„Wola Żmija” Agnieszki Kulbat – recenzja

„Wola Żmija” stanowi bezpośrednią kontynuację wydarzeń z tomu pierwszego, dlatego odbiór książki będzie w naturalny sposób powiązany z wcześniejszymi doświadczeniami czytelniczymi. Jeśli „Wezwanie Żmija” spełniło Wasze oczekiwania, tutaj bez trudu odnajdziecie znajomy rytm opowieści i sposób prowadzenia fabuły. Jeśli jednak coś w pierwszej części nie do końca zagrało, nie należy nastawiać się na wyraźną zmianę kierunku – autorka rozwija serię konsekwentnie, pozostając przy obranej formule.

Tym razem bohaterowie opuszczają średniowieczny Poznań i przenoszą się do Piotrkowa – jeszcze sprzed czasów, gdy był nazywany „Trybunalskim”. To jeden z ciekawszych atutów powieści. Miasto, ukazane jako ośrodek „pośród bagien”, zyskuje wyrazistość dzięki wpleceniu w fabułę lokalnych legend oraz historycznych odniesień. Elementy te nie dominują narracji, ale skutecznie budują tło wydarzeń i poszerzają kontekst świata przedstawionego.

Najmocniejszą stroną serii pozostają bohaterowie. Relacje między Wojmirem, Żywią i Stefą nadal stanowią oś konstrukcyjną historii, a coraz wyraźniej zaznacza swoją obecność Radzanowa – postać o ostrym języku i silnym charakterze, która momentami przejmuje widowisko. Dynamika między nimi, wzajemne tarcia i dialogi dostarczają najwięcej rozrywki czytelnikowi.

Rozbudowie ulega także samo uniwersum. Autorka rozwija wątki związane ze zderzeniem chrześcijaństwa z dawną wiarą słowiańską, wprowadzając istoty demoniczne w sposób podporządkowany fabule, bez wrażenia przeładowania. Nie sposób się w tym pogubić, ale też niektórzy mogą czuć niedosyt.

Pod względem konstrukcyjnym jest to przede wszystkim sprawnie napisana powieść przygodowa. Ciężar opowieści spoczywa na bohaterach i dynamice wydarzeń, nie na wielopiętrowych intrygach czy pogłębionej analizie psychologicznej. Seria powinna podpasować osobom, które szukają do czytania czegoś lekkiego i niewymagającego.

Serię odbieram jako solidną literaturę rozrywkową osadzoną w realiach quasi-wczesnośredniowiecznych, łączącą konwencję przygodowego fantasy ze słowiańską mitologią. Z zainteresowaniem czekam na kolejny tom, którego akcja – według zapowiedzi – ma przenieść się do Krakowa, co otwiera duży potencjał fabularny.

Na marginesie warto odnotować warstwę edytorską. Tomy z cyklu „Słowiańskie światy” Wydawnictwa Replika utrzymują wysoki poziom wydania – twarda oprawa i barwione brzegi konsekwentnie budują rozpoznawalną estetykę serii.

Podobał Ci się artykuł? Rozważ postawienie nam kawy. Utrzymanie strony kosztuje, a nasze treści tworzymy za darmo.
Postaw mi kawę na buycoffee.to