Przeskocz do treści

8

Na okres przesilenia letniego przypada szczególna rola ludowej obrzędowości słowiańskiej. Najdłuższy dzień i najkrótsza noc od zawsze przyciągały uwagę człowieka. Była to pora szczególna zwłaszcza dla rolników, gdyż każdy z nich był już po wiosennych pracach polowych i oczekiwał na żniwa, które od zawsze kojarzone były z trudem i mozolną, wyczerpującą pracą. W efekcie, w trakcie przesilenia letniego, przypadało główne święto naszych przodków, czyli Kupalnocka.

Edward Robert Hughes, Midsummer Eve
Edward Robert Hughes, Midsummer Eve

Czytaj dalej... "O tym jak Kupała młodzież w dorosłość wprowadzał…"

2

Już wkrótce 2 lutego – święto Ofiarowania Pańskiego obchodzone w polskiej tradycji jako Matki Boskiej Gromnicznej. Nieprzypadkowo te ważne w tradycji polskiego katolicyzmu obchody przypadają na środek zimy – przełomowy dzień, od którego ludzie coraz śmielej zaczynają wyglądać nadchodzącej wiosny. Tak jak przy okazji Szczodrych Godów ludzie radowali się i dziękowali bogom za wydłużający się od początku zimy dzień, tak  na przełomie stycznia i lutego w hołdzie bogom zapalano ognie, po to by zamówić ciepło, zaprosić w rodzime strony przyjaźniejszą wiosenną aurę.

Na przełomie stycznia i lutego wśród pogańskich ludów cześć oddawano rozmaitym bóstwom związanym ze światłem i przyrodą, np. rzymskiej Dianie lub celtyckiej Brygid. Inspiracje chrześcijaństwa kulturą pogańską widać zwłaszcza na przykładzie celtyckiego święta Imbolc, przypadającego na 1 lutego. Imbolc było czasem oczyszczenia przez ogień i wodę, porą zamawiania ciepła, a także wróżenia nadchodzącej pogody. Celtowie prośby swe w tym czasie kierowali do Brygid – bogini wiosny, poezji, lecznictwa i rozmaitych rzemiosł. Nieprzypadkowo w tradycji chrześcijańskiej 1 lutego jest nazywany dniem św. Brygidy. Można przypuszczać, że wśród Słowian podobną funkcję mogła pełnić Dziewanna – bogini wiosny, łowów, roślinności i lecznictwa, będąca zapewne łagodniejszym obliczem złowrogiej Marzanny.

Współczesna rekonstrucja święta Imbolc. Autor zdjęcia: Steven Earnshaw (CC).
Współczesna rekonstrucja święta Imbolc.
Autor zdjęcia: Steven Earnshaw (CC).

Czytaj dalej... "Czas zamawiania ciepła – Gromnica-Perunica, celtyckie Imbolc, smoliste łuczywa i inne"

4

Dzięki wnikliwej obserwacji możemy wysunąć wnioski, że prawie w każdej kulturze pierwotnej ciała niebieskie, takie jak: słońce, księżyc czy zjawiska atmosferyczne (piorun, wiatr itp.) były utożsamiane z bogami. O ile pioruny, chmury, wiatr posiadały swe własne bóstwa lub demony, tak ze słońcem sytuacja się się trochę inaczej. Posiadamy szereg informacji mówiących o tym, że dla dawnych ludów kult solarny odgrywał niezwykłą rolę. Ale nasuwa się pewne pytanie: Jaką w tym wszystkim funkcję pełniło samo słońce? Odpowiedź nie jest niestety prosta. W religii słowiańskiej nigdy nie wykształciło się osobne bóstwo, którego sfera działań objęłaby tylko i wyłącznie słońce. Nierozerwalnie ze słońcem związany był ogień. I współcześnie możemy usłyszeć, że słońce nazywane bywa ognistą kulą.

Etnolog Ludwik Stomma zauważa, że dla kultury ludowej bardzo istotne są daty. To właśnie one wskazują na trwałość ludowych przyzwyczajeń. Badacz wskazuje, że nie było nic trudniejszego jak zmiana terminu w którym odbywały się jarmarki, odpusty czy pielgrzymki. Obecnie jeśli chcemy mówić o ciągłości jakichś dawnych pogańskich wierzeń, które zostały włączone do kultury chrześcijańskiej, to powinniśmy się przyjrzeć właśnie datom. Idealnym zobrazowaniem tej tezy jest dzień świętej Łucji, który przypada na 13 grudnia. Dawniej data ta wyznaczała moment, w którym słońce rodzi się na nowo. Posiadając tę wiedzę, jesteśmy np. w stanie wytłumaczyć, dlaczego to właśnie św. Łucja, której został poświęcony dzień 13 grudnia jest patronką ociemniałych.

Autor: Azraelangelo ©
Autor: Azraelangelo ©

Czytaj dalej... "„Kiedy słońce było bogiem…”, czyli dzień 13 grudnia"