Kikimora – złośliwa prządka

Pośród różnych stworzeń zamieszkujących ludzkie domostwa nie każde było życzliwe dla człowieka. Obok pomocnych i uczynnych domowików i ubożąt na strychach, za piecami bądź w piwnicach czasem lubiły skrywać się istoty złośliwe z samej swojej natury, tzw. kikimory bądź sziszimory. Te znane przede wszystkim z wschodniosłowiańskiego folkloru demony domowe zdecydowanie odstają od swej kategorii. W prawdzie nawet domowiki i ubożęta szkodziły czasem ludzkim gospodarstwom, jednak to właśnie kikimory z utrudniania człowiekowi życia zrobiły swój obowiązek, podczas gdy męskie demony domowe mściły się wyłącznie za zaniedbanie i niedocenienie ich pomocy.

Kikimory wyobrażano sobie bardzo często jako maleńkie kobiety o pociągłych, wydłużonych twarzach przypominających naparstki, których sylwetkę było można przyrównać do źdźbła słomy. Poszczególne kikimory mogły różnić się od siebie wiekiem – jedne sprawiały wrażenie młodych i niespokojnych dziewcząt, inne wyglądały bardziej jak pomniejszone stare kobiety, ubrane w nędzne łachmany bądź strój kobiety zamężnej. Ich wygląd nie był jednak do końca ludzki  – w wielu opowieściach zwracano uwagę na ich zdeformowany wygląd: wydłużone kończyny bądź nos oraz pomarszczoną, chropowatą skórę, a także posiadanie kurzych nóg. Czasem demon też mógł przejąć pewne cechy wyglądu psa, świni, kaczki bądź królika. Niektórym kikimory przypominały też karły bądź zdeformowane dzieci. Bez względu na wygląd, nieodłącznymi atrybutami kikimory były wrzeciono i kołowrotek, służące do generowania złowieszczego warkotu.

Autorka: Ink-Yami ©

Autorka: Ink-Yami ©

Te malutkie złośliwe kobiety posiadały moc stawania się niewidzialnymi. Kikimory, jak na żeńskie stworzenia przystało, były wyjątkowo złośliwe dla mężczyzn. Poza tym, demony te budziły niemowlęta, plątały przędze, a także dokuczały zwierzętom domowym, zwłaszcza kurom. Wolny czas kikimory spędzały na przędzeniu i dzierganiu koronek, dlatego też furgot ich wrzecion uznawano powszechnie za zły znak, zapowiedź nadchodzącego nieszczęścia. We wschodniosłowiańskim folklorze kikimory pełniły również funkcję znanych ze Słowiańszczyzny zmór – złowrogich demonów nocnych, które były popularnym ludowym wytłumaczeniem na zjawisko paraliżu sennego.

Nie zawsze jednak w ludowych opowieściach kikimory były złe. Gdzieniegdzie wierzono w to, że dobra kikimora mogła pomagać w codziennych obowiązkach: opiekować się drobiem bądź pomagać w szyciu. Trudno jednak rozstrzygnąć, jak dawny rodowód mają wierzenia o dobrych kikimorach. Czy ich wizerunek pogorszył się z czasem już po przyjęciu chrześcijaństwa na słowiańskich ziemiach? A może pomocne demoniczne prządki to późniejszy ludowy wymysł, który powstał za sprawą utożsamienia kikimory z tzw. domowichą – żoną i pomocniczką pomocnego domowika? Sprawa jest dziś trudna do rozstrzygnięcia, gdyż w etnologii i językoznawstwie narosło wiele niejasności dookoła tajemniczych kikimor.

kikimora bilibinJęzykoznawcy do dziś mają różne teorie na temat etymologii nazwy tego demona. Jedni kikimorę traktują jako bliżej niesprecyzowaną zmorę, nazwę składającą się z dwóch rdzeni: zagadkowego kik- oraz bardziej oczywistego mor-, od prasłowa, które mogło oznaczać zarówno marność, jak i śmierć bądź zmorę – złośliwego demona nocnego. A. Brückner imię tego demona tłumaczył jako zmora o niesprecyzowanej twarzy. Wariantywne imię sziszimora mogło być używane w wyniku językowego tabu, strachu przed bezpośrednim przywoływaniem złośliwego demona. Inni badacze przypuszczają jednak, że nazwa tego demona mogła zostać zaczerpnięta z języka udmurckiego (grupa języków ugrofińskich), gdzie wyraz kikka-murt oznaczał stracha na wróble.

Potencjalny związek z językami ugrofińskimi jest tutaj bardzo ciekawy, zwłaszcza w kontekście podobieństwa słowiańskiej bogini Mokoszy do fińskiego demona o nazwie Moksza. Przypomnijmy, że kikimory i Mokosz łączy ten sam atrybut w postaci wrzeciona. Należy również zwrócić uwagę na to, że sama Mokosz w folklorze wschodniosłowiańskim została z czasem zdegradowana właśnie do poziomu domowego demona zajmującego się strzyżeniem owiec. Wszystko wskazuje zatem na to, że Mokosz i kikimory łączyło bardzo wiele: ten sam atrybut, podobne zajęcia, a także niesprecyzowany związek z ludami ugrofińskimi. Czyżby zatem złośliwe prządki były kimś w rodzaju pomagierów słowiańskiej bogini ziemi i wilgotności? Niewykluczone.

Autorka: Handwolfy ©

Autorka: Handwolfy ©

W ludowych wierzeniach pojawia się parę hipotez na temat tego, skąd w ludzkich domostwach brały się kikimory. W folklorze słowiańskim demony te często wiąże się z duszami zmarłych niemowląt (poronionymi bądź zmarłymi szybko po porodzie). Niektórzy wierzyli również, że takim złośliwym duchem mogły stać się też dusze dzieci przeklętych przez rodziców bądź nieochrzczonych. W wierzeniach ludu przeważa zatem myślenie o kikimorach jako duszach przeklętych – w tym wypadku stworzenia te stałyby w wyraźnej opozycji do domowików, którymi stawały się dusze przodków rodowych. Skojarzenie kikimory z domowikiem sprawiło jednak, że czasem genezę tego demona zwykło wyprowadzać się od damskiego przodka rodowego, prababki. Bez względu na pochodzenie, kikimory upodobały sobie miejsca wilgotne, np. podmokłe piwnice lub poddasza. Niewielki rozmiar tych demonów sprawiał, że raczej nie opuszczały one domostw w obawie przed tym, że zostaną porwane przez wiatr. Czasem jednak przenosiły się one do zagród, kurników bądź stodół.

W wierzeniach słowiańskich ludów pojawiają się dwa typy kikimor. Pierwszym z nim są omówione już kikimory domowe, kojarzone z drobiem i towarzyszeniem Domowikowi. Należy jednak pamiętać również o kikimorach bagiennych – zamieszkujących mokradła babach, które ubierały się w mchy i wodorosty. Istoty te doprowadzały do zguby przemierzających bagniste tereny. Wszystko za sprawą ich głośnego zawodzenia, które przyciągało wędrujących. Ta odmiana kikimory wykazuje pewne podobieństwa do Baby Jagi. Niektórzy wierzyli w to, że kikimora bagienna była małżonką Leszego, pana lasu. W ten sposób dwójka ta pełniłaby wspólnie władzę nad lasami i bagnami – obszarami, które na przestrzeni wieków budziły nieustanny ludzki niepokój. Na uwagę zasługuję to, że sprawowanie przez kikimorę pieczy nad bagnami ponownie wskazuje na związek tego demona z Mokoszą, boginią gleby wilgotnej.

Autor: Andy Paciorek ©

Autor: Andy Paciorek ©

Nazwa kikimora dla wielu to dziś przede wszystkim wyłącznie potwór z Wiedźmina – przerośnięty mrówkopodobny stwór żyjący w dużych skupiskach na bagnach. Słowiańska kikimora znacznie odbiegała jednak od tego typu wyobrażenia. Pomimo licznych deformacji na ciele, kikimory były stworzeniami humanoidalnymi, podobnie zresztą jak zdecydowana większość słowiańskich demonów. Na zakończenie warto również dodać, że wierzenia o kikomorach zainspirowały swego czasu Anatolija Ladowa słynnego rosyjskiego kompozytora, który imieniem tego demona nazwał swój obraz symfoniczny będący muzyczną ilustracją dla jednych z rosyjskich baśni ludowych.

Udostępnij na:
Ten wpis został opublikowany w kategorii Demonologia, Demony domowe, Demony polne i leśne i oznaczony tagami , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.