Przeskocz do treści

Kto na kogo wilkiem patrzy? – „Zaszyj oczy wilkom” Marty Krajewskiej

Kiedy półtora roku temu Marta Krajewska wydała pierwszą powieść Idź i czekaj mrozów, autorka nie spodziewała się, że jej dzieło spotka się z tak pozytywnym odbiorem. Miłośnicy fantasy bardzo ciepło przyjęli jej książkowy debiut, o czym najlepiej świadczy nominacja do nagrody im. Janusza A. Zajdla za rok 2016. Pierwsza powieść aktualnie przeciera szlaki na rynku amerykańskim pod zmienionym tytułem When the Frost comes, podczas gdy czytelnicy w Polsce mogą cieszyć się już kontynuacją opowieści o opiekunce Vendzie.

Czy Zaszyj oczy wilkom spełniło pokładane w nich oczekiwania? Czy w należyty sposób rozwinęło niezakończone wątki pierwszej części? Zapraszam do lektury recenzji drugiego tomu cyklu Wilcza Dolina.

Uwaga! Recenzja będzie zawierać odwołania do wydarzeń fabularnych z tomu pierwszego, a także subtelnie zarysowywać fabułę tomu drugiego (na tyle, bym mógł podzielić się moimi odczuciami). Nie zaleca się lektury recenzji osobom, które są jeszcze przed lekturą pierwszego tomu. Te odsyłamy do sławosławowej recenzji tomu pierwszego.

Akcja Zaszyj oczy wilkom rozpoczyna się niewiele po zakończeniu Idź i czekaj mrozów, zmierzając nieśpiesznym krokiem w kierunku odpowiedzenia na pytania, jakie czytelnicy stawiali sobie po lekturze pierwszego tomu. W prologu drugiej części autorka raczy nas futurospekcją pełnej emocji i wzajemnych podejrzeń wioskowej narady w sprawie wilkołaka, który co pełnię mąci spokój Wilczej Doliny. Istotnie, na pierwszy plan powieści wysuwa się wątek śledztwa w sprawie tożsamości wilkołaka. Zobowiązania wobec Pana Lasu sprawiają, że Vendzie jest bardzo trudno wywiązywać się z obowiązków opiekuna wioski, a nieświadomi wszystkiego mieszkańcy wioski wywierają na bohaterce nieustanną presję, skrupulatnie piętnując ją za wszystkie potknięcia. Wizerunku dziewczyny nie poprawia kręcący się u jej boku wilkar DaWern, który po powrocie zza Sinych Wód podejmuje się trudnego zadania opiekowania się opiekunką.

Kontynuowane są również wątki większości postaci z drugiego planu. Atra jest zdeterminowana do tego, by odzyskać swoje spłodzone w akcie demonicznej lubieżności dziecko, a jej mąż Lusy musi dalej borykać się z trudnym charakterem żony. O wiele lepiej układa się w małżeństwie sympatycznej Jady i pracującego na nieboskłonie Lendava. Sielanka trwa także w związku Vendy i DaWerna, choć w tym wypadku parze czasem jest trudno żyć z powodu licznych różnic, spośród których przynależność do odmiennych gatunków zdaje się być zaledwie wierzchołkiem góry lodowej. Gdzieś na uboczu tego wszystkiego stara wiedźma prowadzi swoją grę, żywiąc w dalszym ciągu niechęć do opiekunki. W tle powieści przewijają się również kowal Zdamir, karczmarz Jart oraz cały szereg innych znanych już nam postaci, które sprawiają, że Wilcza Dolina prezentuje się czytelnikowi jako żywy organizm społeczny, pełny wzajemnych powiązań. Obok postaci już nam znanych pojawiają się również mieszkańcy wioski, o których nie mieliśmy okazji nic się dowiedzieć przy okazji pierwszego tomu. Wśród nowych postaci najwięcej uwagi zostaje poświęconej jednak trójce tajemniczych mężczyzn, którzy przybyli do Wilczej Doliny z nadziejami na odkopanie wilkarskiego skarbu.

Venda w czasie tytułowego rytuału zaszywania oczu wilkom.

Odnalezienie się w gąszczu wątków przychodzi czytelnikowi o wiele łatwiej niż w pierwszym tomie, nawet jeśli ktoś przez upływ czasu nie pamięta dobrze wydarzeń z Idź i czekaj mrozów. Wcale nie oznacza to jednak, że tych wątków jest mniej. O nie! Wielkim atutem Zaszyj oczy wilkom jest to, że liczne wątki przeplatają się ze sobą, wpływając na siebie czasem w zaskakujący sposób. Dzięki temu czytelnik nie ma wrażenia, że poznaje kilka odseparowanych historii, które dałoby się rozbić na osobne opowiadania. Byłoby to niemożliwe, gdyż fabuła drugiej części Wilczej Doliny przypomina spleciony z wikliny kosz. Cały urok tych wątków polega na tym, że przy ich odpowiednim połączeniu otrzymujemy coś ładnego i unikatowego.

Muszę przyznać autorce, że ma dar prowadzenia w interesujący sposób wątków, które odrzuciłyby mnie zapewne w innych powieściach. Nie będę ukrywał, że nie jestem wielkim fanem miłosnego wątku Vendy i DaWerna. Patrząc na to powierzchownie, można traktować tę relację jako międzygatunkowy romans i kolejną wariację dookoła motywu "pięknej i bestii". Na całe szczęście wzajemna relacja opiekunki i wilkara jest ciekawsza, a DaWern pozostaje DaWernem, nie daje się ucywilizować, pozostając dzikim i tajemniczym indywiduum. Co więcej, dialogi tej dwójki są dalekie od melodramatycznego patosu. Dużo w nich humoru, który przy okazji dobrze podkreśla charaktery obu postaci.

Wiedźma i Atra

Za największe objawienie Zaszyj oczy wilkom uważam wątek Atry i jej interakcji z wiedźmą. Urok jasnowłosej piękności w pierwszym tomie polegał na jej irytującym charakterze. Wraz z drugim tomem Atra staje się postacią irytująco-intrygującą, bardziej wyrazistą i przy tym mniej karykaturalną. Trudno powiedzieć, by kobieta zmieniła swój charakter. Po prostu jako czytelnicy mamy okazję poznać ją z nieco innej perspektywy. Wioskowa wiedźma zwraca uwagę na potencjał dziewczyny, a między dwiema kobietami zaczyna tworzyć się interesująca więź. Bardzo dobry wątek!

Jeśli już jednak o potencjale mowa, wypadałoby troszeczkę ponarzekać. Sposób poprowadzenia wątku trójki przyjezdnych lekko mnie rozczarował. Marcie Krajewskiej udało się bardzo dobrze oddać niepokój miejscowych, którzy są mocno zaaferowani faktem, że ktoś obcy postanowił na tak długo pozostać w Wilczej Dolinie. Całkiem nieźle poradziła sobie także z nakreśleniem wyrazistych charakterów każdemu z osobna. Po lekturze książki trudno jednak nie odnieść wrażenia, że potencjał tego wątku nie został do końca wykorzystany i jako czytelnik nie czuję się usatysfakcjonowany. Na całe szczęście inaczej jest z wiodącym wątkiem wilkołaka, który obfituje w mylne tropy, sprawiając, że wilkiem patrzymy na różnych bohaterów, nie mając pewności, który podczas pełni zagraża bezpieczeństwu mieszkańców.

Trójka nowych bohaterów: Vidkun, Torste i Haldor.

Wielkim atutem Zaszyj oczy wilkom jest inspirowany słowiańszczyzną świat wierzeń i magii Wilczej Doliny, lecz to akurat nie powinno nikogo zaskoczyć, ponieważ Marta Krajewska już przy okazji Idź i czekaj mrozów dała poznać się czytelnikowi jako sprawna odtwórczyni rytuałów i tradycji naszych praojców. W narracji powieści czuć prawdziwą pasję i ogromną wiedzę autorki. Czytelnik nie ma wątpliwości, że w tym wypadku nie ma do czynienia z wyrachowanym wpleceniem do akcji utworu słowiańskich wierzeń, po to by wstrzelić się w aktualny na rynku wydawniczym trend. Odtwórstwo Marty Krajewskiej w wielu miejscach nosi znamiona solidnej twórczości, gdyż w kreowany przez siebie świat pisarka chętnie wprowadza własne pomysły, przez co religia i magia Wilczej Doliny to coś więcej niż wykorzystanie informacji z naukowych opracowań. Przy tym wszystkim koncepcje autorki bardzo dobrze komponują się ze słowiańską mitologią, dzięki czemu wszelkie opisy rytuałów i zwyczajów miejscowej ludności czyta się z zainteresowaniem. Nie są one wypełniaczami, a integralną częścią świata przedstawionego, który ich pozbawiony byłby o wiele uboższy.

Wydanie Zaszyj oczy wilkom prezentuje się podobnie do pierwszej części, a obie książki bardzo ładnie komponują się ze sobą na półce. Również i tym razem wydawnictwo Genius Creations zadbało o powierzchowne aspekty wydania. Warty odnotowania jest fakt, że w drugim tomie Wilczej Doliny zmieniła się ilustratorka, lecz ilustracje Bernadety Leśniowskiej-Gustyn nie odbiegają znacznie od klimatu znanego z pierwszego tomu. Powiedziałbym nawet, że przypadły mi do gustu bardziej niż te z Idź i czekaj mrozów. Odnoszę wrażenie, że w samej lekturze drugi tom był przyjemniejszy od pierwszego, co świadczy o tym, że autorka pisze sprawniej niż w powieściowym debiucie. Narracja jest bardziej płynna, a dialogi wydają się bardziej naturalne. Podoba mi się humor, który autorka często wplata w narrację i wypowiedzi swoich bohaterów. W profetyczno-magicznej atmosferze pisarze często wpadają w zbyt poważny ton, podczas gdy Marcie Krajewskiej udaje się zachować pożądany dystans wobec przedstawianego świata. Styl autorki może nie jest zbyt wyrazisty, lecz w niczym mi to nie przeszkadza, zwłaszcza że mimo pięciuset stron, książkę można przeczytać bez problem w jedno popołudnie lub podczas dłuższej podróży pociągiem.

Zaszyj oczy wilkom to udana kontynuacja cyklu o Vendzie i Wilczej Dolinie. Osoby, którym przypadł do gustu pierwszy tom, z pewnością nie powinny być nią zawiedzione. Podobnie jak w wypadku Idź i czekaj mrozów razić może nieco obfitość wątków miłosno-obyczajowych, które mogłyby być z powodzeniem zastąpione przez inne historie. Przykład Atry i wiedźmy pokazuje, że autorka potrafi bardzo dobrze prowadzić wątki relacji nieromantycznych. Tło powieści byłoby ciekawsze, gdyby problemami mieszkańców nie były głównie problemy sercowe. Trudno uwierzyć w to, że w tej odciętej od świata mroźnej krainie sen z powiek miejscowych spędzają wyłącznie demony i rozterki miłosne. Wydawać mogłoby się, że chłodny klimat powinien sprzyjać chorobom i problemom z wyżywieniem całej wioski. Bez tego wszystkiego Wilcza Dolina przypomina iście sielankową scenerię i aż trudno uwierzyć, że podróżni z dalekiego świata zapuszczają się tutaj tak rzadko. Wszakże to miejsce wprost stworzone do tego, by nieco odetchnąć od cywilizacyjnego zgiełku.

Mimo wspomnianych powyżej niedoskonałości, z wielką niecierpliwością będę czekać na trzecią część cyklu o Vendzie. Zdaję sobie doskonale sprawę z tego, że wypunktowane przeze mnie wady mają charakter subiektywny i z pewnością znajdą się tacy, którzy te same rzeczy będą uważać za atuty. Sądzę, że na polskim rynku wydawniczym Wilcza Dolina to jeden z ciekawszych cyklów, nie tylko w nurcie słowiańskiej fantasy. Książki Marty Krajewskiej powinny przypaść do gustu także osobom, dla których rodzima mitologia nie jest kuszącym wabikiem. Jest to bardzo dobra fantastyka z interesująco zarysowanym uniwersum i ciekawymi niejednoznacznymi postaciami. Obraz Wilczej Doliny zdecydowanie pozostaje czytelnikowi w głowie, więc nic dziwnego w tym, że Marta Krajewska rozwija stworzony przez siebie świat poza cyklem o Vendzie. Bez wątpienia z wilczym apetytem pochłonę każdy utwór autorki, który ponownie pozwoli przenieść mi się do tego magicznego świata, w którym nocne wycie wilków jest zarówno przerażające, jak i fascynujące.


Zaszyj oczy wilkom

Autor: Marta Krajewska
Seria: Wilcza Dolina, tom II
forma wydania: książka papierowa, e-book, audiobook
oprawa: miękka
rok wydania: 2017
liczba stron: 520
format: 125x195 mm
ilustracja na okładce: Paweł Dobkowski
ilustracje w tekście: Bernadeta Leśniowska-Gustyn
ISBN 978-83-7995-108-6 (książka)
ISBN 978-83-7995-109-3 (e-Pub)
ISBN 978-83-7995-110-9 (mobi)
ISBN 978-83-7995-121-5 (audiobook)
Przejdź do opisu na stronie wydawnictwa.
Ilustracje wykorzystane we wpisie pochodzą z wnętrza książki i wszelkie prawa autorskie należą do Genius Creations.
Dziękujemy wydawnictwu za patronackie egzemplarze książki.
Udostępnij na: