Duch, dusza i zaświaty w wierzeniach Słowian

Pochówek ciałopalny połączony z tryzną i strawą był sposobem naszych przodków na pożegnanie się ze zmarłym. Co jednak działo się z nim, gdy żar pogrzebowego stosu dogasał? Dokąd udawała się jego nieśmiertelna dusza, gdy oddano już ogniu zewnętrzną powłokę, w której ukrywała się przez ziemskie życie? Żeby dokładnie odpowiedzieć na te pytania należy wpierw wyjaśnić sobie, jakie poglądy na ducha, duszę i zaświaty mieli nasi praojcowie. Rekonstrukcja tych dawnych wierzeń nie jest tutaj zadaniem łatwym ze względu na brak wiarygodnych tekstów źródłowych, jednak na podstawie badań językoznawczych i folklorystycznych badaczom udało się odtworzyć możliwie spójny system wierzeń na temat życia pośmiertnego, który byłoby można uznać za wspólny dla całej Słowiańszczyzny.

Zakres pojęciowy słów dusza i duch był w wierzeniach Słowian dość szeroki, przy czym nie istniało precyzyjne rozróżnienie na ducha i duszę traktowano je w zasadzie jako synonimy. Oba te słowa były przez dawnych Słowian stosowane wymiennie i odnosiły się do wielu aspektów życia psychicznego. W obrębie obu  tych pojęć można bez większych problemów zarysować podobne tendencje myślowe, związane z jednolitym postrzeganiem przez ludy słowiańskie zagadnienia pośmiertnego życia i tego, co składało się na jego istotę. Czasownik składało się został tutaj użyty nieprzypadkowo, gdyż ludzka dusza w wierzeniach Słowian nie była całością niepodzielną.

Autor: Florian Schmidt (CC)

Autor: Florian Schmidt (CC)

Dawni Słowianie powszechnie wierzyli w to, że duszę posiadają zarówno ludzie, jak i zwierzęta wszystkie istoty żyjące. Pojęcie ducha duszy było u nich kojarzone u nich z tchnieniem, oddechem. Świadczy o tym chociażby samo podobieństwo wyrazu duch dech. Oddychanie to wiarygodna oznaka życia, obecności ducha w ciele. Zarówno duch, jak i tchnienie wypełniają nas od środka. Gdy nasze życie dobiega końca, oddech się kończy, a dusza ulatuje. Reliktem tego typu myślenia jest piękny frazeologizm ‚wyzionąć ducha’ ‚umrzeć, skonać’, poświadczony we wszystkich językach słowiańskich. Tchnienie to zatem przejrzysta materia wypełniająca człowieka od środka, uobecnienie ducha. Z tego powodu duszę w wierzeniach Słowian często wyobrażano sobie jako parę z oddechu lub wir powietrzny, które po śmierci odlatują do zaświatów.

Tchnienie to jednak wyłącznie jeden z elementów duchowych obecnych w człowieku. Badania antropologiczne pozwalają na myślenie, że elementów duchowych w człowieku zdaniem Słowian było więcej niż tylko jeden, a losy każdego z nich po śmierci były zupełnie różne. Najpopularniejsza teoria zwykła przyjmować, że dusza człowieka składa się z dwóch istotnych składowych. Pierwsza z nich to dusza jaźni i myśli, mieszcząca się przede wszystkim w głowie, odpowiadająca za kształtowanie się świadomości. Element ten stanowi reinkarnowaną część ludzkiego ducha, trafiającą po śmierci najpewniej do Wyraju, skąd powraca wiosną za pośrednictwem bociana bądź innego ptaka na świat ludzki wprost do łon brzemiennych kobiet. Druga istotna składowa to dusza życia i oddechu, określająca stan siły duchowej i mieszcząca się przede wszystkim w sercu i brzuchu. Ta część ducha trafia po śmierci zapewne do Nawii, gdzie jednoczy się z duchami przodków.

Człowiek, by żyć, potrzebuje obu z tych składowych, jednak obie składowe mogą na jakiś czas opuszczać ludzkie ciało. Podczas śnienia, dusza myśli może dowolnie wędrować po przeszłości i przyszłości, po wszystkich możliwych miejscach. Z kolei przy utracie przytomności, odlecieć może na krótką chwilę dusza oddechu. Życie ludzkie kończy się dopiero w momencie, gdy obie z tych dusz opuszczą ciało. Dopiero wtedy możemy definitywnie stwierdzić, że ktoś wyzionął ducha. Być może z tym poglądem wiąże się ściśle mit o słowiańskiej antropogenezie, w której uwidacznia się motyw podziału człowieka pomiędzy dwóch przeciwstawnych sobie bogów. To rozdzielenie widoczne jest również w formie pochówku polegającej na spaleniu zwłok i późniejszym złożeniu szczątków (popiołów) do ziemi. Wedle tej koncepcji część ludzkiej duszy po śmierci miałaby się kierować do niebios wraz z dymem pogrzebowego stosu (prosto do Peruna lub Swaroga), zaś jej pozostała część  do podziemi, gdzie czekał na nią Weles.

Autor: Andrzej Masianis ©

Weles w swym królestwie. Autor: Andrzej Masianis ©

Czasem dodatkowo z ludzkiego ducha wyodrębniano jeszcze duszę widmo  wierną kopię zmarłej istoty, jej niematerialnego sobowtóra. Dusza widmo rozmieszczona była w całym ciele, zaś po śmierci trafiała ona do zaświatów. Wierzono, że może ona powrócić na świat w święta, podczas szczególnych dni roku, np. w czasie Dziadów bądź obchodów Szczodrych Godów. Dlatego też dbano o to, by zadbać o nią w odpowiedni sposób i należycie ugościć ją jadłem, trunkami i ciepłem ognia. Całkiem możliwe jednak, że dusza widmo to po prostu inna nazwa na duszę tchnienia życia, powstała zapewne za sprawą wiary w upiory i inne demony złośliwe dusze, które z powodu uczynionego zła lub niegodnego pochówku zostały skazane na wieczne tułanie się po świecie.

Najpopularniejszy pogląd przyjmował podobieństwo duszy do ptaka. Ptaki odlatujące zimą do Wyraju miały właśnie symbolizować odchodzące ludzkie dusze. Tak samo przyjmowano, że dusze (myśli i jaźni) powracały za pośrednictwem bocianów i lelków (wiosna, lato) bądź kruków (jesienią i zimą) do kobiecych łon. Utożsamienie ludzkiej duszy z ptasią postacią stanowi zapewne jedną z najstarszych warstw wierzeń pogańskich Słowian, mającą związek z koncepcją słowiańskiego axis mundi, Drzewa Kosmicznego. Ludzka dusza, podobnie jak pisklę, dorasta na gałęziach osi świata, skąd następnie udaje się na świat, najczęściej z pomocą większego ptaka, np. bociana słynnego dostarczyciela dzieci z ludowych opowieści. Odlatywanie bocianów na zimę sprawiło jednak, że ptaki te musiały mieć dla siebie zastępców wszakże dzieci nie rodzą się tylko w ciepłe pory roku. W słowiańskim folklorze rolę tę pełniły najczęściej kruki bądź wrony. Przypuszcza się, że skojarzenie kruka z bocianem w świadomości ludu mogło nastąpić za sprawą istnienia czarnych bocianów, tzw. półkruków. Rzadziej duszę ludzką wyobrażano sobie pod postacią świetlika, motyla bądź pszczoły, jednak i takie wierzenia zostały odnotowane wśród słowiańskiego ludu. Skojarzenie ludzkiego ducha z istotą latającą jest jednak powszechne, co ma zapewne związek z tym, że dusza musiała przelecieć bardzo daleki dystans, by dostać się do zaświatów.

Autor: Frostwindz ©

Autor: Frostwindz ©

Zaświaty u Słowian znajdowały się za wielką wodą. Wśród naszych praojców istniały dwa odrębne wyrazy nazywające miejsca, do którego udają się ludzkie dusze: Wyraj i Nawie. Precyzyjne nakreślenie różnic pomiędzy nimi nie jest dziś zadaniem łatwym, zwłaszcza że wierzenia Słowian na temat tych miejsc mogły z czasem nieco ewoluować za sprawą kontaktów z chrześcijaństwem. Oba te miejsca znajdowały się za wielkimi wodami, oba też miały swego zoomorficznego strażnika welesowego Żmija lub swarogowego Raroga.

Nawie to miejsce, do którego w wierzeniach słowiańskich podążają duchy zmarłych. Pieczę nad nimi sprawuje Weles srogi pan podziemi, z czasem przez chrześcijan utożsamiony z diabłem, czego najlepszym dowodem jest stare czeskie powiedzenie idź do Welesa za morze. W wierzeniach ludowych Nawie były opisywane różnie: raz jako rozległe pastwisko, na którym Weles wyprowadza dusze; innym razem jako okazałe bagno, pośrodku którego znajdował się złoty tron, na którym zasiadał Weles dzierżący miecz. Mówiło się też, że nieopodal tego tronu znajdowały się korzenie Drzewa Kosmicznego, będącego osią dla całego świata. Wierzono również, że wejścia do Nawii strzegł Żmij  skrzydlata gadzia istota będąca zapewne zoomorficznym wcieleniem samego Welesa. W późniejszych podaniach wschodniosłowiańskich postać Welesa została zastąpiona przez św. Mikołaja chrześcijańskiego odpowiednika rogatego pana, strażnika zaświatów dzierżącego w swej dłoni klucze do zaświatów.

Nazwę Nawii zaświatów należy wyprowadzać od prasłowiańskiego rdzenia *navь oznaczającego trupa bądź nieboszczykaNawie bądź nawki to również funkcjonujące niegdyś określenia dusz zmarłych. Według S. Urbańczyka określenie nawki było typowe dla dusz tragicznie zmarłych ludzi: samobójców, topielców, zamordowanych itd. Wierzono nieraz, że nawki były duszami nieprzychylnymi, wręcz wrogimi, zazdroszczącymi ludziom życia. Uwagę przykuwa fakt, że często wyobrażano je sobie pod postacią ptaków prześladujących szczególnie chętnie kobiety w ciąży.

Autor: David Demaret ©

Autor: David Demaret ©

Wyraj to z kolei magiczna, bajeczna kraina, do której zimą odlatują ptaki. Z tego miejsca przychodzi także wiosna budząca świat do życia. W folklorze mówiło się często o pochodzących z Wyraju bocianach, które miały przynosić dzieci. Wyraj miał podobne położenie do Nawii  znajdował się wielką wodą (być może nawet na końcu Drogi Mlecznej), jednak zdecydowanie wyżej, gdyż w koronie Drzewa Kosmicznego. Wyobrażano go sobie jako ogród za żelazną bramą, którego w podaniach folklorystycznych mógł strzec Jarowit (Jaryło) bądź Swaróg pod postacią Raroga (ognistego ptaka) bądź Złotego Kura. Etymologia nazwy Wyraj nie jest do końca znana. Wyprowadzano ją m.in. od hipotetycznego prasłowiańskiego rdzenia *rajъ, które przy skojarzeniu z perskim *rayí mógłby wiązać się z takimi desygnatami jak szczęście i bogactwo. Uwagę przykuwa również podobieństwo Wyraju do rus. írej ‚wiatr’.

Być może związek pomiędzy Nawiami a Wyrajem dobrze został zarysowany w podaniach ludowych, gdzie mówiło się niegdyś o Wyraju ptasim i Wyraju wężowym (tożsamym zapewne z Nawiami). Koncepcja ta dobrze komponowałaby się z omówionym już rozdzieleniem duszy w słowiańskich wierzeniach. Wedle tej teorii dusza myśli i jaźni pod postacią ptaka mogłaby udawać się prosto do bram ptasiego Wyraju, skąd po chwili odpoczynku, powracałaby na świat jako reinkarnowany składnik ludzkiego ducha; podczas gdy dusza tchnienia i życia po pokonaniu podobnej drogi pozostawałaby już na stałe w Wyraju wężowym, Nawii, miejscu, gdzie mogłaby spotkać ponownie swoich przodków. Badacze przypuszczają jednak, że rozbicie Wyraju na dwie mniejsze całości dużo później za sprawą inspiracji chrześcijaństwem i tamtejszym podziałem na niebo i piekło. W temacie wierzeń ludu należałoby jeszcze zwrócić uwagę na powszechne na Słowiańszczyźnie przekonanie, że droga do zaświatów zajmuje duszy czterdzieści dni  tyle czasu powinno upłynąć od pochówku, żeby dusza mogła dotrzeć do bram Wyraju.

FirebirdW Księdze Welesa, apokryficznym tekście o wierzeniach i religii Słowian, występuje nawet trójdzielny podział świata na Prawię, Jawię i Nawię. Prawia miałaby być tym, co niewidzialne (siłą sprawczą i bytem nadrzędnym), Jawia  rzeczywistością, zaś Nawia – krainą rzeczy nadprzyrodzonych i duchów. Warto przy tym nadmienić, że Prawia w przeciwieństwie do Nawii pozostawałaby zawsze niewidzialna dla ludzi, podczas gdy pewne elementy Nawii mogłyby być czasem widoczne dla śmiertelników (np. podczas Dziadów). Trudno jednak brać zapisy z Księgi Welesa za wiarygodne, gdyż w powszechnym mniemaniu naukowców dzieło to jest niezbyt udanym falsyfikatem, stojącym w sprzeczności z innymi tekstami źródłowymi na temat wierzeń pogańskich Słowian.

W przekonaniu Słowian ze śmiercią wszystko się kończy tak bezlitośnie o wierzeniach dawnych Słowian wypowiadał się Thietmar. Z całą pewnością można jednak przyjąć, że jego opinia trąciła ignorancją i chęcią zdemonizowania wizerunku wrogich chrześcijaństwu pogan. Wierzenia Słowian na temat ducha i duszy były naprawdę złożone, łączyły w sobie zarówno elementy wiary w reinkarnację, jak i wiary w miejsce, gdzie jednoczą się wszystkie dusze przodków. Życia pozagrobowe to w zasadzie w pewnej mierze kontynuacja życia doczesnego, z tą różnicą, że na pewnych nowych warunkach. Co z tego, że Słowianie nie wierzyli w żaden sąd nagradzający za dobro i karzący za zło? Wystarczy, że niektóre dusze po śmierci musiały błąkać się po świecie i nie mogły zjednoczyć się z przodkami. To w sumie kara co najmniej równie dotkliwa co piekło. Niewątpliwą zaletą słowiańskiej koncepcji jest to, że w zasadzi godzi ona zwolenników reinkarnacji z tymi, którzy po śmierci chcieliby jednak ponownie spotkać się ze swą rodziną zarówno z tą jeszcze żyjącą, jak i tą od dawna znajdującą się na tamtym świecie.

Źródła:
A. Gieysztor, Mitologia Słowian.
K. Moszyński, Kultura ludowa Słowian.
A. Szyjewski, Religia Słowian.
R. Wilkowski, Koncepcje duszy i zaświatów w wierzeniach Słowian.

Udostępnij na:
Ten wpis został opublikowany w kategorii Śmierć i przemijanie, Wierzenia i oznaczony tagami , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.
  • Dagmara Pawlak

    Nareszcie znalazłam coś godnego poczytania i zaspokajania mojej wiedzy na temat mych Przodków. Wciąż szukam i szukam, przeglądam i widzę różnicę i niejasności na temat wiary Słowian, przekazów i rytuałów które zostały zatarte w przeszłości. Chciałabym wrócić dawną sławę naszym wierzeniom. Wiem że to nie osiągalne, jednak żal ściska mi serce że tak daleko to wszystko zaszło. W dobie tego co się dzieje dnia dzisiejszego oraz całego problemu Islamskiego mam nadzieję że wiara Słowiańska obudzi się ze snu a nasi Pra-Bogowie zetrą w proch oprawców i wrogów naszej ziemi… :/
    Może się to wydać głupie i małostkowe, jednak nadzieja że wszystko może się zdarzyć umiera ostatnia…
    Pozdrawiam

  • Michał

    Super artykuł. 🙂