Przeskocz do treści

4

Już wkrótce równonoc wiosenna i początek kalendarzowej wiosny, który w tym roku przypada na 20 marca. W kulturze dawnych Słowian tego dnia przypadało rozpoczęcie Jarych Godów, kilkudniowego cyklu obrzędowego związanego z żegnaniem zimy i witaniem wiosny. Mimo przyjęcia chrześcijaństwa znaczna część rytuałów związanych z owym świętem zdołała przetrwać do dziś: częściowo w tradycjach wielkanocnych, częściowo w regionalnych zwyczajach witania wiosny. Podobnie jak zimowe Szczodre Gody, tak i Jare Gody wywarły niebotyczny wpływ na kształt obchodów równoległych chrześcijańskich świąt. Nic w tym dziwnego, święta godowe były najważniejszymi pogańskimi obchodami, związanymi bezpośrednio z odnową, nadejściem nowego roku i cyklu wegetacyjnego.

Nazwa Jare Gody ma dawny słowiański rodowód. Prasłowiański rdzeń jar-, obecny również w imieniu boga Jaryły / Jarowita, znaczeniowo zawsze wiązał się z krzepkością i surowością, siłą wynikającą z młodego wieku. Przychodząca po równonocy wiosennej pora roku od zarania dziejów wiąże się z budzeniem nowego życia, wzrostem sił witalnych całego ożywionego świata przyrody. Zapewne właśnie z tego powodu starosłowiańską nazwą wiosny jest właśnie jar. Przymiotnik jare może tutaj zatem wskazywać przede wszystkim na wiosenną porę obchodów. Słowo gody ma z kolei związek z prasłowiańskim godъ oznaczającym po prostu rok. Gody to czas przejścia jednego roku w drugi. Szczodre Gody rozpoczynają nowy rok słoneczny, Jare Gody zaś – nowy rok wegetacyjny. Nie ma zatem nic dziwnego w tym, że dawni Słowianie przejście starego roku w nowy świętowali dwa razy w roku.

jaryło
Jaryło na białym koniu – słowiański symbol budzącej się do życia przyrody.

Czytaj dalej... "Jare Gody – witanie wiosny po słowiańsku"

4

Ze źródeł archeologicznych i kronikarskich wiemy, że łaźnie były Słowianom znane co najmniej od X w. n. e.  Dla naszych przodków było to miejsce szczególne, w którym oczyścić było można nie tylko ciało, ale też duszę. Dokonywane w nich zabiegi higieniczne, kosmetyczne i lecznicze relaksowały organizm, a także dawały siłę. Wędrowiec, przed przyjęciem do domu, musiał wpierw koniecznie udać się do łaźni. Wysyłano do niej również nowożeńców na przedślubne i poślubne rytuały, a także skłóconych małżonków. Nic zatem dziwnego, że to szczególne dla dawnych Słowian miejsce miało swojego strażnika – bannika, łaźnika bądź łaziebnika.

Bannik był demonem opiekuńczym łaźni. Jego nazwa wykazuje oczywisty związek z banią, rosyjską łaźnią parową. Łaźniki były w pogańskich bardzo rozpowszechnione. Wszystko za sprawą panującej wśród Słowian wysokiej higieny, która zadziwiała arabskich kupców. Skoro każde szanujące się gospodarstwo musiało mieć chociażby malutką łaźnię, to też nic dziwnego w tym, że każda z nich musiała mieć swojego łaziebnika, który czuwał nad tym, by kąpiel przebiegała po myśli gospodarza.

Autorka: Ink-Yami ©
Autorka: Ink-Yami ©

Czytaj dalej... "Bannik – pan łaźni"