Przeskocz do treści

4

Współcześnie trudno sobie wyobrazić, aby już w początkach grudnia nie ujrzeć barwnie przystrojonej choinki. Kolorowe drzewka dawno „wyszły z domów na ulice”. Miasta, centra handlowe, restauracje i okoliczne sklepy co roku prześcigają się w świątecznych dekoracjach. Jednak nie dla wszystkich może być wiadomym, że choinka to najmłodszy z powszechnie praktykowanych świątecznych zwyczajów. Przystrojone iglaste drzewko przywędrowało na słowiańskie ziemie z zachodu za sprawą mieszczaństwa niemieckiego pochodzenia. Polskie domy w pełni zaczęła zdobić ją dopiero w XX wieku.

Staropolskim obyczajem było przystrajanie domów na czas świąteczny snopami zbóż. W kątach izb stały snopy żyta, pszenicy i owsa, tzw. diduchy. Na stół zwyczajowo kładziono siano i sypano ziarno na obrus. Wszystko to miało zapewnić urodzaj i zdrowie. Zamiast całych iglastych drzew w domu trzymano wyłącznie ich czubki bądź gałęzie, które podwieszane były aż do samego sufitu. Ozdoby tego typu nazywano mianem podłaźniczek lub podłaźników. Dziś wielu zwykło sądzić, że choinka była na naszych ziemiach od zawsze, przez co bardzo łatwo zapomina się o typowo słowiańskich ekwiwalentach choinki, które zostaną omówione w niniejszym wpisie.

Zdjęcie: Muzeum w Sierpcu ©
Zdjęcie: Muzeum w Sierpcu ©

Czytaj dalej... "Nim przybyła choinka – o diduchu i podłaźniczce"