Taka już ich dola… Słów kilka o słowiańskim losie

Każdy z nas ma pewne poglądy na temat tego, na ile człowiek jest faktycznie panem swojego życia. Wielu zwykło dziś hołdować spopularyzowanej przez Giovanniego Picco della Mirandolę koncepcji człowieka jako kowala swojego losu, jednak obok tych wierzących w ludzkie możliwości wciąż można odnaleźć jednostki skrajnie pesymistyczne, święcie przekonane o tym, że życie człowieka to wypadkowa działania fatum – nieodwołalnej woli sił wyższych, której żaden śmiertelnik nie jest w stanie się przeciwstawić. Pomiędzy tymi skrajnie różnymi koncepcjami można odnaleźć jednak również zapatrywania bardziej umiarkowane zakładające możliwość wpływania na własne życie przy równoczesnym podporządkowaniu się pewnemu wyższemu planowi. Do jednej z takiej koncepcji należy zaliczyć słowiańską Dolę  naszą rodzimą personifikację ludzkiego losu.

Dola to ktoś lub coś nadrzędnego, determinującego przebieg całego ludzkiego życia. W wierzeniach słowiańskich ludów utrwaliło się postrzeganie Doli jako ducha opiekuńczego, jednak niewykluczone, że źródeł wiary w Dolę należy doszukiwać się w kulcie Mokoszy bądź Perperuny (nazywanej również Dodolą). Słowianie wierzyli w to, że Dola towarzyszy człowiekowi od chwili narodzin aż do śmierci, lecz ten nie zawsze zdaje sobie sprawę z jej obecność, gdyż przeważnie bywała niewidzialna. Czasem jednak można ją było zobaczyć pod postacią kobiety, mężczyzny, kota, psa lub myszy. Różne były poglądy Słowian na temat dziedziczności Doli  czasami uważano ją za dziedziczną (przypisaną na stałe do rodu), innym razem traktowano ją jako coś indywidualnego, niemającego związku z przynależnością rodową. Dolę można było odziedziczyć po ojcu, jednak czasami bracia mieli różną dole. O swoją Dolę, bez względu na wszystko, wypadało dbać, jednak ta bardzo często przez całe życie pozostawała niezmienna, przez co Słowianie zwykli często zwracać uwagę na to, że taka już czyjaś dola.

Autor: Wiktor Kriżanowski

Autor: Wiktor Kriżanowski

Często Dolę wyobrażano sobie jako kobietę z kołowrotkiem przędzarskim atrybutem używanym również przez Mokosz i kikimory. Kołowrotek ten, podobnie jak słynne koło Fortuny (rzymskiej bogini losu), mógł symbolizować zmienność ludzkiego losu, podporządkowanie biegowi przędzy, na który wpływ miała wyłącznie opiekunka ludzkiego losu. Zresztą, postrzeganie ludzkiego żywota jako nici jest powszechne dla kultury indoeuropejskiej. Każda nić musi kiedyś zostać przecięta, tak jak każde życie musi się skończyć. Skojarzenie to musi być bardzo stare, skoro podobny motyw można dostrzec we wszystkich rodzimych europejskich wierzeniach.

Dolę, podobnie jak inne duchy opiekuńcze, można i nawet należy ugłaskiwać. Z tego powodu Doli wyprawiano wieczerze, modlono się do niej, a także składano jej ofiary. Wszystko po to, by zapewnić sobie jej przychylność, tzw. dobrą dolę. Brak przychylności Doli jest do dziś nazywany niedolą. Czasem też niedolą może zostać nazwana zła Dola leniwa, niepróbująca poprawić ludzkiego losu. Dobrze jest, gdy Dola ma podobny charakter do swojego właściciela, gdyż wtedy może być niemu przychylna, nawet gdy jest niedbały i rozrzutny. Ma to też jednak swe konsekwencje w drugą stronę. Z powodu niezgodności charakterów Dola mogła być czasem złośliwa dla osób zapobiegliwych i rozsądnych. Dola, podobnie jak rzymska Fortuna, jest zatem istotą nadprzyrodzoną, która dała początek synonimicznemu nazewnictwu ludzkiego losu, który w zależności od pomyślności jest nazywany dolą lub niedolą. Rosjanie zwykli mówić, że Rosyjski zapis mówi, że dobrze jest żyć takiemu, czyja Dola nie śpi. Jest w tym dużo prawdy, gdyż z przychylnością Doli człowiekowi jest w życiu o wiele łatwiej.

U Serbów i Chorwatów występuje postać Sreća, czyli „szczęścia”, które przysparza majątku, samemu przyjmując za to drobne ofiary. Sporza-Śrecza to żona Spora – słowiańskiej personifikacji płodności i plenności, zdegradowanej z czasem do rangi niewielkiego demona opiekuńczego. Ze Sporem może mieć coś wspólnego Rod wschodniosłowiańskie bóstwo wspólnoty plemiennej, które również kojarzone było z szeroko rozumianą płodnością. Należy jednak nadmienić, że sam Rod zajmował się raczej wspomaganiem całych rodów, podczas gdy pomniejszymi ludzkimi istnieniami z osobna zajmowały się raczej przyboczne Roda, które na obszarze Słowiańszczyzny niejedno miały imię.

Trzy Zorze. Autor: Kazimierz Perkowski © (grafika za: bogowiepolscy.net).

Trzy Zorze. Autor: Kazimierz Perkowski © (grafika za: bogowiepolscy.net).

Na ludzką dolę silny wpływ miały Rodzanice trzy kobiety stojące nieopodal dziecięcej kołyski, których atrybutem były złote nici będące metaforą ludzkich żyć. Kobiety te w zależności od regionu nazywano Rodzanicami lub Różanicami (Rodzącymi), a także Sudjenicami (Wieszczącymi) oraz Narecznicami (Określającymi). Jak same nazwy wskazują, były one odpowiedzialne nie tylko za przyjście dziecka na świat, ale też za nakreślenie jego ogólnego przebiegu. Należy jednak nadmienić, że w słowiańskiej koncepcji losu nakreślenie to nie miało raczej bardzo dokładnego charakteru, gdyż Słowianie zwykli wierzyć w możliwość chociażby częściowej odmiany własnej doli poprzez składanie ofiar i podporządkowanie się naturze. Może i człowiek nie ma żadnego wpływu na to, jak często w swym życiu spotyka się z tzw. przeciwnościami losu, jednak to nie znaczy, że nie jest on w stanie być kowalem swojego losu. Wszakże to tylko od niego zależy to, jak upora się z tymi gorszymi momentami swojego życia, a także to, jak wykorzysta chwilową przychylność Doli.

W kontekście trzech kobiet z nićmi żywota wypada wspomnieć słynne greckie Mojry bądź rzymskie Parki, a także germańskie Norny lub celtyckie Brygidy. Same Rodzanice i Sudjenice są dobrze poświadczone wśród Słowian wschodnich i południowych, zaś wśród Słowian zachodnich podobne funkcje mogły sprawować mniej udokumentowane Trzy Zorze, których nazwa kojarzy się dziś z charakterystycznym blaskiem słońca (tzw. zorzą) o wschodzie, południu i zachodzie. Dzisiejsze ludowe nazywanie blasku słonecznego o poszczególnych porach dnia zorzami nie jest przypadkowe i wynika zapewne z dawnych pogańskich wierzeń. Nieprzypadkowo w kulturze ludowej promienie słoneczne bywają kojarzone właśnie z nićmi i przędzeniem złota nić żywota w swej istocie może być po prostu oderwanym promieniem słonecznym. Trzy Zorze opiekowały się człowiekiem w trzech różnych porach jego życia, którymi są młodość (wschód, poranek), wiek średni (południe) i starość (zachód, wieczór). Podobny podział występował wśród greckich Mojr, które również w ten sposób dzieliły się obowiązkami.

P. Zych, V. Vargas, Bestiariusz słowiański, czyli rzecz o skrzatach, wodnikach i rusałkach, wydawnictwo BOSZ.

Dola, za: P. Zych, V. Vargas, Bestiariusz słowiański, czyli rzecz o skrzatach, wodnikach i rusałkach, wydawnictwo BOSZ.

Brak źródeł pisanych poświadczających wierzenia Słowian na temat ludzkiego losu sprawia, że dziś trudno jest rozstrzygnąć, które przekonania stanowią najstarszą warstwę rodzimych wierzeń, a które zostały zapożyczone od innego pogańskiego ludu. Trudno też powiedzieć, na ile koncepcja słowiańskiej Doli łączyła się z trzema Wieszczącymi. Religioznawcy przypuszczają, że dawniej wierzono tylko w jedną Rodzanicę, żonę Roda i że dopiero pod wpływem innych kultur Rodzanica się „roztroiła”. Czy słowiańska Dola była dawniej kimś więcej niż tylko duchem opiekuńczym boginią odpowiedzialną za pomyślność i przysparzanie bogactw? Tutaj zdania badaczy również są podzielone.

Czy brak tego doprecyzowania na temat słowiańskich personifikacji ludzkiego losu stanowi jednak istotny problem? Niekoniecznie. Na podstawie zachowanych źródeł, podań ludowych i ustaleń językoznawców możemy całkiem sporo powiedzieć na temat tego, jak dawni Słowianie zapatrywali się na ludzką egzystencję. Możemy docenić naszych praojców za świadomość tego, że należy podporządkować się czemuś wyższemu przy równoczesnym stawianiu czoła przeciwnościom losu i walczeniu o swoje. Może i nie jesteśmy panami całego świata, jednak na własne życia mamy jak najbardziej wpływ, przez co nie ma sensu zrzucać wszystkiego na pech. Niedolę trzeba starać się przekształcić w przychylność Doli, o czym świadczą utrwalone kolokacje językowe: poprawa doliciężka dola, ulżyć doli.

Kto ze swą Dolą nie współpracuje, temu w życiu musi być wyjątkowo trudno. Dbajcie zatem o nie, zwłaszcza w tym szczególnym czasie, w którym poganie chętnie wyrokowali o swym przyszłym losie. Pamiętajmy wszakże, że koniec listopada to czas wróżenia, głównie w celach matrymonialnych. Zwyczaje andrzejkowe i katarzynkowe swymi tradycjami sięgają jeszcze do czasów pogańskich, w których to końcem listopada kawalerowie i panny próbowali dowiedzieć się czegoś o swym przyszłym życiu małżeńskim. Pomocne w tym celu okazywały się wróżby, których skuteczność w tym czasie była duża za sprawą wciąż obecnej po Dziadach łączności pomiędzy dwoma światami. Koniec listopada był magicznym czasem, który nazywać można Świętem Doli. Co święci chrześcijańscy mogliby mieć wspólnego z wróżeniem praktyką powszechnie zakazywaną przez wszystkich zwierzchników kościelnych? Ano całkiem niewiele. Jeśli ktoś mógł przekazać człowiekowi informację o jego przyszłym życiu, to wyłącznie Dola lub inna pogańska personifikacja ludzkiego losu. Żyjcie zatem z nimi dobrze, jeśli chcecie wkrótce dowiedzieć się czegoś o swojej przyszłości. 🙂


Informacje za:
S. Czernik, Trzy zorze dziewicze.
A. Gieysztor, Mitologia Słowian.
A. Gołębiowska-Suchorska, Dziewczę przędzie, Pan Bóg nitki daje. O spójności ludowej wizji świata.
J. Strzelczyk, Mity, podania i wierzenia dawnych Słowian.
A. Szyjewski, Religia Słowian.
R. Wilkowski, Los, dola, fatum w wierzeniach Słowian.

Udostępnij na:
Ten wpis został opublikowany w kategorii Refleksyjnie, Święta cykliczne, Święta, tradycje, obyczaje, Wierzenia i oznaczony tagami , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.
  • Sporysz to niezbyt fajny grzyb. W pewnym opracowaniu znalazłam informację, że taki sporysz był czczony u Bałtów (który lud już nie wiem, chyba Łotysze).
    To o tego spora chodzi?

    • Kamil Gołdowski

      O tego, tego! 😀