Przeskocz do treści

Kiedy z pączka kwiat zakwitnie, czyli kilka słów o menstruacji

W literaturze poświęconej kulturze ludowej wiele możemy przeczytać o obrzędach związanych z inicjacją chłopców. Uroczyście należało podkreślić moment, kiedy to chłopiec stawał się mężczyzną. Dziewczęta uważano za dorosłe w momencie zakwitania. Powiadano, że dziewczyna zakwita, ma już swój kwiat (tzn. miesiączkuje). A zatem zdolna jest do poczęcia i urodzenia dziecka. Żeński kwiat (czyli menstruacja) miał towarzyszyć kobiecie z co miesięczną regularnością od pierwszego zakwitnięcia, aż do starości. Jednak w każdej kulturze damski cykl rozrodczy uważano za coś tajemniczego, niezwykłego i niepojętego, dlatego wiązały się z nim liczne zabobony, zakazy i nakazy izolacyjne.

Dopiero kiedy dojrzałość płciowa stawała się faktem, to matki informowały córki o właściwościach fizjologicznych ich organizmów. Na dawnej polskiej wsi temat kobiecego miesiączkowania objęty był tabu. Dlatego dla wielu dziewczynek menstruacja bywała zaskoczeniem. Niejednokrotnie dojrzewające panny były wstrząśnięte i przerażone swym stanem. A krew menstruacyjną odbierały jako oznakę ciężkiej lub śmiertelnej choroby. W przeszłości uważano, że rozmowy o relacjach damsko-męskich i sprawach intymnych są niemoralne i nieetyczne. A dziewczęta o sprawach sekretnych dowiedzą się same, kiedy nadejdzie ich czas.

Autor: włodi (CC)
Autor: włodi (CC)

Dawniej uważano, że miesiączkująca kobieta jest nieczysta. Wierzono, że może wywierać zły wpływ na ludzi, zwierzęta, przedmioty z którymi się zetknie i płody ziemi. Uważano, że bezcześci miejsca święte i zagraża przede wszystkim mężczyznom. Bezwzględnie zakazywano, aby miesiączkująca kobieta rozpalała ogień, gdyż ten uważany był za symbol dobra i ogniska domowego. Podczas pierwszej miesiączki należało pasować dziewczynę na kobietę. Rytuał ten nosił nazwę huknięciaHuknięcie polegało na tym, że matka wymierzała córce siarczysty policzek. Miało to zapewnić dziewczynie piękną cerę, białą skórę i rumiane policzki. Dzięki uderzeniu w twarz młoda kobieta miała zapamiętać do końca życia, że jej głównym obowiązkiem i powinnością jest macierzyństwo.

Kobietę w trakcie menstruacji obowiązywały liczne zakazy i specjalne zachowania. Tak więc w tych dniach nie wolno było: siać, flancować warzyw i kwiatów, ponieważ ziarna nie wzejdą a korzenie zostaną zjedzone przez robaki jakoby miały być skażone siłą nieczystą. Kategorycznie zabraniano także pieczenia chleba i wszelkich ciast. Gdyż pieczywo to uświęcony pokarm, a dotyk takiej kobiety sprawiał, że doznawało zniewagi. Ciasto natomiast miało się nie udać, dostawało zakalca, źle rosło i w ogóle nikomu nie smakowało. Kobieta nie mogła czerpać wody ze studni, gdyż ta mogła ulec skażeniu, lęgły się w niej larwy, muchy i komary. Jeśli nie było nikogo, kto mógłby za nią tę czynność wykonać, zobowiązana była wrzucić do studni kilka groszy, aby oczyścić wodę i zadośćuczynić za złamanie zakazu. W okresie letnio-jesiennym podczas miesiączki nie wolno było kisić ogórków i kapusty oraz przygotowywać konfitur. Zdaniem ludności wiejskiej złamanie zakazu skutkowało tym, że przetwory psuły się lub dostawały pleśni. Kobieta nie mogła także zrywać owoców, a tym bardziej wchodzić po nie na drzewo, bowiem to od razu przestawało rosnąć lub na przyszły rok miało dawać mało owoców. Krew menstruacyjna była niebezpieczną też dla upraw rolnych, gdyż uważano, że po kontakcie z nią grządki wyjałowieją.

Autor: Włodzimierz Przerwa-Tetmajer (CC)
Autor: Włodzimierz Przerwa-Tetmajer

W tych szczególnych dniach kobiety powinny zachować wstrzemięźliwość seksualną, ponieważ mogły zaszkodzić i narazić na szwank zdrowie szanownego małżonka. Nie mogły również uczestniczyć w obrzędzie weselnym jako druhny, ani trzymać dziecka do chrztu. Jeśli kobieta złamała zakaz i podczas okresu współżyła z mężczyzną, czego efektem było zajście w ciąże, to wierzono, że poczęte dziecko będzie skażone do końca życia. Uważano, że taki noworodek będzie miał brzydką cerę oraz czerwone plamy na skórze. A w przyszłości miało się to objawić wybuchowym, gwałtownym charakterem, który określano jako krewki. Jeszcze na początku XX wieku w trakcie miesiączki kobiety nie mogły przystępować do komunii świętej pod groźbą grzechu śmiertelnego. Co więcej nie wolno im było wchodzić do kościoła, kaplicy ani nawet na cmentarz. Te wszystkie zabobony i wierzenia były wspierane przez duchownych Kościoła katolickiego. Jeśli tylko, któraś z kobiet odważyła się złamać zakaz, a co gorsza kropla krwi spadła na posadzkę, to od razu wzywano księdza, który wyświęcał skażone miejsce.

Kamila Kuc
Autor: Kamila Kuc ©

Określenia żeński kwiat używano, aby nazwać krew menstruacyjną, wierzono, że używają jej w swych czarach czarownice, a miała działać lepiej niż lubczyk i kości nietoperza, bowiem wykorzystywano ją głównie do magii miłosnej. Młode panny starały się, aby odrobinę tej substancji zadać upragnionemu kochankowi, ponieważ miała w nim rozbudzić pożądanie, nieposkromione żądze oraz miłość. Za szkodliwą uważano także odzież, którą w tych dniach nosiła kobieta, owe ubrania mogły stać się nośnikami sił nieprzyjaznych. Dlatego należało ją jak najszybciej uprać, a wodę wylać gdzieś poza obejście. Najlepiej do rzeki lub strumienia, gdyż rwący nurt mógł ją oczyścić z wszelakiego zła. Czasem taką wodę wlewano do mysiej lub kreciej nory, gdyż tam nie mogła nikomu zaszkodzić, a przy okazji uważano, że jest bardzo dobrą trutką na szkodniki.

Mimo, że menstruacja jest wpisana w naturalny cykl rozrodczy kobiety, to dawniej krew miesiączkową uważano za nośnik diabelskich sił. Na koniec warto zaznaczyć, że dla plemion pierwotnych każdy wyciek z ciała ludzkiego uważany był za coś nieczystego, złego, aby przywrócić ciału czystość należało się wykąpać.

Źródła:
B. Ogrodowska, Polskie tradycje i obyczaje rodzinne.
 

Udostępnij na: