Przeskocz do treści

3

W słowiańskich wspólnotach przedchrześcijańskich ważne miejsce zajmowały kobiety wiedzące, tzw. wiedźmy. Niegdyś wiedźmy były kobietami powszechnie poważanymi, biegłymi w ziołolecznictwie i medycynie ogólnej. Z czasem za sprawą chrześcijaństwa ich wizerunek znacznie się pogorszył. Wszystko za sprawą podejrzewania ich o konszachty z diabłami, które rzekomo miały nauczać je tych wszystkich tajemnych praktyk. Rozpowszechnianie tych teorii sprawiło, że zaufanie do wiedźm znacznie się zmniejszyło, przez co sam wyraz nabrał wyraźnie negatywnego nacechowania. Same wiedźmy też od tego czasu coraz częściej były nazywane czarownicami – określenie nasuwające oczywiste skojarzenie z czarną magią. W poszczególnych regionach Słowiańszczyzny utrwaliły się jednak również inne nazwy dla tych kobiet. Przykładem takiej nazwy są cioty.

Ciota jako określenie czarownicy funkcjonuje jedynie w Wielkopolsce i na terenach z nią sąsiadujących. Powstanie nazwy nie jest to końca jasne. Najbardziej prawdopodobna wydaje się hipoteza, że wyrażenie to zostało wprowadzone, aby uniknąć wymawiania niebezpiecznego słowa czarownica. Wybór nazwy ciota być może, był związany ze szczególnym zaangażowaniem się w praktyki magiczne starszych, niezamężnych kobiet, nazywanych po prostu ciotkami. Ludność wiejska słowo ciota interpretowała jako „ciota, bo ciotka złego”. Za ciotę uważano kobietę, która nie posiadała majątku lub pochodziła z małorolnego gospodarstwa. Znamienna jest tutaj informacja uzyskana podczas badań terenowych od jednej z kobiet, która w przeszłości była uznawana za ciotę: Jak się wzbogaciłam, to ludzie przestali mi dokuczać.

Васнецов, Виктор Михайлович (CC)
Васнецов, Виктор Михайлович (CC)

Czytaj dalej... "Nie tylko Baba Jaga na miotle lata – wielkopolskie cioty"

1

Jaskółki należą do grupy ptaków, które w polskiej kulturze ludowej symbolizują wiosnę. Ptaki te należą do gatunku ptaków wędrownych, które na zimę odlatują na południe kontynentu. Jednak w powszechnym wierzeniu był pogląd, że jaskółki wcale nie odlatują gdzieś daleko, za ciepłe morze na zimę. Zdaniem chłopskiej ludności jeszcze początku XX wieku jaskółki na zimę szły do wody. Jedna za drugą zaczepiały się ogonkami i tak połączone w wodzie całą gromadką siedziały aż do wiosny. Do literatury pięknej ową legendę przeniósł Juliusz Słowacki w "Balladynie", gdzie opisał wiosenne budzenie się jaskółek. Wierzenie to potwierdza chociażby kolbergowski zapis ze wsi Modlnica pod Krakowem: Jaskółki na zimę idą do wody. Tu, jedna za drugą, zaczepiają się o siebie ogonkami, i tak powiązane w kółka we wodzie, cała kupa tego siedzi aż do wiosny. Wierzenie to prawdopodobnie wzięło swój początek dzięki wnikliwej i trafnej obserwacji ptaków. Otóż jaskółki zwykły zapadać na nocleg w trzcinowiskach. Podobny zwyczaj mają także pliszki i szpaki, jednak w świadomości ludu tylko jaskółki zimy spędzały na dnie jeziora. Możliwe, że wpływ na to miał fakt, że jaskółkę często widywano przy brzegach jezior, gdzie łapały muszki lub kąpały się, uderzając brzuszkiem o taflę wody. O. Kolberg na wschodnich krańcach Polski zanotował: W jesieni bowiem, siadają jaskółki na trzcinie rosnącéj ze stawu i siedzą na niej tak długo póki się nie złamie, poczém wpadają w wodę i śpią w niej aż do wiosny.

Z jaskółkami związane były różne przesądy. Ludność Wielkopolski, widząc pierwszą jaskółkę, przemywała twarz, co miało chronić przez nadmiernym letnim opaleniem. W miejscowości Miłosław O. Kolberg zanotował: Należy zaraz umyć się, gdy się widzi pierwszą jaskółkę na wiosnę, aby się w ciągu lata nie opalić. Podobne praktyki stosowano na graniczących z Wielkopolską ziemiach kujawskich, bo tutaj: Kobieta, gdy pierwszy raz spostrzeże jaskółki na wiosnę, rękami uciera sobie twarz, jakoby się myła, a to dla nieopalenia się od słońca.

putneymark
putneymark (CC)

Czytaj dalej... "Na dnie jeziora śpij spokojnie, czyli jaskółka w polskiej kulturze"