziemie z zachodu za sprawą mieszczaństwa niemieckiego pochodzenia. Polskie domy w pełni zaczęła zdobić ją dopiero w XX wieku.

Staropolskim obyczajem było przystrajanie domów na czas świąteczny snopami zbóż. W kątach izb stały snopy żyta, pszenicy i owsa, tzw. diduchy. Na stół zwyczajowo kładziono siano i sypano ziarno na obrus. Wszystko to miało zapewnić urodzaj i zdrowie. Zamiast całych iglastych drzew w domu trzymano wyłącznie ich czubki bądź gałęzie, które podwieszane były aż do samego sufitu. Ozdoby tego typu nazywano mianem podłaźniczek lub podłaźników. Dziś wielu zwykło sądzić, że choinka była na naszych ziemiach od zawsze, przez co bardzo łatwo zapomina się o typowo słowiańskich ekwiwalentach choinki, które zostaną omówione w niniejszym wpisie.

Zdjęcie: Muzeum w Sierpcu ©
Zdjęcie: Muzeum w Sierpcu ©

Czytaj dalej... "Nim przybyła choinka – o diduchu i podłaźniczce"

Powoli na polskich wsiach zanikają małe gospodarstwa rolne. Może zdarzyć się też tak, że podczas wycieczki na wieś nie ujrzymy ani jednej krowy pasącej się na pastwisku. Jeszcze do niedawna nie wyobrażano sobie, aby żyjąc na wsi ktoś mógł nie mieć krówki, kilku świnek i paru kurek. Bydło hodowano przede wszystkim ze względu na mleko oraz dla mięsa. Z bydlęcych skór wytwarzano także różne przedmioty codziennego użytku. Krowy były częstym przedmiotem ataku czarownic. Kiedy zwierzę dawało zepsute mleko, to zwykło się mówić, że zostało ‘ociotowane’. Zwierzęta i produkty dzięki nim otrzymywane stanowiły podstawę egzystencji ludzi od zarania dziejów. Dlatego też wśród u Słowian można wyróżnić bóstwo opiekuńcze, którego zadaniem było między innymi trzymanie pieczy nad stadem. Takie zadanie przypadło własnie Welesowi. Ponieważ  jednej strony traktuje się go jako surowego pana zaświatów zasiadającego na tronie w korzeniach Drzewa Kosmicznego, mającego moc przemiany w Żmija, posługującego się magią i sprawującego pieczę nad podróżującymi przez Nawię duszami zmarłych, to z drugiej strony uważa się go za opiekuna rogatego bydła, koni i szeroko rozumianego gospodarskiego dobrobytu. Czasem też łączy się go z przysięgami, poezją, rzemiosłem, a także – widzeniem przyszłościmućka Czytaj dalej... "Bydło na polskiej wsi"

4

Dzięki wnikliwej obserwacji możemy wysunąć wnioski, że prawie w każdej kulturze pierwotnej ciała niebieskie, takie jak: słońce, księżyc czy zjawiska atmosferyczne (piorun, wiatr itp.) były utożsamiane z bogami. O ile pioruny, chmury, wiatr posiadały swe własne bóstwa lub demony, tak ze słońcem sytuacja się się trochę inaczej. Posiadamy szereg informacji mówiących o tym, że dla dawnych ludów kult solarny odgrywał niezwykłą rolę. Ale nasuwa się pewne pytanie: Jaką w tym wszystkim funkcję pełniło samo słońce? Odpowiedź nie jest niestety prosta. W religii słowiańskiej nigdy nie wykształciło się osobne bóstwo, którego sfera działań objęłaby tylko i wyłącznie słońce. Nierozerwalnie ze słońcem związany był ogień. I współcześnie możemy usłyszeć, że słońce nazywane bywa ognistą kulą.

Etnolog Ludwik Stomma zauważa, że dla kultury ludowej bardzo istotne są daty. To właśnie one wskazują na trwałość ludowych przyzwyczajeń. Badacz wskazuje, że nie było nic trudniejszego jak zmiana terminu w którym odbywały się jarmarki, odpusty czy pielgrzymki. Obecnie jeśli chcemy mówić o ciągłości jakichś dawnych pogańskich wierzeń, które zostały włączone do kultury chrześcijańskiej, to powinniśmy się przyjrzeć właśnie datom. Idealnym zobrazowaniem tej tezy jest dzień świętej Łucji, który przypada na 13 grudnia. Dawniej data ta wyznaczała moment, w którym słońce rodzi się na nowo. Posiadając tę wiedzę, jesteśmy np. w stanie wytłumaczyć, dlaczego to właśnie św. Łucja, której został poświęcony dzień 13 grudnia jest patronką ociemniałych.

Autor: Azraelangelo ©
Autor: Azraelangelo ©

Czytaj dalej... "„Kiedy słońce było bogiem…”, czyli dzień 13 grudnia"

2

Jak świat długi i szeroki, tak wszędzie możemy napotkać na liczne uświęcone miejsca. Każda religia, każda nacja posiadała, posiada i będzie posiadać swoje miejsca kultu. Chociaż ze względu na różnice kulturowe między plemionami dawnymi, historycznymi a współczesnymi, między religiami monoteistycznymi a politeistycznymi miejsca te różnią się od siebie wyglądem, formą, to jedno mają wspólne zawsze uważano, że to właśnie w tym miejscu zwykli śmiertelnicy mogą bardziej poczuć obecność boskich sił. Dzisiaj w całej Polsce obserwujemy liczne kościoły, dawniej Słowianie mieli swe święte gaje, albo góry, które obdarzone były szczególnych szacunkiem.

Chociaż o dawnych przedchrześcijańskich ośrodkach kultu możemy powiedzieć stosunkowo niewiele, to dzięki wiedzy archeologicznej wciąż dowiadujemy się czegoś nowego o tajemniczych wzniesieniach. Właściwie nie ma za wiele źródeł pisanych, które mówiłyby o miejscach, w których poganie oddawali cześć swym bogom. Wraz z wprowadzeniem religii ogólnonarodowej, jaką został katolicyzm, w Polsce nastały czasy monoteizmu i wyparcia pogańskiej tożsamości. Krzewiciele wiary chrześcijańskiego niszczyli wszystko co pogańskie: święte gaje palono, zaś nazywane bałwanami posągi niszczono na rozmaite sposoby. Otoczonych szczególną czcią wzniesień nie dało się jednak tak łatwo pozbyć, przez co są one dziś wspaniałym reliktem pogańskiej duchowości. Jednym z takich duchowych reliktów jest góra Ślęża – miejsce dawnego pogańskiego kultu solarnego.

Autor: Łukasz Czyżykowski (CC)

Czytaj dalej... "Słowiańskie miejsca kultu – Góra Ślęża"