Przeskocz do treści

3

Słysząc Dziewanna - myślimy bogini. Jednak co tak naprawdę wiemy o mitologicznej  słowiańskiej postaci? Dziewanna jako bóstwo, opiekunka zwierząt, patronka szczęśliwej miłości przetrwała do dni współczesnych, właściwie dzięki temu, że Jan Długosz odnotował imię bogini w swych kronikach. O ile zachowało się całkiem dużo informacji na temat męskich bóstw słowiańskich, o tyle, niestety, niewiele obecnie wiemy o bóstwach żeńskich, a wiele z informacji stanowi tylko hipotezy i domysły. Jednak o tym, że Dziewanna była potężnym bóstwem świadczy fakt, że jej imieniem zostało nazwane pewne ziele. Już w imieniu Dziewanna zawarte jest wszystko, co bogini potrzebne, jest to panna miłości w każdym calu. Można ją określić jako namiętną, kochającą, ale też wyniosłą i okrutną. To pani o dwóch obliczach, jest niczym jak czerń i biel.

Autor: Andriej Aleksijewicz Szyszkin, Dziewanna ©
Andriej Aleksijewicz Szyszkin, Dziewanna ©

Czytaj dalej... "Dziewanna – bogini w ziele zaklęta"

Człowiek od zawsze pragnął poznać przyszłość dotyczącą swego losu. Nie ma takiej kultury, w której wróżbiarstwo nie odgrywałoby ważnej roli. Podstawą dla każdej wróżby jest odkrycie tego, co nieznane. Odpowiedź ta zazwyczaj stoi w całkowitej opozycji względem racjonalnego myślenia i świadomej woli człowieka. W polskiej kulturze z wróżbami kojarzy się przede wszystkim ostatnie dnie listopada, kiedy to przypadają tzw. Andrzejki. Obecnie pełnią one rolę wesołej zabawy. Jednak dawniej niedopuszczalnym było, aby wśród wróżących sobie dziewcząt znaleźli się kawalerowie i zamężne kobiety.

Kolebką andrzejkowych wróżb może być starożytna Grecja, w szczególności wyspy Sporady. Miałby na to wskazywać wspólny rdzeń imienia Andrzej – po grecku Andreas, dosłownie męski i andros – mąż, mężczyzna. W innej interpretacji kult świętego Andrzeja i zwyczaje andrzejkowe mogły być kontynuacją przedchrześcijańskich wierzeń niemieckich o starogermańskim bogu Freyerze, dawcy bogactw, miłości i płodności. Najciekawszą interpretacją jest ta, która mówi o związkach andrzejkowych obyczajów z czasami przedchrześcijańskimi. Według Klingera istnieją hipotezy, że być może mają one pewien związek z przedchrześcijańskimi, jesienno-zimowymi obchodami ku czci zmarłych, z powszechnymi w przeszłości wierzeniami o obecności wśród ludzi, szczególnie w tych porach roku, istot pozaziemskich i wędrujących dusz. Według tych wierzeń duchy błąkające się po ziemi w długie zimowe i jesienne noce i wieczory mogły udzielać ludziom nieco swej nadprzyrodzonej mocy i wiedzy, a także dopomagać im w poznawaniu przyszłości. Jednak trudno dociec, dlaczego to ostatnie dni listopada, były tymi najlepszymi dla wróżb.Siemiradzki_Noc-Andrzeja_1867 Czytaj dalej... "Na wróżby przyszedł czas!"

Od początku dziejów ludzkości siły nadprzyrodzone angażowały się w sferę życia ludzkiego. Złowrogie demony czekały nocą, jak i w ciągu dnia na swe ofiary. Wiara w tajemną siłę, która kieruje ludzkim losem była dawniej powszechną, a i dzisiaj można usłyszeć jej echa. Człowiek od zawsze pragnął poznać swoją przyszłość. Nikt nie chciał być niepewnym tego, co przyniesie jutrzejszy dzień. Zwłaszcza na wsiach silnie rozpowszechnione było wróżbiarstwo. Pod tym pojęciem należy rozumieć usiłowanie poznania swego przeznaczenia na drodze nadnaturalnej. Szczególnym wyznacznikiem wróżbiarstwa jest to, że było ono całkowicie niezależne od logicznego rozumowania i nie podlegało woli zwykłego śmiertelnika.

Wiara we wróżby i istnienie świata pozaziemskiego była powszechna w wiejskim życiu. Miesiącem szczególnie sprzyjającym wróżeniu był listopad. Czas, kiedy to aktywność dobrych duchów, czy duchów przodków jest bardzo nasilona rozpoczynały Dziady. Jak wiadomo dusze, które znajdowały się na tamtym świecie początkiem listopada odwiedzały swe ziemskie domy i niejednokrotnie mogły dać wskazówki na temat losu bliskich. Człowiek sięgał po wróżby przede wszystkim w wyjątkowych dniach i chwilach. Stąd w polskiej kulturze mamy tak wiele przesądów związanych chociażby z dniem ślubu. W trakcie roku kalendarzowego wiara w moc siły nadprzyrodzonych była bardzo silna chociażby przy okazji świąt Bożego Narodzenia czy w wigilię św. Jana. Specjalnym momentem dla uprawiania czarów był dzień św. Andrzeja i św. Katarzyny.  Ale aby uniknąć powtarzania praktyk magicznych stosowanych w tych szczególnych dniach, dzisiaj skupimy się przede wszystkim na snach i wróżbach niezwiązanych z rokiem obrzędowym.

Teofil Zaleski, Pejzaż wiejski
Teofil Zaleski, Pejzaż wiejski

Czytaj dalej... "Mały-wielki sennik ludowy"

Środek jesieni był dla dawnych ludów czasem matrymonialnego wróżenia. Nic w tym dziwnego – roboty w polu, od czasu Święta Plonów, nie ma już żadnej, a temperatura na zewnątrz końcem listopada nie sprzyja zabawom na świeżym powietrzu. Długie jesienne wieczory to zatem idealna pora na to, by zacząć przepowiadać przyszłość, najlepiej tę jak najbardziej radosną, związaną z dobieraniem się w pary. Po oddaniu czci dziadom, bezimiennym przodkom rodowym, dobrze było zrobić coś dla latorośli. Skoro łączność z tamtym światem wciąż jeszcze może istnieć, to warto ją wykorzystać po to, by dopomóc pannom i kawalerom poszukującym swej drugiej połówki.

W polskiej tradycji koniec listopada zwykło powszechnie kojarzyć się z tzw. andrzejkami – wieczorem wróżb przypadającym na wigilię dnia św. Andrzeja (30 listopada). Współcześnie wróżby te dotyczyć mogą rozmaitych spraw, a co najważniejsze – są wykonywane przez osoby obu płci. Należy jednak nadmienić, że w dawnej tradycji polskiej noc św. Andrzeja była czasem wróżenia wyłącznie dla panien, podczas gdy kawalerowie w podobnym celu zbierali się w wigilię dnia św. Katarzyny, w tzw. katarzynki. Początkowo wróżby te traktowano bardzo poważnie, przez co wykonywano je indywidualnie, w możliwie intymnej atmosferze. Dopiero z czasem andrzejkowe bądź katarzynkowe wróżenie przekształciło w ludową rozrywkę, w której pierwotna magia tych rytuałów musiała ustąpić na rzecz zwyczajnej, nieskrępowanej zabawy.

Siemiradzki_Noc-Andrzeja_1867 Czytaj dalej... "Andrzejki i Katarzynki – wróżby pogaństwem podszyte"

Pies domowy jest najstarszym z udomowionych zwierząt występującym przy człowieku. Udomowienie tego zwierzęcia nastąpiło już w erze paleolitu. Pies od zawsze uważany był za najlepszego przyjaciela człowieka. Jednak z drugiej strony zachowały się także relacje mówiące o tym, że zwierzęta te są fałszywe i nie należy im ufać. W tekstach folkloru znaleźć można zarówno informacje potwierdzające jedną i, jak również druga właściwość psa. Wyraz pies to hiperonim dla leksemów suka, szczenię, a także określenie samca tego gatunku.

Pies w kulturze ludowej

Pies, podobnie jak kot, mógł mieć styczność z nieczystymi siłami. Przesąd ten przez wieki był przekazywany z pokolenia na pokolenie. W sprawach diabelskich niemałą również rozwijają czynność psy i kot. Miewa tu wagę i barwa psa. Czasami postać psa przybierał szatan: Na początku niemocy tej ukazał mu się szatan, w osobie srogiego, wielkiego psa i nań się z otwartą paszczęką straszliwie miotał, chcąc go udawić. Jednak podróżni i wędrowcy przyjaznym okiem patrzyli na błąkające się psy. Ludowe porzekadło głosiło, że: Do kogo się pies obcy przywiąże, sprowadza mu szczęście. Jak wycie psa symbolizowało nieszczęście, tak i postać psa mogła przyjąć jakaś klęska. Z Poznania znane jest podanie, mówiące o tym jakoby zaraz przyjęła postać psa. Żebrak ślepy w Poznaniu miał psa, który wył jak opętany o szczekać nie chciał; przypisywano to zarazie; lud za sprawą pewnego uczonego, ukamieniował psa razem z żebrakiem. Kamienie te zabiły ich wprawdzie, ale nie dotknęły wcale zarazy, która powędrowawszy sobie na dach tumu i ztąd zatruty ziejąc jad na miasto, gubiła mieszkańców.Lilo Czytaj dalej... "Kilka słów o najlepszym przyjacielu człowieka"