Marzec – miesiąc brzóz i wypraw wojennych

Po najkrótszym miesiącu roku przyszła pora na marzec, miesiąc dla Słowian niezwykle ważny i radosny, bowiem jest on przełomowy dla cyklu wegetacyjnego. To właśnie w marcu rozpoczyna się wiosna, której nadejście wiąże się z gotowością ziemi do wydania nowych plonów. Początek marca był dla dawnych Słowian czasem przyzywania wiosny. Żeby przyśpieszyć jej nadejście, Słowianie wykonywali rozmaite rytuały, takie jak kreślenie symboli solarnych czy też przywoływanie powracających po zimie ptaków, które wedle słowiańskich wierzeń zimowały w Wyraju, rodzimych zaświatach.

Dla Słowian najważniejszą marcową datą była równonoc wiosenna, która wiązała się z hucznymi i radosnymi obchodami Jarych Godów. To właśnie pradawnym Jarym Godom zawdzięczamy piękne tradycje wielkanocne, takie jak pisanki czy też śmigus-dyngus. Pogański rodowód ma również słynne marcowe topienie Marzanny, będącej dla Słowian personifikacją zimy i niszczycielskich sił natury. To jednak nie Marzannie zawdzięczamy nazwę trzeciego miesiąca roku. Skąd wśród Słowian wzięło się słowo marzec? Jakie inne nazwy tego miesiąca funkcjonują, bądź funkcjonowały na obszarze Słowiańszczyzny? Na te i inne pytania odpowiedź można odnaleźć w poniższym wpisie. 🙂

Autorka: Magic Madzik (CC)

Autorka: Magic Madzik (CC)

Dlaczego trzeci miesiąc roku nazywamy marcem? Cóż, tym razem dla miłośników rodzimego nazewnictwa mamy złą wiadomość. Polacy poddali się łacińskim wpływom i podobnie jak większość Europy przejęli nazwę  Martius, wywodzącą się od rzymskiego boga wojny Marsa. Skąd skojarzenie tego przyjemnego wiosennego miesiąca z wojną? W zamierzchłej przeszłości marzec był czasem rozpoczynania operacji wojskowych, o których przeprowadzenie podczas mrozów i śniegów było wyjątkowo trudno. Chciałoby się etymologicznie powiązać marzec z marznięciem bądź Marzanną, jednak powszechność podobnych form nazewniczych w całej Europie nie pozostawia wątpliwości. Tendencja ta zdołała zapanować niemalże całą Słowiańszczyzną, por. bułgarsko-serbsko-rosyjskie март (mart) oraz słowacko-słoweńskie marec.

Należy jednak nadmienić, że Marzanna nie jest bóstwem kompetencyjnie bardzo odległym od rzymskiego Marsa. Rzymski Mars początkowo był bowiem czczony jako patron pór roku, szczególnie wiosny. Skojarzenie go z wojną jest nieco późniejsze i należy tłumaczyć utożsamieniem Marsa z greckim Aresem. Zresztą, niektórzy badacze przypuszczają, że również i Marzanna była bogiem wojny. Co więcej, Marzanna przez Słowian jest postrzegana jako bóstwo o dwóch obliczach: posępno-zimowym i radosno-wiosennym. Nic zatem nie stoi na przeszkodzie temu, by nazwę marzec z Marzanną zacząć kojarzyć wtórnie. 🙂

Autor: Zoltán Vörös (CC)

Autor: Zoltán Vörös (CC)

Rodzime nazewnictwo marca przetrwało u Czechów i Ukraińców. Czesi trzeci miesiąc zwykli określać jako březen, zaś Ukraińcy jako Березень (Berezenʹ). Obie te nazwy etymologicznie wywodzą się od brzóz, które o tej porze roku zaczynają się zielenić. Nazwy te mają dawny słowiański rodowód, o czym świadczy również staropolska nazwa marca brzezień. Brzoza w kulturze Słowian, podobnie jak wierzba, jest drzewem kojarzonym z żeńską sferą życia i pobudzaniem płodności. Witki wykonane z brzozowych gałązek były wykorzystywane podczas wiosennych rytuałów związanych z zaklinaniem zdrowia i płodności.

Osobliwym przypadkiem jest również związanym z brzozą jest białoruski Сакавік (Sakavik). Nazwa ta została utworzona od zupełnie innego rdzenia niż pozostałe nazwy i blisko jej do wyrazu wywodzącego się z ukraińskiego dialektu: sokovyk. Co ma wspólnego brzoza z tymi dwiema nazwami? Ano dużo, bo chodzi tutaj o sok z brzozy, który najlepiej pozyskuje się właśnie w okolicach marca. Sok z brzozy, nazywany także oskołą, miał niegdyś szerokie zastosowanie w medycynie ludowej. Stosowano go w leczeniu bólów reumatycznych, chorób wrzodowych, a nawet zmian nowotworowych. Sok ten jest skarbnicą witamin i minerałów, przez co warto stosować go wczesną wiosną, żeby wzmocnić swą odporność przed wszechobecnymi w tym czasie wirusami.

Autor: Dean Morley (CC)

Autor: Dean Morley (CC)

Inną staropolską nazwą marca jest kazidroga. Skąd w staropolszczyźnie takie leksykalne dziwo? Nazwa ta jest dwuczłonowa i powstała za sprawą skojarzenia marca z topniejącymi w tym czasie śniegami i lodami, które utrudniały podróż poprzez uszkadzanie traktów – każenie dróg. Odnośnie pozostałych narodów słowiańskich warto zwrócić jeszcze uwagę na chorwackie ožujak. Nazwa ta jest podobna do staropolskiej nazwy kwietnia – łżykwiat. Skąd taka obelżywa nazwa? Kwiecień dla Polaków jest miesiącem zmiennym i kapryśnym, wysyłającym sprzeczne sygnały, gdyż rozkwitające kwiaty nie zawsze szły w parze z ciepłem. Dla Słowian południowych, wśród których pory roku są nieco przesunięte, podobnym miesiącem był właśnie marzec. Rodzime nazewnictwo marca zachowało się również wśród słowiańskich mniejszości etnicznych, por. kaszubskie strumiannik, dolnołużyckie pózymski oraz górnołużyckie nalětnik. Wszystkie te nazwy mają związek z marcową aurą, pozimowym ociepleniem, które topiło lody i rozbudzało strumienie.

W temacie marca warto powiedzieć jeszcze o językowym obrazie, który przejawia się w kojarzeniu go ze zmiennością. Nic w tym dziwnego. W marcu wszystko budzi się do życia, jednak zimowa aura jeszcze co najmniej przez jakiś czas daje się we znaki. Stąd w polskim języku dobrze zadomowiło się przysłowie W marcu jak w garncu. Co ciekawe, to właśnie w marcu poczynano wyglądać pierwszych sygnałów od Peruna. Burza w tym miesiącu odbierana była jako zwiastun obfitych plonów: W marcu, gdy są grzmoty, urośnie zboże ponad płoty. Wraz z rozpoczęciem wiosny budzi się także popęd płciowy. Z tego powodu w polszczyźnie wyodrębnił się nawet czasownik marcować się, nazywający czynności godowe. Pierwotnie dotyczył on wyłącznie zwierząt, z czasem jednak w imię szeroko pojętej eufemizacji przeniesiono go także na ludzi. Marzec sprzyja marcowaniu – życzliwa wiosenna pogoda sprawia wszakże, że można już w tym miesiącu myśleć o nieskrępowanych schadzkach na świeżym powietrzu. Należy jednak uważać, gdyż zimowa aura może nam jeszcze dać się trochę we znaki w tym czasie. Być może zatem warto się przed tym wysmagać brzozowymi witkami bądź co najmniej napić się szklanki soku z brzozy. Wszystko rzecz jasna dla zdrowotności!

Autor: Tejvan Pettinger (CC)

Autor: Tejvan Pettinger (CC)

Udostępnij na:
Ten wpis został opublikowany w kategorii Język, Miesiące i oznaczony tagami , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.
  • Kazidroga – bo dawniej drogowców zaskakiwała wiosna, a nie zima 😉

  • Opolanin

    Jednak marzec, mimo, że zaczerpnięty z łaciny, nie jest bynajmniej taki nierodzimy jakby się mogło wydawać. Słuszne jest tu kojarzenie Marzanny z Marsem i nie ma tu nic dziwnego, że bóstwa te są zarówno patronami rolnictwa jak i wojny, wszak niegdyś w zimę nie prowadziło się żadnych większych kampanii wojennych ze względu na ograniczoną ilość pożywienia, które potrzebne było do przetrwania zimy. Tak z nastaniem wiosny, gdy można liczyć już na nowe plony, zaczynał się również sezon wojaczek. Bogowie w końcu sprawiają, że mamy środki do utrzymania działań wojennych, więc jazda!
    Pytanie: Jak to jest, że tam Mars a tu Marzanna? Tam mężczyzna a tu kobieta? Nie jestem pewien czy zostało to naukowo potwierdzone (lecz kto zabrania wysnuwania swych własnych teorii), ale jest to prawdopodobnie spowodowane początkowym hermafrodytyzmem bóstw indoeuropejskich, które dopiero z czasem zaczęły nabierać cech płciowych. Co ciekawe Marzanna jako bogini wojny i rolnictwa jest także utożsamiana z życiem (tutaj jako Dziewanna) i śmiercią, czyli wszystko się zgada. Brak jedzenia = śmierć, wojna = śmierć.
    Całe szczęście, że wszędzie w Europie bóstwa są te same, tylko imiona im się zmieniają. Dzięki temu marzec, który przywędrował wraz z łacina idealnie wkomponował się w nasz własny panteon 🙂
    Niemniej jednak brzezień również brzmi ładnie.
    Teraz tylko czekać na równonoc i wysłać naszą Marzenę w zaświaty 😉