Przeskocz do treści

3

Osobom lubiącym brzmienie muzyki w słowiańskim klimacie Żywiołaka specjalnie przedstawiać nie trzeba. Jest to wszakże zespół doskonale miłośnikom słowiańszczyzny znany już od 2007 roku, kiedy to ukazała się pierwsza EPka kapeli zatytułowana Muzyka psychodelicznej Świtezianki. Folkmetalowy zespół po entuzjastycznym przyjęciu na polskiej scenie muzycznej prędko poszedł za ciosem, czego efektem było wydanie pierwszej płyty długogrającej – Nowej Ex-Tradycji. To właśnie te dwa pierwsze krążki przysłużyły się temu, że dziś do Żywiołaka sentyment odczuwają liczne rzesze miłośników słowiańskich wierzeń. Grono fanów ze smutkiem i niepokojem musiało przyjąć w 2013 r. informację o zawieszeniu działalności zespołu. Na szczęście założyciel zespołu Robert Jaworski zdołał uzupełnić przerzedzone szeregi kapeli nowymi nabytkami wokalno-instrumentalnymi.

Żywiołak powrócił. Jego najnowsza EPka Muzyka psychoaktywnego stolema to nie tylko powrót do muzycznych korzeni zespołu, ale też dobry prognostyk na nową muzyczną drogę. Muzyczne inspiracje muzycy ponownie odnaleźli wśród ludu. Tym razem jednak uwagę Żywiołaka przykuł konkretny region – Kaszuby. Muzyka psychoaktywnego stolema to kolejny krążek wręcz przesycony ludową mitologią i demonologią. Jako wielki fan Nowej-Ex Tradycji cieszę się, że po nieco zbyt unowocześnionej Globalnej wiosze Żywiołak powrócił do sprawdzonych wczesnych brzmień.

muzyka psychoaktywnego stolema Czytaj dalej... "Demoniczne brzmienie prosto z Kaszub – powrót Żywiołaka"

Oskar Kolberg należał do pokolenia ludzi, których całe życie upłynęło pod zaborami. Rok 1795 przekreślił istnienie Rzeczpospolitej Polskiej na mapie świata. Nadzieje społeczeństwa budziły między innymi powstania narodowo-wyzwoleńcze, jednak zarówno to z roku 1830, jak i późniejsze z 1863 roku zakończyły się klęską. A skutki buntu były jeszcze długo odczuwane poprzez liczne represje i prześladowania. Czas życia Oskara Kolberga to także epoka napoleońska, wielki wódz z Francji miał przynieść Polsce wolność i niezależność. Jednak na braterską pomoc nie było co liczyć, gdyż była ona tylko jednostronna. Wprawdzie w 1807 roku Napoleon Bonaparte zgodził się na utworzenie niewielkiego tworu państwowego nazwanego Księstwem Warszawskim, lecz istniało ono tylko do 1815 roku, czyli do Kongresu Wiedeńskiego, który zakończył epokę napoleońską, a wraz z nią wszystkie jej zmiany. Przebieg historii miał wpływ na losy rodziny Kolberga, tak jak i na losy wielu XIX wiecznych polskich rodzin.

Oskar Kolberg był synem pruskiego urzędnika i Polki spod Warszawy. Ojciec Oskara, Krzysztof Juliusz Henryk Kolberg przyszedł na świat w roku 1776 jako syn radcy sądowego w mieście Woldegk w Meklemburgii. Na tereny Polski Krzysztof przybył w 1796 roku. Będąc dwudziestolatkiem, został zatrudniony, jako topograf w ekipie zajmującej się pomiarami Prus Południowych, czyli terenów zyskanych przez Prusy po roku 1791. Po klęsce Prus z wojskami napoleońskimi w 1806 roku Juliusz postanowił zostać w nowym dla siebie kraju. Osiedlił się w Warszawie, podjął pracę inspektora przy komorze celnej na Solcu i poślubił Karolinę Fryderykę Mercoeur.OskarKolberg(photo)

Czytaj dalej... "Oskar Kolberg – sylwetka postaci"

1

Jaskółki należą do grupy ptaków, które w polskiej kulturze ludowej symbolizują wiosnę. Ptaki te należą do gatunku ptaków wędrownych, które na zimę odlatują na południe kontynentu. Jednak w powszechnym wierzeniu był pogląd, że jaskółki wcale nie odlatują gdzieś daleko, za ciepłe morze na zimę. Zdaniem chłopskiej ludności jeszcze początku XX wieku jaskółki na zimę szły do wody. Jedna za drugą zaczepiały się ogonkami i tak połączone w wodzie całą gromadką siedziały aż do wiosny. Do literatury pięknej ową legendę przeniósł Juliusz Słowacki w "Balladynie", gdzie opisał wiosenne budzenie się jaskółek. Wierzenie to potwierdza chociażby kolbergowski zapis ze wsi Modlnica pod Krakowem: Jaskółki na zimę idą do wody. Tu, jedna za drugą, zaczepiają się o siebie ogonkami, i tak powiązane w kółka we wodzie, cała kupa tego siedzi aż do wiosny. Wierzenie to prawdopodobnie wzięło swój początek dzięki wnikliwej i trafnej obserwacji ptaków. Otóż jaskółki zwykły zapadać na nocleg w trzcinowiskach. Podobny zwyczaj mają także pliszki i szpaki, jednak w świadomości ludu tylko jaskółki zimy spędzały na dnie jeziora. Możliwe, że wpływ na to miał fakt, że jaskółkę często widywano przy brzegach jezior, gdzie łapały muszki lub kąpały się, uderzając brzuszkiem o taflę wody. O. Kolberg na wschodnich krańcach Polski zanotował: W jesieni bowiem, siadają jaskółki na trzcinie rosnącéj ze stawu i siedzą na niej tak długo póki się nie złamie, poczém wpadają w wodę i śpią w niej aż do wiosny.

Z jaskółkami związane były różne przesądy. Ludność Wielkopolski, widząc pierwszą jaskółkę, przemywała twarz, co miało chronić przez nadmiernym letnim opaleniem. W miejscowości Miłosław O. Kolberg zanotował: Należy zaraz umyć się, gdy się widzi pierwszą jaskółkę na wiosnę, aby się w ciągu lata nie opalić. Podobne praktyki stosowano na graniczących z Wielkopolską ziemiach kujawskich, bo tutaj: Kobieta, gdy pierwszy raz spostrzeże jaskółki na wiosnę, rękami uciera sobie twarz, jakoby się myła, a to dla nieopalenia się od słońca.

putneymark
putneymark (CC)

Czytaj dalej... "Na dnie jeziora śpij spokojnie, czyli jaskółka w polskiej kulturze"