Przeskocz do treści

4

Spośród polskiego drzewostanu jednym z najbardziej ubóstwianych przez Polaków drzew jest wierzba. To smukłe, często pokrzywione drzewo na przestrzeni wieków niejednokrotnie rozbudzało ludzką fantazję. W kulturze ludowej wierzba często jest postrzegana jako drzewo diabła. Wiele wskazuje jednak na to, że skojarzenia wierzby z ciemnymi mocami były obecne na naszych ziemiach na długo przed chrześcijaństwem. Świadczą o tym jej związki z zaświatami, poezją i płodnością. Wiele wskazuje na to, że tak jak Perun miał swe święte dęby, tak też swe magiczne wierzby miał jego mitologiczny oponent, Weles. Nieprzypadkowo bowiem właściwości przypisywane wierzbom pokrywają się w znacznej mierze ze sferą działań Welesa – boga podziemi, cyklu wegetacyjnego i poezji, którego kult na obszarze Słowiańszczyzny z czasem został utożsamiony z diabłem.

Autor: Derek Lee (CC)
Autor: Derek Lee (CC)

Czytaj dalej... "Wierzba – drzewo płodności i diabelskiego czaru"

2

Czas Szczodrych Godów to pora kolędowania radosnego obchodzenia domostw z wierszowanymi oracjami lub pieśniami życzącymi na ustach. Zwyczaj kolędowania był na tyle ważny na słowiańskiej ziemi, że wyraz Kolęda był używany nawet kiedyś wymiennie jako oboczna nazwa Godów, całego okresu świątecznego. Nic dziwnego, że ten piękny zwyczaj praktykowano na naszych ziemiach bardzo chętnie. Grupy kolędnicze swymi magicznymi oracjami i pieśniami były w stanie zapewnić gospodarzom i właścicielem ziemskim urodzaj i dostatek na cały nadchodzący rok. Utrzymujący się przede wszystkim z rolnictwa i pasterstwa Słowianie skrupulatnie przestrzegali wszystkich tradycji, po to by nie sprowadzić na swoje gospodarstwa biedy. Co więcej, kolędników przyjmowano z otwartymi ramionami, gdyż wnosili oni do domostw nieskrępowaną radość, głośny śpiew i koloryt barwnych strojów.

Współcześnie wyraz kolęda dla większości ludzi to przede wszystkim pieśń o narodzinach Jezusa Chrystusa. Znaczenie to jest jednak względnie nowe wyodrębniło się dopiero w XVI w. Kolędą nazywa się także poświąteczną wizytę duszpasterską, w czasie której ksiądz błogosławi domowników na cały nadchodzący rok. Jak zatem widać, wyraz kolęda współcześnie nierozerwalnie połączył z wiarą chrześcijańską. W prawdzie wciąż gdzieniegdzie na wsiach bądź w miasteczkach można spotkać pięknie poprzebierane grupy kolędnicze, jednak trzeba przyznać otwarcie, że ich znaczenie w słowiańskiej kulturze znacznie osłabło. Magiczne noworoczne oracje znają dziś jeszcze niektórzy najstarsi, najbardziej przywiązani do tradycji ludzie, zaś misternie wykonane kolędnicze stroje najłatwiej dziś zobaczyć w muzeach etnograficznych. Wielka szkoda, gdyż kolędowanie to jeden z najpiękniejszych i najbardziej unikatowych słowiańskich zwyczajów. W rytuałach wykonywanych przez dawne grupy kolędnicze wiele zachowało się przekonań rodem z wierzeń naszych praojców i pramatek.

Kolęda
Autor: A. Szyszkin ©

Czytaj dalej... "Niech Słowianin pamięta, czym była dawna kolęda!"

Bez wątpienia słowiańskie demony bywały śmiertelnie niebezpiecznie – często zabijały lub co najmniej dotkliwie kaleczyły. Nie wszystkie istoty demoniczne należały jednak do aż tak groźnych. Część z nich była wyłącznie uciążliwa z powodu swej złośliwości bądź przykrego zapachu. Do tego typu stworzeń zalicza się Purtek, kaszubski Pùrtk. Nieco bardziej szkodliwe funkcje przypisuje się Smętkowi (kasz. Smãtk), który mimo wszystko, wyobrażany był jako dość niepozorne stworzenie.

Purtek słynął z tego, że dookoła siebie rozsiewał głupotę, kłótnie i przede wszystkim – smród. Jego nazwa wykazuje etymologiczny związek z czasownikiem purtać nazywającym czynność "puszczania wiatrów" bądź też – anatomicznie rzecz ujmując – wypuszczania nagromadzonych w organizmie gazów jelitowych. Smętka należy rzecz jasna kojarzyć ze smutkiem i smęceniem, gdyż powszechnie Kaszubi wierzyli w to, że jest on w stanie sprowadzić nieszczęście na człowieka. Niektórzy z nich twierdzą też jednak, że Purtek i Smętek to dwa imiona tej samej istoty – złośliwego diabła i czarta, który na dobre zadomowił się na kaszubskiej ziemi.

Autor: Gdaniec (CC)
Autor: Gdaniec (CC)

Czytaj dalej... "Pùrtk i Smãtk – diabły z Kaszub rodem"

Takie wyrazy jak czart i bies to prasłowiańskie określenia złego, nieczystego ducha, mogącego szkodzić ludziom w ich ziemskich życiach. Często termin czart oznaczał demona kusego  kulawego lub bezogoniastego. Niektóre odpowiedniki złego ducha w różnych językach i regionach Słowiańszczyzny to: smętek, synec (synavec), czarny, kuternoga, rokita, zły, licho, nieczysty, łukawyj, wrag, weles, czort. Imię złego demona często tabuizowano, używając form zaimkowych: on, ten itd. Wielość nazw świadczy niewątpliwie o strachu, jaki wzbudzała ta istota.

Czart mieszkał na bagnach, w lasach, zbiornikach wodnych bądź też wirach powietrznych. Mógł przyjmować postać węża, świni, psa lub czarnego kota. Krążyły podanie ludowe wedle których czart miał być zrzucony z nieba przez jednego z bogów. Stąd też przedstawiano go często jako utykającego na jedną nogę. Inne podania głosiły o odgryzieniu jego ogona przez psa nasłanego przez boga. Biesy miały możliwość wnikania w konkretne osoby i kierowania ich działaniami. Mogły one sprowadzić na człowieka chorobę, a także nakłonić go do samobójstwa bądź innego haniebnego czynu. Reliktem tego wierzenia jest przymiotnik zbiesiony nazywający osobę będącą pod wpływem złego. Dzisiaj jednak wpływ mocy nieczystych na umysł człowieka nie jest już tak oczywisty, zaś sami ludzie (na wzór komputerów) się co najwyżej zwieszają. 😉

bies
Grafika za: W. Vargas, P. Zych, Bestiariusz Słowiański.

Czytaj dalej... "Czart / Bies"