Przeskocz do treści

Wśród Słowian szeroko rozpowszechnione były wierzenia w domowe, opiekuńcze demony, które sprawują pieczę nad gospodarstwem i domostwem. Stworzenia te należało objąć szacunkiem. Zostawiano im na noc trochę jedzenia na miseczce, aby pozyskać  względy duszka. Do dzisiaj nie do końca wiadomo jak w czasach przedchrześcijańskich na terenie obecnej Polski nazywano te opiekuńcze bóstwa. Z XV-wiecznych tekstów dowiadujemy się, że określano je terminem uboże, co wówczas oznaczało nieboże lub biedactwo. Wśród starodawnych zapisków synonimiczną nazwę dla ubożąt stanowią także widziadła. W kazaniu z XV wieku możemy wyczytać m.in., że „są tacy, co zostawiają umyślnie resztki na miskach, po obiedzie jakoby dla nakarmienia dusz, czy to pewnego demona, co się zowie uboże, ale to śmiechu warte, ponieważ często myślą głupcy i lekkomyślni, że to co zostawili zjada wymienione uboże, które pielęgnują, bo jakoby przynosi szczęście, ale wtedy przychodzi pies, i jak nie widzą, zjada te resztki”.

Prawdziwie nieprzyjazny czas także dla opiekuńczych duszków domowych przyszedł w okresie kontrreformacji (XVI-XVII wiek). Wówczas to wszelakie prasłowiańskie istoty demoniczne, również te spokojne i opiekuńcze, zaliczano do mocy piekielnych. W protokołach sądowych z XVII i XVIII wieku, kiedy to jeszcze odbywały się procesy o czary, możemy przeczytać wzmianki o diabłach-chowańcach. Ludzie na wsi wierzyli, że posiadanie takiego diabła zapewnia dobrobyt dla rodziny. Niejedną gospodynię spalono na stosie jako czarownice, kiedy współmieszkańcy wsi rozpowszechnili opowieść o posiadaniu przez nią chowańca.

Autor: melora ©
Autor: melora ©

Czytaj dalej... "O ubożetach i innych skrzatach domowych, czyli nie taki demon straszny jak go malują"