Na dnie jeziora śpij spokojnie, czyli jaskółka w polskiej kulturze

Jaskółki należą do grupy ptaków, które w polskiej kulturze ludowej symbolizują wiosnę. Ptaki te należą do gatunku ptaków wędrownych, które na zimę odlatują na południe kontynentu. Jednak w powszechnym wierzeniu był pogląd, że jaskółki wcale nie odlatują gdzieś daleko, za ciepłe morze na zimę. Zdaniem chłopskiej ludności jeszcze początku XX wieku jaskółki na zimę szły do wody. Jedna za drugą zaczepiały się ogonkami i tak połączone w wodzie całą gromadką siedziały aż do wiosny. Do literatury pięknej ową legendę przeniósł Juliusz Słowacki w „Balladynie”, gdzie opisał wiosenne budzenie się jaskółek. Wierzenie to potwierdza chociażby kolbergowski zapis ze wsi Modlnica pod Krakowem: Jaskółki na zimę idą do wody. Tu, jedna za drugą, zaczepiają się o siebie ogonkami, i tak powiązane w kółka we wodzie, cała kupa tego siedzi aż do wiosny. Wierzenie to prawdopodobnie wzięło swój początek dzięki wnikliwej i trafnej obserwacji ptaków. Otóż jaskółki zwykły zapadać na nocleg w trzcinowiskach. Podobny zwyczaj mają także pliszki i szpaki, jednak w świadomości ludu tylko jaskółki zimy spędzały na dnie jeziora. Możliwe, że wpływ na to miał fakt, że jaskółkę często widywano przy brzegach jezior, gdzie łapały muszki lub kąpały się, uderzając brzuszkiem o taflę wody. O. Kolberg na wschodnich krańcach Polski zanotował: W jesieni bowiem, siadają jaskółki na trzcinie rosnącéj ze stawu i siedzą na niej tak długo póki się nie złamie, poczém wpadają w wodę i śpią w niej aż do wiosny.

Z jaskółkami związane były różne przesądy. Ludność Wielkopolski, widząc pierwszą jaskółkę, przemywała twarz, co miało chronić przez nadmiernym letnim opaleniem. W miejscowości Miłosław O. Kolberg zanotował: Należy zaraz umyć się, gdy się widzi pierwszą jaskółkę na wiosnę, aby się w ciągu lata nie opalić. Podobne praktyki stosowano na graniczących z Wielkopolską ziemiach kujawskich, bo tutaj: Kobieta, gdy pierwszy raz spostrzeże jaskółki na wiosnę, rękami uciera sobie twarz, jakoby się myła, a to dla nieopalenia się od słońca.

Wierzono, że jaskółki posiadają moc psucia mleka u krów, toteż istniał zakaz zabijania jaskółek: Kto zabije jaskółkę, tego krowy doją krwią; Jaskółkom nie należy gniazd zrzucać, bo w takim razie krowy czerwone mleko dają. Jaskółki często wiły swoje gniazda pod strzechą stodoły czy chlewu, więc towarzyszyły ludziom na ich podwórkach. Mimo że nazywamy je ptakami dzikimi, to były dość blisko ludzi. Stąd też może wziął się kolejny zabobon traktujący o tym, że jaskółka nie powinna przelatywać pod krowim brzuchem: Gdy jaskółka pod krową przeleci, albo się ją zabije lub młode z gniazda wybierze, to wówczas krowa czerwone mleko doji. Podobne wierzenie zapisał O. Kolberg na ziemiach podkrakowskich: Jaskółce gdy się zrzuci gniazdo, to ona podleci pod krowę tego który to uczynił i mleko jej zepsuje, tak że krowa przysuszy (dojić będzie mało). Dzięki tej relacji możemy stwierdzić, że cechą charakterystyczną dla jaskółek była mściwość oraz chęć zemsty. Bardzo prawdopodobnym jest to, że wierzenia te funkcjonowały po to, aby ludzie nie niszczyli gniazd jaskółczych, które bardzo często ptaki te budowały pod domową strzechą.

Wraz z nadejściem wiosny wypatrywano jaskółek na niebie. Jeśli było się w grupie osób i pierwszym ujrzało owego ptaka na niebie, to można było liczyć na szczęście i pomyślność przez cały rok: Kto jaskółkę, z pomiędzy wielu razem zebranych ludzi, najpierwéj zobaczy, skoro do nas na wiosnę gnieździć się powraca, ten zazwyczaj wróży sobie na cały rok szczęśliwość i dobre powodzenie. Widząc pierwszą wiosenną jaskółkę na niebie, należało też schylić głowę i spojrzeć, co się ma pod stopami. Kiedy na ziemi leżał włos, sierść lub szczecina, to należało je podnieść i nosić przy sobie, aby zapewnić dla siebie pomyślność losu. Niedorosłe chłopaki (…) mają przesąd, iż który z nich pierwej na wiosnę jaskółkę zobaczy, niech natychmiast stanie, spojrzywszy pod swoją stopę, a gdy znajdzie włos, szerść lub szczecinę, to jest materiały do budowy gniazd jaskółczych wchodzące, niech tylko podniesie to i schowa w zanadrze a przy sobie nosi, natenczas wielkie będzie miał szczęście.

W pogańskim świecie jaskółka związana była z wiosennymi świętami płodności i odrodzeniem przyrody. W chrześcijaństwie natomiast została uznana za symbol pracowitości, dobrej nowiny i nowego życia, dlatego stała się atrybutem Matki Boskiej. U Kolberga czytamy, że: Jaskółka przylatuje zwiastować Najświętszej Pannie synaczka a ludziom radość i wiosnę. Łatwo dostrzec analogię, że jaskółka pełniła podobne funkcje w kulturze ludowej, co bocian. Oba ptaki symbolizują wiosnę, gdyż po zimie powracają na polskie ziemie. Dlatego też kojarzone były ze świętem Zwiastowania Najświętszej Marii Panny, które przypada 25 marca, czyli na dziewięć miesięcy przed Bożym Narodzeniem, a także z dobrą nowiną, którą to przyniósł Najświętszej Panience archanioł Gabriel.

Powszechny był też przesąd, że nie należy niszczyć jaskółczych gniazd. Śmiałka, który zdobył się na ten bezprawny czyn, miały czekać liczne kary. O. Kolberg zanotował m.in.: Kto wykręci gniazdo jaskółek lub zepsuje, dostaje piegi na twarzy. Dawniej piegi nie były uważane jako atut urody. Jak obecnie powszechnie wiadomo, piegi mogą być po prostu reakcją skóry na słońce. Jednak wyobraźnia ludowa nie znała granic i wszelakie defekty skóry lub ciała tłumaczono jako karę za grzech: Grzechem jest wielkim psucie gniazd jaskółek gnieżdżących się pod strzechą albo w kominie. Na dawnej polskiej wsi obowiązywały przede wszystkim prawa boskie, a jak wiadomo, każda istota wiodąca żywot na ziemi powstała dzięki ręce Boga, dlatego wystrzegano się krzywdzenia zwierząt.

Jaskółki były ptakami dzikimi, nieudomowionymi, dlatego nie należało ich łapać i nosić w rękach, bowiem: Kto złapie jaskółkę i w ręku ją nosi, obleje mu się głowa strupami, a jeźliby to była kobieta ciężarna, będzie miała dziecko cierpiące na ognik czyli ogniopiór. Bardziej przezorni ludzie wystrzegali się nawet patrzenia na jaskółki, które zmierzały do gniazd, gdyż groziło to trwałą ślepotą: Wystrzegają się nawet patrzeć za nadlatującą do gniazda albo wylatującą jaskółkę, bo rozgniewana, gdy upuści swój pomiot na oko, natychmiast człowiek oślepnąć może.

Jaskółki uchodziły także za ptaki wieszcze, co poświadcza fakt, że jeszcze w drugiej połowie XIX wieku gospodarze radzili się jaskółek, jakiej maści konie będą najlepsze dla ich gospodarstwa: Gdy z nadejściem wiosny chłopi mają kupować konie, radzą się jaskółki, jakiej maści konie byłyby dla nich najpożyteczniejszymi. W tym celu na widok pierwszej jaskółki, powinni oni stanąć na pięcie i trzy razy w miejscu wykręcić się w kółko mówiąc: ‚Proszę, powiedz waści, jakiej mam wziąć maści’. Po czym naznaczywszy sobie zrobiony piętą (obcasem) dołek, odejść na stronę i za chwilę dopiero w to miejsce powróciwszy w ów dołek zajrzeć. Tu bowiem złożyła jaskółka przyniesiony po ten czas włos z końskiego ogona. Jeżeli włos ten zobaczą gniady. to gniade trzeba kupić konie, jeżeli siwym, to siwe itd. Wierzono, że konie tej maści jaka się w dołku znajdzie, będą na ten rok dobre, zdrowe i co najważniejsze mocne do roboty. Wątpliwym jest, aby gospodarze naprawdę widzieli w ziemi koński włos, jednak wiara w sfery magiczne była bardzo silna. Toteż przy podejmowaniu ważnych decyzji względem gospodarstwa, a taką była decyzja o zakupie nowego konia radzono się chociażby jaskółek.

Inna sfera wierzeń na plan pierwszy wysuwa fakt, że jaskółki mogły mieć styczność z siłami nieczystymi. Ptaków tych obawiały się przede wszystkim gospodynie. Wiejskie kobiety wierzyły, że jaskółki posiadają dar psucia mleka, który był charakterystyczny dla czarownic i ciot. Widząc pierwszą jaskółkę należało od razu przemyć twarz wodą. Ten zabieg magiczny miał na celu nie doprowadzić do nadmiernej letniej opalenizny.

W kulturze ludowej jaskółka jest symbolem odradzającej się przyrody. Za sprawą religii chrześcijańskiej została uznana za istotę zwiastującą dobrą nowinę. Z czasem stała się także atrybutem Matki Boskiej. Jaskółkę łączono też z rośliną zielną zwaną glistnikiem, która to jest byliną z rodziny makowatych. Powszechnie znana jako jaskółcze ziele. Bylina ta wyrasta wiosną, wraz z powrotem jaskółek, a zamiera w czasie ich odlotu. Wykorzystywana była w medycynie ludowej jako lekarstwo na choroby skórne. Stąd właśnie przekonania, że krzywda wyrządzona jaskółkom powoduje właśnie dolegliwości skórne, jak chociażby piegi na twarzy. Jaskółecznik mimo tego, że był stosowany w medycynie ludowej, jest też rośliną silnie trująca. Nie wolno pocierać nią oczu, gdyż sok z jej łodygi może spowodować chorobę oczu, a nawet utratę wzroku.

Przesądy dotyczące jaskółek stanowią najlepszy przykład tak zwanej magii przenośnej. Zakłada ona, że występują zjawiska, które mają ze sobą styczność. Idealny przykład tutaj stanowią właśnie jaskółka i jaskółcze ziele, które mogą powodować analogiczne skutki. Co objawia się we wspomnianych wcześniej piegach na twarzy, które są karą za niszczenie gniazd tych ptaków, inną pokutą za ten haniebny czyn miała być utrata wzroku. Jednak inny przesąd głosi, że jaskółcze ziele może spełniać funkcję amuletu. Prości ludzie powiadali, że jaskółki smarują sokiem z jaskółczego ziela oczy swoich piskląt, aby je otworzyły.

Podsumowując, jaskółki należą do grona ptaków wieszczych, w kulturze ludowej pełnią podobną funkcję jak bocian, jednak posiadają niższą rangę. W języku polskim znany jest związek frazeologiczny, że: jedna jaskółka wiosny nie czyni. Jak wcześniej wspomniałam, ptaki te przylatują w okolicach święta Zwiastowania Najświętszej Marii Pannie, czyli około 25 marca. Na okres ten przypadają wiosenne roztopy, jednak nie należy się spodziewać jeszcze ciepłych wiosennych dni, bo zima może jeszcze zaskoczyć. Dlatego właśnie jaskółka nie jest tak pełnym symbolem wiosny, co bocian.

Choć to dzikie ptaki,  nie boją się ludzi, a nawet lubią ich towarzystwo, swe gniazda wiją przy wiejskich stodołach. Dawniej chętnie zamieszkiwały pod wiejskimi strzechami. Powszechnie istniał zakaz niszczenia i dewastowania ich gniazd. Jeśli ktoś złamał tę regułę, to powinien spodziewać się kary, w postaci chociażby, wcześniej wspomnianych, piegów na twarzy.

Źródła:
S. Kłosiewicz, Przyroda w polskiej tradycji.
O. Kolberg, Dzieła wszystkie.

Udostępnij na:
Ten wpis został opublikowany w kategorii Fauna i flora, Zwierzęta i oznaczony tagami , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.
  • marekp

    Niemniej dziękuję za artykuł – czyta się bardzo przyjemnie.

    Pozdrawiam, czekam na kolejne.