Przeskocz do treści

4

Czytając treści o świecie słowiańskiej demonologii, często można spotkać się z motywem potępienia – skazania kogoś na demoniczne wcielenie za jakiś niegodny uczynek. Nie zawsze jednak demonami stawały się dusze osób niezasługujących na dostanie się do Nawii. Czasem powrót na świat doczesny był nagrodą, swoistym wyróżnieniem dla niektórych dusz, które otrzymywały możliwość ponownego nawiedzenia swego rodzinnego domostwa. Takie duchy stawały się demonami opiekuńczymi domostwa, przyjaznymi istotami, które pomagały człowiekowi w codziennym życiu.

Wierzenia na temat duchów domowych były powszechne na całym obszarze Słowiańszczyzny. Symptomatyczne dla tych istot jest pozbawienie warstwy tremendum, jakichkolwiek przejawów grozy, tak bardzo typowych dla wszystkich demonów przyrody. Nic w tym dziwnego, gdyż duchy te nie stanowiły żadnego niebezpieczeństwa dla człowieka. Wręcz przeciwnie, były gwarantem spokoju i dostatku – w intencji domowników było dbanie o swojego demona, gdyż był on w stanie zapewnić wiele korzyści całej rodzinie. Co więcej, powszechnie traktowany był jako pełnoprawny członek rodziny, stąd zwano go domowikiem, domowym, a nawet gospodarzem, dziadkiem bądź ojczulkiem. Pozostałą część gwardii domowej stanowiły ubożęta, skrzaty, planki, chowańce i inkluzy.

Bilibin domowik
Autor: Ivan Bilibin

Czytaj dalej... "Słowiańska pomoc domowa – Domowik i spółka"