„Ogniskowa” Joanny Bujak – groza ze słowiańskim demonem w tle

Utrzymujące się zainteresowanie mitologią słowiańską sprawia, że liczebność beletrystyki ze słowiańskimi motywami wciąż wzrasta. W ten nurt częściowo wpisuje się najnowsza powieść Ogniskowa autorstwa Joanny Bujak, choć już na wstępie należy zaznaczyć, że słowiańska demonologia jest w tym utworze jedynie dodatkiem, przez co osoby oczekujące sowitej dawki rodzimych wierzeń będą zawiedzione. To jednak nie powód do tego, by całkowicie zignorować tę pozycję, gdyż Ogniskowa broni się pod wieloma innymi względami.

Joanna Bujak to w miarę doświadczona pisarka z okolic Bochni i Brzeska, która napisała już parę powieści. Na jej wcześniejszy dorobek literacki składają się takie powieści jak: Lista, SpadekBilbord i Nikt się nie spodziewałOgniskowa to jej piąta powieść. Okładkowy dopisek sugeruje, że mamy tu do czynienia z literaturą grozy, choć tak naprawdę w Ogniskowej można dostrzec wyraźniej elementy kryminału i powieści fantasy.

Ogniskowa to opowieść o Emilii Jodłowskiej, studentce Politechniki Krakowskiej, która przez los została obdarzona kłopotliwym darem, takim jak widzenie błąkających się po świecie dusz. To właśnie ona jest tytułową Ogniskową:

Ta dziewczynka jest ogniskową. Osobą, która skupia przy sobie zagubione dusze i pomaga im odejść tam, gdzie powinny się znaleźć.

W powieści tej możemy dostrzec elementy wiary dawnych Słowian na temat życia pośmiertnego. Wszystko wskazuje na to, że w przedstawionym świecie niektóre dusze z różnych powodów nie mogą zaznać spokoju po śmierci, przez co potrzebują one pomocy, by zaznać wiecznego spokoju. Emilia przez znaczną część życia otrzymany dar traktowała jako przekleństwo. Bała się o nim mówić swoim znajomym, gdyż wcześniejsze doświadczenia nauczyły ją, że będzie wówczas potraktowana jak wariatka i dziwadło. Co gorsza, Emilia musiała długo przyzwyczajać swoją psychikę do widzenia tych, którzy już nie są obecni na tym świecie w materialnej formie. Gdy już jednak oswoiła się z tym darem, poczęła robić z niego coraz lepszy użytek.

Główny wątek Ogniskowej stanowi śledztwo ws. tajemniczych zaginięć i śmierci. W odstępie kilkunastu dni w Krakowie w dziwnych okolicznościach zaginęło parę studentek, które do pewnego czasu sprawiały wrażenie grzecznych i ułożonych. Co gorsza, z ich zniknięciami wiążą się też samobójcze śmierci starszych kobiet, u których studentki wynajmowały pokoje. Policja niewiele jest w stanie ustalić w tych sprawach, zwłaszcza że poza zbliżonym wiekiem ofiar trudno odnaleźć między nimi powiązania. Nie ulega wątpliwości, że tradycja forma śledztwa nie przyniesie rezultatów, gdyż winowajca musi być nie z tego świata. Nie mogąc znieść cierpienia ofiar tych zbrodni, Emilia stara się im pomóc. Żeby to jednak się stało, musi narazić się siłom nadprzyrodzonym, które nie przebierają w środkach do osiągnięcia swych celów.

Jak mawia Piotr Fronczewski: Przed wyruszeniem w drogę należy zebrać drużynę. Żeby wyjaśnić tę zagadkę, Emilia zawiera nowe interesujące znajomości. Wszystko wskazuje na to, że w końcu dziewczynie udało się poznać ludzi, którzy będą wobec niej bardziej wyrozumiali. Dotychczas samotna w swych umiejętnościach studentka spotyka innych posiadaczy nadprzyrodzonych umiejętności, np. czarodzieja-adwokata Granickiego i znaną ze Spadku lekarkę-uzdrawiaczkę Megi. Wspomniany Granicki tworzy pokryjomu w Krakowie specyficzną grupę wsparcia dla posiadaczy niezwykłych talentów i tych, którzy zetknęli się w swym życiu z działaniami sił nieczystych. Z ich pomocą Emilia z każdym dniem coraz bardziej przybliża się do wyjaśnienia tej mrocznej śmiercionośnej zagadki.

Wielkim plusem Ogniskowej są dobrze napisane postacie. Jako mężczyzna zawsze miałem pewien problem z odnalezieniem się w narracji, w której główną bohaterką jest kobieta. Na całe szczęście Emilia jest interesują postacią: wrażliwą, bystrą, a przy tym na całe szczęście niewpadającą w marysuizm. Autorce udało się dobrze odtworzyć psychikę swojej postaci – zagubionej w świecie trzymającym się rozumu, pragnącej odnaleźć kogoś, kto nareszcie ją zrozumie. Równie dobrze prezentuje się drugi i trzeci plan powieści. Postacie pozostają w pamięci, przez co mimo dużej liczby bohaterów trudno jest zgubić się w przedstawionej historii. Do moich ulubieńców należeli charyzmatyczny prawnik Marcin Granicki i nieporadny policjant Wiesław Loryś.

Osobiście uważam, że Ogniskowa Joanny Bujak jest powieścią godną uwagi i mówię to przede wszystkim jako polonista, a nie miłośnik słowiańszczyzny. Nieco szkoda, że słowiańska demonologia jest w tej powieści jedynie smakowitym dodatkiem pod postacią przewijającej się gdzieś w tle strzygi, lecz może to i lepiej? Nie chciałbym, żeby rynek czytelniczy został zalany książkami na siłę próbującymi wstrzelić się w słowiański trend, a Ogniskowa zdecydowanie do niego nie należy. Broni się sama bez wsparcia słowiańskich demonów. O jej wartości świadczy dobrze rozpisany wątek kryminalny i interesujące postacie na wszystkich planach powieści. Język powieści jest żywy, a dialogi między postaciami nie rażą sztucznością. Kto lubi tego typu książki, ten nie powinien być zawiedziony. Moim zdaniem Joannie Bujak udało się dobrze zrealizować interesujący pomysł na powieść.


Ogniskowa

J. D. Bujak
forma wydania: książka papierowa
oprawa: miękka
rok wydania: 2016
liczba stron: 336
format: 135×208 mm
ilustracje: NIE
numer ISBN: 978-83-7835-485-7
Przejdź do opisu na stronie wydawnictwa.
Dziękujemy autorce za egzemplarz recenzencki książki.
Udostępnij na:
Ten wpis został opublikowany w kategorii Literatura, Proza i oznaczony tagami , , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.