Przeskocz do treści

3

Noc od zawsze budziła wielki strach wśród pierwotnych ludów. O szczególnej magii nocnego nieba można wiele powiedzieć chociażby na podstawie specyficznego podejścia dawnych Słowian do księżyca – tej naszej najjaśniejszej nocnej latarni, której pełny cykl od najwcześniejszych lat był traktowany jako wiarygodny miernik upływającego czasu. W wierzeniach dawnych Słowian księżyc jest traktowany jako oko nocy. Powszechnie wierzono w to, że w czasie pełni bądź nowiu człowiek był szczególnie podatny na ataki demonów wampirycznych, tzw. wąpierzy, z którymi w bliskiej relacji były od zawsze istoty przeszkadzające człowiekowi w czasie snu, tzw. zmory (mary) oraz nocnice (płaczki).

Sen dla Słowian był szczególną porą, w trakcie której dusza odpowiadająca za jaźń i świadomość mogła opuszczać ludzkie ciało (konkretnie – głowę), po to by dowolnie podróżować po przeszłości i przyszłości, a także wszystkich możliwych miejscach tego świata. Wędrówka tej duszy nie stanowi dla człowieka niebezpieczeństwa, gdyż w czasie snu wciąż pozostaje z nim dusza tchnienia i życia. Jak dobrze wiemy, dla Słowian życie kończyło się w momencie, gdy obie składowe dusze ulatywały z niego. Ten fakt starały się wykorzystywać demony nocne, które porę snu traktowały jako idealną okazję do ataku na bezbronnego w tym czasie człowieka. Zmory i nocnice dokuczyć mogły człowiekowi ugryzieniem i wyssaniem krwi, a także próbą podduszenia bądź zesłaniem na niego koszmarów. Od zarania dziejów człowiek lubił się wysypiać, zatem nic dziwnego w tym, że w starciu z demonami nocy człowiek nie przebierał w środkach, chcąc je od siebie odgonić.

Francisco Goya, El sueño de la razón produce monstruos.
Francisco Goya, El sueño de la razón produce monstruos.

Czytaj dalej... "Kiedy rozum śpi, budzą się demony… O zmorach i nocnicach"