Przeskocz do treści

1

Pośród różnych stworzeń zamieszkujących ludzkie domostwa nie każde było życzliwe dla człowieka. Obok pomocnych i uczynnych domowików i ubożąt na strychach, za piecami bądź w piwnicach czasem lubiły skrywać się istoty złośliwe z samej swojej natury, tzw. kikimory bądź sziszimory. Te znane przede wszystkim z wschodniosłowiańskiego folkloru demony domowe zdecydowanie odstają od swej kategorii. W prawdzie nawet domowiki i ubożęta szkodziły czasem ludzkim gospodarstwom, jednak to właśnie kikimory z utrudniania człowiekowi życia zrobiły swój obowiązek, podczas gdy męskie demony domowe mściły się wyłącznie za zaniedbanie i niedocenienie ich pomocy.

Kikimory wyobrażano sobie bardzo często jako maleńkie kobiety o pociągłych, wydłużonych twarzach przypominających naparstki, których sylwetkę było można przyrównać do źdźbła słomy. Poszczególne kikimory mogły różnić się od siebie wiekiem – jedne sprawiały wrażenie młodych i niespokojnych dziewcząt, inne wyglądały bardziej jak pomniejszone stare kobiety, ubrane w nędzne łachmany bądź strój kobiety zamężnej. Ich wygląd nie był jednak do końca ludzki  – w wielu opowieściach zwracano uwagę na ich zdeformowany wygląd: wydłużone kończyny bądź nos oraz pomarszczoną, chropowatą skórę, a także posiadanie kurzych nóg. Czasem demon też mógł przejąć pewne cechy wyglądu psa, świni, kaczki bądź królika. Niektórym kikimory przypominały też karły bądź zdeformowane dzieci. Bez względu na wygląd, nieodłącznymi atrybutami kikimory były wrzeciono i kołowrotek, służące do generowania złowieszczego warkotu.

Autorka: Ink-Yami ©
Autorka: Ink-Yami ©

Czytaj dalej... "Kikimora – złośliwa prządka"

9

Badacze pozostałości kultów po słowiańskich bogach wielokrotnie próbowali wyjaśnić, dlaczego tak niewiele wiemy dziś o rodzimych bóstwach żeńskich. Historycy religii byli podzieleni – część z nich uznało to za oczywiste następstwo tego, że same boginie w słowiańskim panteonie nie odgrywały istotnych funkcji, inni zwracali zaś uwagę na ważną pozycję kobiet w dawnych wspólnotach, która przejawiała się m.in. w uprzywilejowaniu wdów i swobodzie wyboru małżonka. Miałoby to rzekomo świadczyć o matriarchacie wśród Słowian bądź co najmniej wyniesieniu w dobie neolitu do rangi naczelnej jednego z kobiecych bóstw. Skoro niebo zarezerwowane było dla potężnego, ciskającego gromy mężczyzny, to ziemia powinna przypaść w udziale kobiecie – twardej, kształtnej i niesamowicie płodnej.

W nurt ten wpisuje się poświadczona wśród Słowian wschodnich Mokosz – bogini płodności i urodzaju, opiekunka kobiet i dzieci, traktowana często jako słowiańska Matka Ziemia, której cześć należało szczególnie oddawać w porze żniw i zbiorów. Kim była słowiańska Mokosz i w jaki sposób pamięć o niej zachowała się do naszych czasów?

Autor: Andy Paciorek ©
Autor: Andy Paciorek ©

Czytaj dalej... "Mokosz – Matka Ziemi i patronka kobiet"