Przeskocz do treści

Pamięć o zmarłych stanowi wartość dla wszystkich ludzi na całym świecie. Na kuli ziemskiej nie ma takiego miejsca, gdzie nie oddawano by czci zmarłym, dlatego obchody zaduszne od początku świata były i są zjawiskiem globalnym. W przeszłości uroczystości ku czci zmarłych odprawiano kilka razy do roku i zawsze towarzyszyły im ofiary z jadła i napitku. Polskie zaduszki to nic innego, jak przedłużenie uroczystości odprawianych przez słowiańskich przodków. Kościół nie posiadał mocy, aby wyplenić ze świadomości społeczeństwa pamięci o dawnych zwyczajach i obrzędach. Tak więc zaduszki były po prostu kontynuacją słowiańskich dziadów.

Józef Chełmoński, Krzyż w zadymce
Józef Chełmoński, Krzyż w zadymce

Czytaj dalej... "Zaduszki"

4

Z okazji niespodziewanego nadejścia śniegu warto powiedzieć coś o Marzannie – zagadkowej bogini dawnych Słowian, którą większość kojarzy z marcowym zwyczajem topienia słomianej kukły o tym samym imieniu. Marzannę powszechne zwykło traktować się jako słowiańską boginię śmierci, zimy i niszczycielskiej mocy natury, którą należało w spektakularny sposób pożegnać przy okazji wspomnianych już wczesnowiosennych rytuałów.

Jej pierwotne oblicze wśród słowiańskiego ludu nie zawsze było jednak tak posępne i niszczycielskie. Marzannę wiąże się z całym cyklem wegetacyjnym, w tym także z polnym urodzajem. To wszystko sprawia, że jej słowiański wizerunek jest mocno niejednolity – raz jawi się jako chłodna zimowa pani, innym upersonifikowana, życiodajna siła, która zdołała przetrwać m.in. w niektórych kultach maryjnych. Czarnowłosa Marzanna to oblicze pierwotnej Matki Ziemi. Marzanna sprawuje pieczę nad wodami ziemskimi, chłodem, snami a nawet wojną. Daje życie, ale je też odbiera. Spośród bogiń słowiańskiego panteonu Marzannę zdecydowanie wyróżnia jej swoista „dwubiegunowość”, balansowanie pomiędzy życiem a śmiercią.

Autorka grafiki: EvelineaErato
Autorka grafiki: EvelineaErato ©

Czytaj dalej... "Marzanna – Pani Śmierci i Ponurego Oblicza Natury"

2

Czas Szczodrych Godów to pora kolędowania radosnego obchodzenia domostw z wierszowanymi oracjami lub pieśniami życzącymi na ustach. Zwyczaj kolędowania był na tyle ważny na słowiańskiej ziemi, że wyraz Kolęda był używany nawet kiedyś wymiennie jako oboczna nazwa Godów, całego okresu świątecznego. Nic dziwnego, że ten piękny zwyczaj praktykowano na naszych ziemiach bardzo chętnie. Grupy kolędnicze swymi magicznymi oracjami i pieśniami były w stanie zapewnić gospodarzom i właścicielem ziemskim urodzaj i dostatek na cały nadchodzący rok. Utrzymujący się przede wszystkim z rolnictwa i pasterstwa Słowianie skrupulatnie przestrzegali wszystkich tradycji, po to by nie sprowadzić na swoje gospodarstwa biedy. Co więcej, kolędników przyjmowano z otwartymi ramionami, gdyż wnosili oni do domostw nieskrępowaną radość, głośny śpiew i koloryt barwnych strojów.

Współcześnie wyraz kolęda dla większości ludzi to przede wszystkim pieśń o narodzinach Jezusa Chrystusa. Znaczenie to jest jednak względnie nowe wyodrębniło się dopiero w XVI w. Kolędą nazywa się także poświąteczną wizytę duszpasterską, w czasie której ksiądz błogosławi domowników na cały nadchodzący rok. Jak zatem widać, wyraz kolęda współcześnie nierozerwalnie połączył z wiarą chrześcijańską. W prawdzie wciąż gdzieniegdzie na wsiach bądź w miasteczkach można spotkać pięknie poprzebierane grupy kolędnicze, jednak trzeba przyznać otwarcie, że ich znaczenie w słowiańskiej kulturze znacznie osłabło. Magiczne noworoczne oracje znają dziś jeszcze niektórzy najstarsi, najbardziej przywiązani do tradycji ludzie, zaś misternie wykonane kolędnicze stroje najłatwiej dziś zobaczyć w muzeach etnograficznych. Wielka szkoda, gdyż kolędowanie to jeden z najpiękniejszych i najbardziej unikatowych słowiańskich zwyczajów. W rytuałach wykonywanych przez dawne grupy kolędnicze wiele zachowało się przekonań rodem z wierzeń naszych praojców i pramatek.

Kolęda
Autor: A. Szyszkin ©

Czytaj dalej... "Niech Słowianin pamięta, czym była dawna kolęda!"

Ludzkie życie, zwłaszcza na wsi uwikłane było w liczne obrzędy, obyczaje i rytuały. Można uznać je za godne, tylko wtedy, kiedy były wpisane w odpowiednie ramy. To obrzędy wyznaczały kolejne etapy ziemskiej egzystencji, poprzez narodziny, chrzest, następnie dojrzewanie, wesele i gospodarowanie na roli, człowiek dochodził do kresu swych dni, po czym następowała śmierć. Śmierć była ostatnim etapem życia duszy i ciała na ziemskim, grzesznym globie, nieodwołalnie zabierała człowieka ze społeczności. Być może dlatego już samemu umieraniu towarzyszył skomplikowany rytuał, którego celem było, aby człowiek odszedł godnie i spokojnie. Śmierć także nobilitowała ludzi w momencie, w którym przychodziła. Wystarczy przypomnieć sobie historię Jagaty z „Chłopów” Władysława Reymonta. Nędzarka wszystkie pieniądze, które uzbierała dzięki jałmużnej odkładała na trumnę i suknię do niej. Bowiem wierzyła, że tutaj na ziemi nie spotkało ją szczęście, dlatego Bóg wynagrodzi jej nędzne życie w niebie.

Józef Chełmoński, Krzyż w zadymce
Józef Chełmoński, Krzyż w zadymce

Śmierć w polskiej kulturze zwana była: kostuchąkostusiąbiałokością. Przedstawienie śmierci pod postacią kobiety zawdzięczamy średniowiecznej ikonografii. Owa kobieta była zawsze bardzo wysoka, stara, chuda i o bladej twarzy, zamiast głowy posiadała trupią czaszkę. Kostucha przybywała także pod postacią nagiego szkieletu, który niekiedy spowity był w białe płótno, które przypominało trumienny całun. Jej nieodłącznym atrybutem była kosa, za pomocą której ścinała ludzkie głowy. Obecnie, kiedy człowiek widzi na niebie spadającą gwiazdę,  powinien pomyśleć życzenia, a ono na pewno się spełni. Jeszcze jednak nasi dziadkowie traktowali spadające ciało niebieskie jako oznakę śmierci, gdyż każdy człowiek miał posiadać swoją gwiazdę, a gdy on umiera, to jego gwiazdka niebo opuszcza.  Czytaj dalej... "Każdy płomień kiedyś zgaśnie, czyli o ludowym wyobrażeniu śmierci"

4

Sowy nie są tym, czym się wydają – tako rzecze David Lynch przez usta bohaterów kultowego Miasteczka Twin Peaks. Kontrowersyjny amerykański reżyser ma tutaj bez wątpienia rację sowy znaczą wiele, zaś ich obecność i złowrogie pohukiwanie interpretowane może być na rozmaite sposoby. Co w słowiańskim kręgu kulturowym może symbolizować sowa? Jakie skojarzenia wywołuje?

W dzisiejszej kulturze sowa jest najczęściej kojarzona z mądrością, siłą umysłu. To pozytywne skojarzenie z tym ptakiem wywodzi się z Grecji. Atena, grecka bogini mądrości  była najczęściej przedstawiana właśnie z sową na ramieniu. Dawni Grecy powszechnie wierzyli w to, że ptak ten jest zoomorficznym wcieleniem bogini, która pod tą postacią może poznawać tajemnice i utrapienia prostego ludu. W mitologii greckiej pojawia się jednak również skojarzenie bardziej zbliżone do słowiańskiego postrzegania tego zwierzęcia. Sowa za sprawą swej drapieżności i bezszelestnego lotu była bowiem łączona z widmami oraz Hekate, grecką boginią magii, ciemności i mar.

sowa Czytaj dalej... "Sowy nie są tym, czym się wydają"