„Krew zapomnianych bogów” – groza po słowiańsku

Jakiś czas temu do mych uszu dotarła informacja o wydanej w maju antologii słowiańskiej grozy zatytułowanej Krew zapomnianych bogów. Ta wydana przez wydawnictwo Horror Masakra pozycja od początku wzbudzała mój niepokój. Zastanawiałem się, czy autorzy opowiadań udźwigną ciężar zadania, gdyż nie łatwo przenieść do krótkiej formy literackiej klimat słowiańskiego świata. Każdy miłośnik słowiańszczyzny zdaje sobie sprawę, że nasza rodzima demonologia jest niesłychanie bogata, przez co faktycznie może ona działać inspirująco na prozaików różnego kalibru. Niepokoiło mnie jednak to, czy wszechobecna moda na kulturę słowiańską nie wpłynie negatywnie na całokształt zbioru. Wszakże nie od dziś wiadomo, że moda spłyca wszystko. Czy moje obawy były zasadne? Częściowo tak, choć na całe szczęście znalazły się w tej antologii perełki będące porządnymi kawałkami słowiańskiej literatury.

krew zapomnianych bogów5

Krew zapomnianych bogów składa się z 15 opowiadań napisanych przez 13 autorów, którzy zostali wypisani na okładce powyżej. Wspólnym mianownikiem wszystkich opowieści jest czerpanie ze słowiańskiej demonologii, lecz tak poza tym poszczególne opowiadania mogą różnić się od siebie wszystkim. Antologia zawiera zarówno prozatorskie próby odtworzenia czasów dawnych Słowian, jak i znacznie bardziej współczesne interpretacje motywów ze słowiańskich wierzeń. Poszczególne historie różnią się zarówno budowanym klimatem, jak i złożonością fabuły. Krótkim kilkustronicowym historyjkom ze słowiańską demonologią w tle towarzyszą opowiadania z rozbudowanymi wątkami i dobrze zarysowaną psychologią głównych bohaterów. Nie jest też wielką tajemnicą to, że jak na antologię różnych autorów przystało, poszczególne opowiadania różnią się też od siebie samą jakością.

Moim ulubionym opowiadaniem z całego zbioru są Ludzie, których zabrakło Piotra Borowca. Jest to opowieść o adwokacie Piotrze Modrzewskim i prowadzonej przez niego sprawie obrony Marii Hołotniak, dzieciobójczyni narodowości łemkowskiej. Historia Łemkini i jej potomka zmienia sposób, w jaki ułożony obrońca postrzega świat. Nie chcę tutaj w żaden sposób zdradzać fabuły tej historii, gdyż warto poznać ją osobiście w czasie lektury, zwłaszcza że autor sprawnie napisał tę historię. Obiecana w opisie antologii słowiańska groza została tutaj zaprezentowana na wysokim poziomie. Jest strasznie, groźnie i klimatycznie. Przewracając kolejne kartki antologii podczas lektury tego opowiadania, czułem autentyczny niepokój przemieszany z ciekawością tego, co będzie dalej. Zdecydowanie najjaśniejszy (najmroczniejszy?) punkt tego zbioru.

krew zapomnianych bogów3Duże pochwały należą się również Maciejowi Szymczakowi, autorowi opowiadania Krew dla bogów, który w swym utworze opowiedział nam historie Jarla Sigurda, który w 983 r. w Danii zmuszony był potykać się z oddziałami Słowian, wśród których walczyli m.in. wyjątkowo okrutni wojownicy obdarzeni mocą wilkodłactwa zwani Wilkami Czarnoboga. Starcie to przypomina okaleczonemu wikingowi o porzuconych niegdyś pogańskich wartościach. Krew dla bogów urzeka dobrym zarysowaniem psychologii najważniejszych bohaterów oraz przekonującym opisem bitewnej zawieruchy, w którym wręcz namacalne staje się okrucieństwo tego starcia. Czytałem to opowiadanie w zatłoczonym pociągu, lecz bez problemu w wyobraźni zdołałem przenieść się do X-wiecznej Skandynawii, po to by lepiej odczuć rozterki bohaterów Krwi dla bogów. Duża w tym zasługa Macieja Szymczaka, który zdaje się naprawdę dobrze czuć tę rzeczywistość.

Po lekturze całości antologii w pamięci utkwiło mi również Babie lato Piotra Borlika. Choć to nieskomplikowana opowieść rozgrywająca się w archaicznych czasach, to historia o Sławie i panującej we wsi suszy ma w sobie coś urzekającego. Nastrojowość, prostota, klimat – tylko i aż tyle potrzeba do tego, by napisać dobre opowiadanie ze słowiańszczyzną w tle. Piotr Borlik zdecydowanie podołał zadaniu. Autor udowadnia, że nie trzeba zawiłej fabuły i skomplikowanych postaci do tego, by wciągnąć czytelnika w tworzony przez siebie świat.

krew zapomnianych bogów4Wyróżnić należy również parę innych mocnych punktów antologii: Upiora Krzysztofa Haczyńskiego, Niezwykłą kobietę Dagmary Adwentowskiej oraz Urat 1974 Patryka Hirsekorna. Są to opowiadania bardzo od siebie różne, niewolne od pewnych niedociągnięć i niepozbawione wad, jednak nadrabiające przyjemnością w lekturze. Nie najgorzej czytało mi się również dwa opowiadania Piotra Ferensa, które jednak kuleją nieco mym zdaniem pod względem oddania słynnego słowiańskiego klimatu.

Ludzie mają różne gusta czytelnicze, przez co nie chce w żaden sposób krytykować niewymienionych dotychczas autorów, jednak pozostałe opowiadania nie podobały mi się. Święte prawo czytelnika. W wypadku niektórych utworów coś wyraźnie zgrzyta. Jak nie groteskowa i ocierająca się o kicz przemoc, to sama opowieść, która może być nielogiczna, na siłę udziwniona lub po prostu nudna. Jak nie fabuła, to płytki sposób przedstawienia postaci lub wspomniany już brak słowiańskiego klimatu. W wypadku niektórych opowiadań (np. Angelus Tomasza Czarnego) trudno nie odnieść wrażenia, że rozwinięcie akcji na siłę zostało poprowadzone tak, by dopasować utwór do tematyki całej antologii. Nie chcę się jednak rozwodzić nad słabymi stronami Krwi zapomnianych bogów, gdyż tak po prostu nie przystoi. Nie zrobi się omleta bez rozbiciu kilku jaj. Najwidoczniej to parę słabszych opowiadań było koniecznych do tego, by móc przeczytać te naprawdę dobre.

krew zapomnianych bogów2Na marginesie tej recenzji warto na chwilę zatrzymać się nad samym wydaniem Krwi zapomnianych bogów, które jeszcze przed premierą wydawniczą spotkało się z krytyką ze strony czytelników naszej facebookowej strony. Cóż, projekt okładki faktycznie nie zachwyca, głównie za sprawą nadużycia „horrorowatej” czczionki, która po prostu szpeci całość. Sam krwawiący Światowid na tle krwawego księżyca jest dość ciekawym pomysłem, który po prostu dało się lepiej wykonać. Mimo wspomnianego mankamentu wydanie Krwi zapomnianych bogów jest solidne. Twarda oprawa, klimatyczne symbole poprzedzające opowiadania i brak większych błędów edytorskich. Zresztą, okładka zawsze pozostanie tylko okładką, mniej lub bardziej skutecznym sposobem zachęcenia do tego, by zajrzeć do środka. A wspomniany środek w wypadku Krwi zapomnianych bogów zdecydowanie wart jest poznania. Choć poziom całej antologii jest bardzo nierówny, warto zapoznać się z tym zbiorem, by osobiście zorientować się w tym, który z autorów przypadnie nam do gustu. Poza tym warto myślę wesprzeć tę inicjatywę, która być może zachęci co lepszych autorów do tego, by w przyszłości spróbować jeszcze powiększyć dorobek słowiańskiej prozy.


Krew zapomnianych bogów. Antologia
Autorzy: D. Adwentowska, P. Borlik, S. Błach, T. Czarny, P. Ferens, K. Haczyński, M. Piotrowski, P. Hirsekorn, P. Borowiec, F. Woźnica, S. Osińska, M. Szymczak, K. Kaczkowska
forma wydania: książka papierowa
oprawa: twarda
rok wydania: 2016
liczba stron: 283
numer ISBN: 978-83-944847-1-2
Przejdź do facebookowej strony prowadzonej przez twórców antologii.

Udostępnij na:
Ten wpis został opublikowany w kategorii Literatura, Proza i oznaczony tagami , , , , , , , , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.
  • Ta okładka ;_; Z jednej strony będę bronić czarno-czerwonego obrazka, bo lubię czarno-czerwone okładki, z drugiej strony trzeba zganić tę czcionkę. Toż to prawie jak Comic Sans.

  • Logicos

    Dzięki za tą reckę, zachęciła mnie do kupna, książka jest już w drodze 🙂