„Stara Słaboniowa i Spiekładuchy” Joanny Łańcuckiej [recenzja]

W Starej Słaboniowej i Spiekładuchach świat ludzi miesza się ze światem duchów rodem ze słowiańskiej mitologii i ludowych podań, ludzkie tajemnice i fantazje materializują się pod zaskakującymi i przeraźliwymi postaciami, a mała wieś gdzieś przy wschodniej granicy z niewiadomych przyczyn wciąż jest nękana przez siły nieczyste. Mieszkańcy Capówki, chcąc zaznać spokoju, muszą prosić o pomoc starą Słaboniową – kobietę, która z nieznanych im powodu zdaje się mieć bardzo szeroką wiedzę o okolicznej demonologii.

Przypomnijmy dziś sobie książkę, którą recenzowaliśmy w czasach Sławosławowej prehistorii, kiedy to nasza strona na Facebooku była jeszcze naszym jedynym medium. Zapraszamy do lektury. 🙂

spiekładuchy okładka

„Ja już za stara na to po nocy latanie. Ciężko mnie chodzić bez te nogie pieruńskie, a i już się nie kce, jak to dawniej bywało. Dość mnie już tych spiekładuchów, tych popaprańców, co z ludzkiej głupoty i złości na nasz padół przychodzo i niecnotę czynio. A bo to już ni ma komu złego odganiać, ludzie tera uczone, w zabobony, jak to gadajo, nie wierzo. Już ino ja jedna została, co się zna na piekielnych sztuczkach. Trza robić, póki sił starczy. Mus je, ino ochoty ni ma.” – Słaboniowa znowuż westchnęła.

Stara Słaboniowa i Spiekładuchy to debiutancka powieść Joanny Łańcuckiej, urodzonej w Skierniewicach artystki zajmującej się malarstwem, pisaniem oraz haftem artystycznym. Plastyczne usposobienie pisarki przełożyło się na samą powieść. W czasie lektury pomiędzy stronnicami zapełnionymi tekstem można odnaleźć klimatyczne ilustracje stworzone osobiście przez samą autorkę. Dodatek to bardzo przyjemny – buduje klimat i ułatwia odnalezienie się w świecie kreślonym w narracji. Ilustracje świetnie oddają nieco mroczny charakter opowieści i samej słowiańskiej demonologii, a na dodatek – sprawiają, że zapomniana przez cywilizację wieś jawi się przed oczyma wyobraźni jako żywa.

spiekładuchy las

Książkę otwiera motto zaczerpnięte z doskonale  znanego Polakom Wesela Stanisława Wyspiańskiego. W przywoływanych słowach mowa o duchach, które pojawiają się na weselu na chwilę i potem znikają. Dobór motta przez autorkę okazuje się nadzwyczaj trafny, gdyż kolejne rozdziały powieści ukazują kolejne „spiekładuchy”, które na kartach książki nie goszczą dłużej niż przez jeden rozdział. Pod pewnym względem fabuła Starej Słaboniowej i Spiekładuchów przypomina serial proceduralny z lat 90. Każdy rozdział powieści można traktować jako odrębną historię o jakimś tajemniczym demonie nękającym co najmniej jednego mieszkańca wsi. Każdorazowo złe musi zostać w końcu odegnane przez Starą Słaboniową, która w powieści tej zdaje się być duchową kontynuatorką tradycji słowiańskich znachorek i czarownic. W prawdzie w tle tych wydarzeń wciąż rozgrywa się jakaś fabuła, jednak jest ona na tyle niewyraźna, że łatwo umyka uwadze czytelnika.

Stałymi bohaterami tej książki są mieszkańcy Capówki, niewielkiej zapuszczonej wsi zlokalizowanej gdzieś na wschodzie Polski. Na pierwszy plan spośród nich zdecydowanie wybija się Teofila Słaboń – podstarzała wdowa, która wie wszystko o sprawach nadprzyrodzonych i diabelskich. Część mieszkańców wsi określa ją mianem wiedźmy, jednak jej pozostała część chętnie odwiedza staruszkę, po to by słuchać jej rad i korzystać z jej wiedzy. Nic w tym dziwnego. Wiemy wszakże, że słowiańskie wiedźmy, jak sama nazwa wskazuje, były kobietami wiedzącymi. I tak też właśnie Słaboniowa jest regularnie nawiedzana przez rozmaitych ludzi: rodzinę, policjanta, lekarza, a nawet księdza, który również zdaje się wierzyć w nadprzyrodzone zdolności staruszki. Nie ma mu się jednak co dziwić. W Capówce dzieją się bowiem rzeczy, na które racjonalne myślenie i chrześcijańska wiara nie są w stanie dać satysfakcjonujących odpowiedzi. Mieszkańcy Capówki potrzebują eksperta z dziedziny słowiańskiej demonologii, doskonale obeznanego w temacie zmór, utopców i innych niecnych lich.

spiekładuch zmora

Żyjąca na uboczu wsi Teofila deklaruje, że pragnie jedynie spokojnie umrzeć i dołączyć do swego męża Henryka. Śmierć jednak nie przychodzi, gdyż Teofila Słaboń wciąż ma coś do zrobienia. Jej przeznaczeniem jest stać na straży ładu całej wsi. A to demoniczna istota zasieje zbereźne myśli w głowie wiejskiej dziewuchy, to kikimora zacznie nękać córkę ukochanej chrześniaczki, to znowu strzygoń zacznie rozszarpywać okoliczną zwierzynę, a to jeszcze zmora, południca bądź inne dziwo zacznie wdawać się we znaki ludziom z wioski. Zło w Capówce czyha na każdym kroku i tylko mająca niejasne konszachty z siłami nieczystymi starucha jest je w stanie odegnać lub co najmniej „ugłaskać”.

W Starej Słaboniowej i Spiekładuchach świetnie został ukazany religijny miszmasz, do którego doszło w ludowych wierzeniach. Katolicka wiara i słowiańska mitologia są paradoksalnie i nierozerwalnie złączone w głowach wielu prostych ludzi, przez co oddzielenie pierwiastków pogańskich od chrześcijańskich jest czasem bardzo trudne. Obok słowiańskich demonów w Capówce pojawiają się też kozły piekielne i opętania. Demonologia ludowa czerpie wszakże inspiracje z rozmaitych źródeł. To wszystko sprawia, że nie zawsze Starej Słaboniowej łatwo jest rozstrzygnąć, czy coś jest czarcią sprawką, diabelską sztuczką, czy też po prostu czymś wynikłym z ludzkiej niegodziwości. Rodzimowierczy purysta mógłby zapewne wytknąć autorce niepotrzebne mieszanie chrześcijańskiego dogmatyzmu ze słowiańskimi wierzeniami, jednak metoda obrana przez pisarkę ma mocne uzasadnienie w tym, że folklor od zawsze przesiąknięty był zarówno chrześcijańską pobożnością, jak i pogańskim widzeniem świata.

spiekładuch1

Autorce dobrze udało się przenieść do powieści słowiańskie wierzenia. Równie przekonujące wydają się liczne fragmenty książki, w których stare pokolenia narzekają na kształt współczesnego świata. Akcja powieści rozwleczona jest na kilkanaście lat, przez co czytelnik ma dobre warunki do zaobserwowania jak zdaniem pisarki zmieniało się wiejskie myślenie od PRL-u aż do lat najnowszych. Może nie jest to nic odkrywczego, jeśli weźmie się pod uwagę fakt, że większość z nas tego typu refleksji słyszało zapewne z ust swych rodziców bądź dziadków, jednak uwagi powieściowych starych są czasem w stanie zaskoczyć swą prawdziwością i zabawnością. Należy docenić pisarkę za zawarcie w powieści przemyśleń głosu coraz liczniej odchodzącego pokolenia.

Warstwa językowa powieści jest niejednorodna. Obok tradycyjnej narracji równie często występuje stylizacja gwarowa w wypowiedziach mieszkańców wsi. Osoba zainteresowana dialektologią mogłaby mieć w prawdzie pewne zastrzeżenia w kwestii realizacji niektórych cech gwarowych, jednak przeciętny czytelnik z pewnością zostanie oczarowany przekonująco ujętym wiejskim gadaniem. Bo czymże byłyby wiejskie plotki i narzekania, gdyby nie ujęto ich w typowym dla środowisk wiejskich języku? Więcej zastrzeżeń budzi stosowany w powieści język młodzieży, w którym coś wyjątkowo mało odnaleźliśmy wyrazów typowo potocznych. Można jednak na to przymknąć oko, gdyż powieść Joanny Łańcuckiej rzadko wychodzi poza literacką narrację bądź gwarową stylizację. Polszczyzna mówiona polskiej młodzieży na kartach powieści pojawia się relatywnie rzadko.

spiekładuch2

Stara Słaboniowa i Spiekładuchy to książka mocno nietypowa, lecz zdecydowanie godna lektury. Nie jest to może arcydzieło, jednak jest to naprawdę przyjemna pozycja naszpikowana motywami bliskimi słowiańskiemu sercu. Warto się z nią zapoznać głównie ze względu na liczne motywy zaczerpnięte ze słowiańskiej demonologii, które w samej powieści zostały zaprezentowane czytelnikowi w bardzo interesującej formie. Dodatkowym atutem książki Joanny Łańcuckiej jest barwny język, który często opiera się na gwarowej stylizacji. Być może fabuła Starej Słaboniowej i Spiekładuchów zbytnio nie porywa, jednak braki w akcji powieść nadrabia niepowtarzalnym słowiańsko-ludowym klimatem, który jest dodatkowo wzmacniany przez potęgujące aurę złowrogiej tajemniczości ilustracje wykonane przez samą autorkę. Udany literacki debiut!


Stara Słaboniowa i Spiekładuchy
Autor: Joanna Łańcucka
forma wydania: książka papierowa
oprawa: miękka
rok wydania: 2013
liczba stron: 448
format: A5
ilustracje: TAK
numer ISBN: 978-83-62465-71-2
 
Przejdź do opisu na stronie wydawnictwa.
 
Wykorzystane we wpisie ilustracje pochodzą z wnętrza książki.
Podobał Ci się artykuł? Rozważ postawienie nam kawy. Utrzymanie strony kosztuje, a nasze treści tworzymy za darmo.
Postaw mi kawę na buycoffee.to