Sowy nie są tym, czym się wydają

Sowy nie są tym, czym się wydają – tako rzecze David Lynch przez usta bohaterów kultowego Miasteczka Twin Peaks. Kontrowersyjny amerykański reżyser ma tutaj bez wątpienia rację sowy znaczą wiele, zaś ich obecność i złowrogie pohukiwanie interpretowane może być na rozmaite sposoby. Co w słowiańskim kręgu kulturowym może symbolizować sowa? Jakie skojarzenia wywołuje?

W dzisiejszej kulturze sowa jest najczęściej kojarzona z mądrością, siłą umysłu. To pozytywne skojarzenie z tym ptakiem wywodzi się z Grecji. Atena, grecka bogini mądrości  była najczęściej przedstawiana właśnie z sową na ramieniu. Dawni Grecy powszechnie wierzyli w to, że ptak ten jest zoomorficznym wcieleniem bogini, która pod tą postacią może poznawać tajemnice i utrapienia prostego ludu. W mitologii greckiej pojawia się jednak również skojarzenie bardziej zbliżone do słowiańskiego postrzegania tego zwierzęcia. Sowa za sprawą swej drapieżności i bezszelestnego lotu była bowiem łączona z widmami oraz Hekate, grecką boginią magii, ciemności i mar.

sowa

Sowa jako nocny drapieżnik jest przez narody słowiańskie postrzegana jako istota z pogranicza dwóch światów. Jej pojawienie odbierano jako wróżbę, zazwyczaj złą. Na naszych terenach powszechnie wierzono w to, że sowa jest posłańcem śmierci i wszelkich ludzkich nieszczęść. Gdy sowa na dachu kwili, ktoś umrze po chwili – jak to mawia stare ludowe przysłowie. Jej pohukiwanie traktowano jako złowieszczy śmiech siły nieczystej, przemawiającej przez to nocne stworzenie. Wierzono w to, że sowa wydawanymi przez siebie dźwiękami jest w stanie skutecznie zwodzić człowieka, zagubić go w leśnej gęstwinie. Wydawane przez tego ptaka dźwięki puć, puć były odbierane jako komunikat pójdź, pójdź, zwiastujący czyjąś śmierć, odejście do zaświatów, z których sowa rzekomo przybywała.

Należy jednak nadmienić, że sowę w wierzeniach przedchrześcijańskich traktowano z dużym szacunkiem. Wynikało to stąd, że była ona posłańcem pogańskiego boga zaświatów Welesa bądź Nyi. Znamienne jest to, że podobne wierzenia o sowie występują wśród wszystkich północnych ludów Europy: Słowian, Celtów i Germanów. Wizerunek sowy w  zaczął pogarszać się znacznie wraz z przyjęciem chrześcijaństwa, kiedy to sowę zaczęto traktować jako wysłannika diabła. Podania ludowe odnotowują historie o proboszczach popadających w popłoch z powodu obecnej na dachu kościoła sowy. Szczególny lęk wśród chrześcijan budziła płomykówka. Bano się bowiem, że jest ona w stanie sprowadzić pożar.

Autor: Tony Hisgett (CC)

Autor: Tony Hisgett (CC)

Sowa jako ptak mający związek z siłami nieczystymi jest wdzięcznym towarzyszem dla czarownicy bądź cioty, kobiety parającej się ciemną odmianą magii. Wierzenie to może świadczyć o tym, że dawniej na naszych ziemiach sowa była kojarzona również z mądrością warto wszakże pamiętać, że wiedźmy były kobietami o rozległej wiedzy z zakresu medycyny i ziołolecznictwa. Kobiety tego typu powszechnie szanowano w przedchrześcijańskich wspólnotach słowiańskich i dopiero wraz z przyjęciem chrześcijaństwa zaczęto traktować je źle. Dawni Słowianie chętnie przyjmowali rady czarownic i ciot. Należy pamiętać również o tym, że sam wyraz wiedźma wywodzi się od wiedzy. Sowy są zatem przede wszystkim towarzyszkami kobiet wiedzących. W miejscu tym łączą się dwa wyraźne nurty pogańskich wierzeń o sowach, bowiem wiedza wiedźm czerpana jest właśnie z kontaktów ze światem nadprzyrodzonym.

W wierzeniach ludowych gdzieniegdzie utrwaliły się pozytywne wierzenia na temat sów. Ich pohukiwanie czasem było odbierane jako komunikat powi, powi, który był rozumiany jako powij, powij. Sowa mogła zatem także być zwiastunem narodzin. W przekonaniu tym można dostrzec echa dawnych pogańskich wierzeń. Należy wszakże przypomnieć o tym, że Słowianie wierzyli w reinkarnację części duszy odpowiedzialnej za kształtowanie się ludzkiej świadomości (dusza jaźni i myśli). Nie bez znaczenia jest też to, że nasi praojcowie wierzyli w wędrówkę dusz, najczęściej za ptasim pośrednictwem. Sowa jako istota z pogranicza światów mogła zarówno odprowadzić ludzką duszę do zaświatów, jak i zapowiedzieć nadejście na świat nowej.

Autor: m.shattock (CC)

Autor: m.shattock (CC)

Skojarzenie sowy z ludzkim nieszczęściem poskutkowało powstaniem wielu bolesnych dla tych zwierząt przesądów. Jednym z bardziej makabrycznych zwyczajów jest przybijanie martwej sowy do wrót stodoły bądź domostwa w celu zapewnienia sobie szczęścia i odgonienia wszelkiego złego. Tego typu praktyki były obecne zarówno wśród narodów słowiańskich, jak i germańskich. Na naszych ziemiach sowę przybijano czasem nawet nad drzwiami, po to by ochronić się przed wpływem demonów, przede wszystkim zmór, które nocą mogły nawiedzić człowieka. Warto jednak nadmienić, że w dawnych wierzeniach pomyślność mogła zwiastować również obecność żywej sowy. Dopiero z czasem w ludzkiej świadomości utrwaliło się dziwne przekonanie, że martwa sowa przynosi szczęście, podczas gdy żywa jest wyłącznie zwiastunem wszelkich nieszczęść.

Z sową wiązały się również liczne wyobrażenia demonologiczne. Należy wspomnieć tutaj przede wszystkim o strzydze, słowiańskim demonie wampirycznym, który był wyobrażany najczęściej pod postacią drapieżnej kobiety ze skrzydłami i szponami. Wierzono, że demon ten nocą wyszukuje swej ofiary pod postacią sowy, po to by następnie zaatakować ją, wyssać jej krew i wyżreć jej wnętrzności. Czasem wierzenia o strzygach były jednak łagodniejsze w niektórych podaniach stwór ten nie atakował nikogo, a jedynie zwiastował czyjąś śmierć samą swą obecnością. Zresztą, rzymski rdzeń strix oznacza zarówno strzygę, jak i puszczyka, co pozwala sądzić, że sowa nie tylko wśród Słowian była kojarzona z tym kobiecym demonem wampirycznym. Warto również pamiętać, że  puchacza (Bubo) może mieć związek ze słynnym Bobokiem/Bebokiem, słowiańskim demonem, o którym pamiętać dobrze zachowała się w ludzkiej świadomości.

puszczyk

Autor: Nick Jewell (CC)

Z niewiadomych przyczyn na polskich ziemiach sowa jest kojarzona także… z głupotą. W wielu przysłowiach można dostrzec postrzegania sów jako ptaków gorszej kategorii, stawianych najczęściej w opozycji do chwalonego sokoła: nie urodzi sowa sokoła; sowa, choćby pod niebiosa latała, nie będzie sokołem; sowy z sokołem w jeden rząd nie włożysz; trudno przerobić, co się złym uchowa, wszak się sokołem nie odrodzi sowa; każdy bierze swoją sowę za sokoła. Stanisław Wyspiański, chcąc uwypuklić głupotę jednego ze swych bohaterów, przypisał mu sowi mózg. To jednak nie koniec tych dziwnych sowich skojarzeń. Aleksander Fredro przestrzegał przed tym, że z pustej stodoły rady lecą sowy, zaś samo wymyślanie głupot zostało przez niego nazwane jako płodzenie sów w głowie.

Trudno powiedzieć, skąd aż tak duża rozbieżność w postrzeganiu sowy. Czyżby demonizowanie wizerunku sów z czasem przełożyło się na to, że gdzieniegdzie zamiast z mądrością, zaczęto je kojarzyć z głupotą? Sokół od dawna był ptakiem w naszej kulturze szczególnie nobilitowanym, więc jego przewaga nad sową nie jest tutaj aż tak dziwna. Wszakże to właśnie ten ptak był łączony z niebiańskimi bóstwami, m.in. Swarogiem i Perunem. Kto wie, być może w opozycji sokół – sowa można dostrzec dawną opozycję bóg nieba (Perun, Jasz) – bóg podziemnego świata (Weles, Nyja)? Sprawa ta jest trudna do rozstrzygnięcia, zwłaszcza że skojarzenie sowy z mądrością zdołało całkowicie wyprzeć wspomniane formy językowe. Były one zbyt sprzeczne z upowszechnionym dziś wizerunkiem sowy, który jest bardzo pozytywny.

Sowy są zatem zdecydowanie czymś więcej niż tylko ptakami. Czerpana przez nie wiedza z tamtego świata sprawia, że w wierzeniach ludu są skutecznymi wróżbitami mogącymi przepowiedzieć zarówno dobre, jak i złe wydarzenia. Te arcyciekawe nocne zwierzęta zasługują na szacunek za sprawą swej mądrości i tajemnej mocy, którą dysponują. Wizerunek sów jest być może nieco ambiwalentny, jednak liczność rozmaitych skojarzeń związanych z sowami świadczy o tym, jak bardzo ludzką fantazję rozbudzało sowie pohukiwanie.

Autor: Will Thomas (CC)

Autor: Will Thomas (CC)

Udostępnij na:
Ten wpis został opublikowany w kategorii Fauna i flora, Wierzenia, Wierzenia ludu, Zwierzęta i oznaczony tagami , , , , , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.
  • ,,Wydawane przez tego ptaka dźwięki puć puć były odbierane jako komunikat pójdź pójdź, zwiastujący czyjąś śmierć, odejście do zaświatów, z których sowa rzekomo przybywała.” Wydaje się, że pójdźka zachowała w nazwie wierzenie. Płomykówka też 🙂

  • Bogdan

  • Byłam kilka razy na spotkaniu koła sokolniczego w Warszawie w Szkole Głównej Gospodarstwa Wiejskiego, i tam oprócz różnych sokołów, harrisów, jastrzębi itp. niektórzy mają sowy np. płomykówki, z którymi chodzą polować albo po prostu polatać. I wiele osób tam ma przeświadczenie, że sowy są bardziej jak maskotki niż ptaki drapieżne, że są mniej inteligentne, a nawet wręcz głupkowate. I to mówią ludzie, którzy je wychowują od piskląt i mają z nimi bliski kontakt, więc skądś się to musiało wziąć, że gdzieniegdzie sowy są uważane za głupiutkie. 🙂

  • Przepięknie napisany wpis z bardzo dużą ilością pożytecznych wiadomości.
    Trafiłem tu przypadkiem, przez wójka google, bo właśnie poszukuję wiadomości o SoWie, jako bardzo możliwemu źródłosłowu dla tzw. greckiej SoPHie (mądrości), gdzie PH, jak PF i F, mogło być zwyczajnie zniekształceniem dźwięku W…, czyli SoWa = SoWia/SoFia/SoPFia/SoPHia…

    Dzięki, za ten wpis i cały sieciopis. Będę się na niego też powoływał, w moim wpisie o źródłosłowie tzw. greckiego słowa SoPHia. Powodzenia! PZDRWM!