Przeskocz do treści

Marta Krajewska, mimo względnie skromnego dorobku literackiego, jest już pisarką cieszącą się sporym uznaniem na polskim rynku wydawniczym. Najwięcej rozgłosu zdobyła za sprawą swej pierwszej powieści Idź i czekaj mrozów. Rozpoczęta przez nią literacka opowieść o Vendzie doczekała się w tym roku kontynuacji pod tytułem Zaszyj oczy wilkom, lecz autorka nie poprzestała na tym jednym cyklu, słusznie wykorzystując potencjał stworzonego przez siebie uniwersum do opowiedzenia historii o innych interesujących bohaterach. Tak oto w Nocy między Tam i Tu Marta Krajewska próbuje trafić do najmłodszych czytelników, dla których być może będzie to pierwsza okazja do kontaktu ze światem słowiańskiej mitologii. Jako pasjonat rodzimej kultury i praktykujący nauczyciel z wielką ciekawością przystąpiłem do lektury tej książki. Przyszła pora na to, bym podzielił się z Wami moimi wrażeniami i spostrzeżeniami.

Czytaj dalej... "W poszukiwaniu małej Paprotki – „Noc między Tam i Tu” Marty Krajewskiej"

1

Zainteresowanie mitologią słowiańską utrzymuje się na na dość wysokim poziomie. Rozmaici pasjonaci słowiańszczyzny dbają o to, by ludzie nie zatracili zainteresowania mitologią naszych praojców, przez co z różnych stron docierają do nas coraz to nowsze dzieła wprost odwołujące się do dorobku dawnych Słowian. Jako osoby świadome zmienności ludzkich gustów powinniśmy jednak zatroszczyć się również o to, by miłość do słowiańskości zakrzewić także u najmłodszych, tak by w odpowiednim wieku jako młodzież sami poczęli zgłębiać wiedzę o rodzimych wierzeniach. W Polsce nie brakuje rodziców, którzy przyznają, że zamierzają uczyć swe pociechy słowiańskiej mitologii już od małego. Naprzeciw tej potrzebie wychodzą Natalia Hluzow Martyna Pawlak, które dla wydawnictwa Merlin Publishing przygotowały książki pt. B jak bies będące częścią serii ABC Mitów Świata.

W ramach tej inicjatywy wydane zostały dwie książki. Pierwsza to Abecadło mitologii słowiańskiej – estetyczne kompendium wiedzy o rodzimej mitologii z rysunkami Martyny Pawlak i wierszowanymi opisami 22 demonów z mitologii Słowian przygotowanymi przez Natalię Hluzow. Druga publikacja to 50-stronicowa kolorowanka z postaciami opisanymi w kompendium. Choć sam okres wczesnego dzieciństwa mam dawno za sobą, z ogromną przyjemnością zabrałem się za przejrzenie zawartości obu publikacji. Przyszła pora na to, bym przybliżył Wam nieco ich zawartość i podzielił się wrażeniami z przeglądu.

Czytaj dalej... "B jak Bies – abecadło po słowiańsku"

Kiedy ponad rok temu zabierałem się do lektury Krwi zapomnianych bogów – pierwszej antologii słowiańskiej grozy – miałem wiele obaw związanych z tym, czy jej twórcy udźwigną ciężar tematu. Moje obawy częściowo się potwierdziły, o czym mówiłem przy okazji recenzji, w której narzekałem na mocno nierówny poziom opublikowanych w antologii opowiadań. Na szczęście tym razem wydane przez Horror Masakra Słowiańskie koszmary zdają się nie powielać grzechów poprzedniczki. Poziom prezentowany przez poszczególnych autorów jest o wiele równiejszy i trudno mówić tutaj o wpadkach, przez co Słowiańskie koszmary przynajmniej w kwestii przyjemności czytelniczej zdają się być o wiele mniej koszmarne dla czytelnika.

Słowiańskie koszmary to zbiór piętnastu opowiadań napisanych przez szesnastu autorów. Nim jednak do nich przejdziemy, warto na chwilę zatrzymać się przy popularnonaukowym wstępie przygotowanym przez Witolda Jabłońskiego – pisarza, który w zasadzie zainaugurował w Polsce nurt słowiańskiej fantasy. Tym razem autor Słowa i miecza wchodzi jednak w buty literaturoznawcy, po to by spróbować rozprawić się z rozpowszechnionym przez romantyków mitem o rzekomej sielankowości naszej mitologii. W ten oto sposób pisarz niejako przecina wstęgę, otwierając młodszym od siebie prozaikom pole do tworzenie w nurcie słowiańskiej grozy.

Czytaj dalej... "„Słowiańskie koszmary” – sny o słowiańskiej grozie"

Słowianie i Słowianki! Czytelnicy Sławosława!

Chcielibyśmy serdecznie zaprosić Was serdecznie do udziału w konkursie organizowanym na naszej facebookowej stronie. Do wygrania 3 egzemplarze recenzowanej przez nas ostatnio płyty "Po krańce gór" zespołu Othalan. Żeby mieć szansę na wygraną, wystarczy wypowiedzieć się pod konkursowym wpisem na zadany temat:

REGULAMIN KONKURSU

AKTUALIZACJA:

Wyniki konkursu (Othalan w swej szczodrości przyznał dodatkową nagrodę):

Nagrody publiczności: Emanuela Coba i Magdalena Omelańczuk
Nagrody jury: Robert Kowalski (za przekazanie autentycznych emocji) i Konrad Szmyd (za klimat i pomysłowość, a także urzekający dobór słów).

2

Stało się! Dzięki wytężonej pracy i pomocy internautów płyta Po krańce gór zespołu Othalan trafiła do sprzedaży. Dotarła również i do nas, przez co jako krzewiciele słowiańskiego ducha czujemy się zobowiązani do tego, by przybliżyć Wam tę pozycję i opowiedzieć nieco o zawartości albumu w formie autorskiej quasi-recenzji.

Czytaj dalej... "Muzyczna peregrynacja po górach, morzach i przeszłości"

3

Ślub od zarania dziejów był uważany za porę przełomową w życiu człowieka. To właśnie wtedy  dwójka młodych ludzi symbolicznie tworzy między sobą nierozerwalną więź rodzinną i decyduje się być ze sobą na dobre i złe. Pary poświęcają wiele czasu i pieniędzy na to, by ten jeden dzień był jak z bajki: piękny, magiczny i niezapomniany. O ślubie często zwykło nawet mówić się, że jest najpiękniejszym dniem w życiu człowieka, choć wielu współczesnych młodych neguje tę opinię, uskarżając się na nerwowość dopinania przygotować i zachowanie niektórych zaproszonych gości. Trudno też wyobrazić sobie ślub bez wesela, które wedle polskiej tradycji musi być huczne i wystawne, czasem nawet ponad możliwości finansowe rodzin pary młodej.

Dawni Słowianie uroczystość zawarcia związku małżeńskiego nazywali swaćbą. Słowo ślub (wywodzące się od ps. *sl’ubъ) pierwotnie było zarezerwowane dla każdej uroczystej przysięgi i obietnicy i dopiero z czasem zawęziło swoje znaczenie do przysięgi małżeńskiej. Swaćba, jak sama nazwa wskazuje, miała za zadanie swoić ze sobą dwóch ludzi, a także dwa różne rody. Był to zatem nie tylko akt połączenia dwójki osób, ale też przede wszystkich ich rodzin, których zgoda była konieczna do zorganizowania całego przedsięwzięcia. Co jeszcze wiemy dziś o starosłowiańskiej swaćbie? Jakie wierzenia z nią związane zdołały przetrwać w naszej tradycji?

Źródło: Diaphanee

Czytaj dalej... "Swaćba, czyli ślub po starosłowiańsku"

Niewiele wiemy o muzyce dawnych Słowian, przez co niemożliwością jest dziś wierne odtworzenie brzmień naszych praojców. Dostatecznie dużo wiemy jednak o samych Słowianach, przez co nic nie stoi na przeszkodzie temu, by śmiałkowie mogli swobodnie fantazjować, próbując stworzyć muzykę oddającą coś na kształt słowiańskiego ducha. Dziś w krótkim wywiadzie chcielibyśmy przybliżyć Wam siedmioro takich śmiałków – zespół Othalan.

Nim jednak oddamy im głos, chcemy wpierw niewtajemniczonym powiedzieć nieco o samym zespole. Zespół Othalan istnieje od 2013 r. i dotychczas najwięcej mogli ich usłyszeć mieszkańcy województwa śląskiego, z którego wywodzą się poszczególni członkowie zespołu. Aktualny skład zespołu stanowią: Agnieszka Suchy (wokal), Paweł Dyjan (lira korbowa, cymbały) Antek Sowiński (gitara) Wojtek Krauze (gitara, mandriola) Sławek Duda (obój), Maciej Sitarz (gitara basowa, wokal) i Marek Żabiałowicz (perkusja). Zespół zdążył już zaistnień na polskiej scenie muzycznej, zdobywając nagrody i wyróżnienia na festiwalach, przedostając się do audycji radiowych, a także grając na dużych i małych koncertach. Aktualnym marzeniem zespołu jest wydanie debiutanckiego albumu pt. "Po krańce gór", dzięki któremu mogliby jeszcze wyraźniej zaznaczyć swą obecność na rynku muzycznym. Co do powiedzenia na temat ma sam zespół? Zapraszamy do lektury wywiadu z grupą Othalan.

fot. Bubusława Górny

Wywiad w dalszej części wpisu

Czytaj dalej... "Z muzyką po krańce gór – wywiad z zespołem Othalan"

Utrzymujące się zainteresowanie mitologią słowiańską sprawia, że liczebność beletrystyki ze słowiańskimi motywami wciąż wzrasta. W ten nurt częściowo wpisuje się najnowsza powieść Ogniskowa autorstwa Joanny Bujak, choć już na wstępie należy zaznaczyć, że słowiańska demonologia jest w tym utworze jedynie dodatkiem, przez co osoby oczekujące sowitej dawki rodzimych wierzeń będą zawiedzione. To jednak nie powód do tego, by całkowicie zignorować tę pozycję, gdyż Ogniskowa broni się pod wieloma innymi względami.

Czytaj dalej... "„Ogniskowa” Joanny Bujak – groza ze słowiańskim demonem w tle"