Przeskocz do treści

3

Pochówek ciałopalny połączony z tryzną i strawą był sposobem naszych przodków na pożegnanie się ze zmarłym. Co jednak działo się z nim, gdy żar pogrzebowego stosu dogasał? Dokąd udawała się jego nieśmiertelna dusza, gdy oddano już ogniu zewnętrzną powłokę, w której ukrywała się przez ziemskie życie? Żeby dokładnie odpowiedzieć na te pytania należy wpierw wyjaśnić sobie, jakie poglądy na ducha, duszę i zaświaty mieli nasi praojcowie. Rekonstrukcja tych dawnych wierzeń nie jest tutaj zadaniem łatwym ze względu na brak wiarygodnych tekstów źródłowych, jednak na podstawie badań językoznawczych i folklorystycznych badaczom udało się odtworzyć możliwie spójny system wierzeń na temat życia pośmiertnego, który byłoby można uznać za wspólny dla całej Słowiańszczyzny.

Zakres pojęciowy słów dusza i duch był w wierzeniach Słowian dość szeroki, przy czym nie istniało precyzyjne rozróżnienie na ducha i duszę traktowano je w zasadzie jako synonimy. Oba te słowa były przez dawnych Słowian stosowane wymiennie i odnosiły się do wielu aspektów życia psychicznego. W obrębie obu  tych pojęć można bez większych problemów zarysować podobne tendencje myślowe, związane z jednolitym postrzeganiem przez ludy słowiańskie zagadnienia pośmiertnego życia i tego, co składało się na jego istotę. Czasownik składało się został tutaj użyty nieprzypadkowo, gdyż ludzka dusza w wierzeniach Słowian nie była całością niepodzielną.

Autor: Florian Schmidt (CC)
Autor: Florian Schmidt (CC)

Czytaj dalej... "Duch, dusza i zaświaty w wierzeniach Słowian"

15

Ciemno wszędzie, głucho wszędzie, Co to będzie, co to będzie? Dziady to praktyka znana współczesnym przede wszystkim z kanonicznego dramatu Adama Mickiewicza. Należy jednak pamiętać, że w czasach przedchrześcijańskich podobne rytuały były czymś powszechnym i często praktykowanym wśród Słowian i Bałtów. Istotę Dziadów stanowiła możliwość łączności ze światem zmarłych, z duchami przodków, które w pewnych szczególnych porach roku tymczasowo wracały do swych dawnych siedzib. Dziady w ujęciu Adama Mickiewicza to zgrabna synteza wierzeń i obyczajów litewskich, białoruskich i ukraińskich, wierna w wielu szczegółach autentycznym przedchrześcijańskim obrzędom, rozbieżna jednak z prawdą w wypadku chociażby autentycznego modelu wywoływania dusz. W jaki sposób dawni Słowianie obchodzili Święto Przodków? Jakie przedchrześcijańskie wierzenia na temat obcowania zmarłych utrzymały się do dziś w naszej kulturze?

Dziady, najogólniej rzecz ujmując, to zbiór rytuałów, obrzędów i zwyczajów związanych z obcowaniem żywych ze zmarłymi. Nazwa dziady używana była w gwarach ludowych na terenie Białorusi, Polesia, Rosji, Ukrainy i różnych terenach przygranicznych. Inne regiony mogły mieć inne nazwy na poszczególne obrzędy, np. pominki, przewody, radecznica, zaduszki. Etymologicznie rzecz biorąc, dziad to po prostu bezimienny przodek. Dziady swą nazwę zawdzięczają zatem temu, że była to pora, w której wspomniane dziady wracały na ten świat, do swych dawnych domostw, po to by nawiedzić swoją rodzinę.

Dziady na Białorusi
Dziady na Białorusi

Czytaj dalej... "Dziady – Święto Przodków"

2

Jak już zostało wczoraj opowiedziane, podstawę dawnego słowiańskiego pochówku stanowiło spalenie zmarłego na stosie po uprzednim uposażeniu go na przyszłe życie. Po wypaleniu pogrzebowego stosu popioły składano w specjalnie przygotowanych do tego grobowcach, tzw. kurhanach. We wczorajszym wywodzie skupiliśmy się jednak wyłącznie na samym zmarłym, ignorując zupełnie to, w jaki sposób ludzie uczestniczący w ceremonii podchodzili do rytuałów związanych z  wyprawieniem zmarłego na tamten świat. Warto zatem powrócić do tego tematu, zwłaszcza, że słowiańskie zwyczaje związane z tzw. opłakiwaniem zmarłego mogą się niektórym wydać dość osobliwe, głównie za sprawą przemieszania owego opłakiwania z czynnościami radosnymi, tj. ucztowanie czy nawet wyprawianie igrzysk.

Słowiańskim zwyczajom palenia i grzebania umarłych towarzyszyły rozmaite rozrywki, mające na celu uwolnić uczestników pogrzebu od złego wpływu duchów zmarłych, które bardzo łatwo w czasie żałoby mogły podłamać ludzką wolę. Te radosne obrzędy pomagały także w lepszym wprowadzeniu duszy zmarłego na tamten świat, służyły m.in. ubłaganiu bogów o przychylność wobec ich bliskiego. Praktyki tego typu w zależności od regionu Słowiańszczyzny były nazywane tryzną (wschód), strawą (zachód) lub karminą (południe). Uroczystościom tym niedaleko jest również do dzisiejszej stypy, która jeszcze w dobie kultury szlacheckiej bardziej przypominała właśnie radosne żegnanie jadłem i napitkiem, niż ponure siedzenie przy stole.

tryzna
W. Wasniecow, Tryzna po śmierci Olega.

Czytaj dalej... "Pogrzeb po słowiańsku: Tryzna i strawa"

4

Zbliża się pora obchodów tzw. Dziadów jesiennych. To szczególny czas, w którym dawni Słowianie kultywowali rozmaite zwyczaje i obrzędy związane z wiarą w obcowanie zmarłych, możliwość nawiązania kontaktu z duszami zmarłych przodków. W tradycji pogańskiej cześć zmarłym zwykło oddawać się nawet do sześciu razy w roku, lecz główne obchody Dziadów przypadały każdorazowo na wiosnę i jesień (stąd podział na Dziady wiosenne i jesienne). Koniec października to dobry czas na to, by podjąć refleksję nad naszym życiem i jego końcem. Z tego powodu chcieliśmy zaproponować Wam cykl wpisów poświęconych zagadnieniu przemijania. Na dobry początek zaczniemy od spraw całkiem przyziemnych, czyli od kwestii pochówku i dawnych zwyczajów związanych z chowaniem zmarłych.

Śmierć dla Słowian przeważnie nie była czymś smutnym, wręcz przeciwnie  oznaczała wszakże przejście zmarłego do lepszego świata, Nawii. Rozstanie z bliską osobą nie jest łatwe, jednak mimo to Słowianie starali się dostrzec w tym coś pozytywnego. Stąd też ich uroczystości pogrzebowe znacznie różniły się od tego, co możemy zaobserwować współcześnie. Zapewne wyjątkowość w podejściu pogan do śmierci wynikała z przekonania, że śmierć nie jest końcem wszakże część świadomości w wierzeniach Słowian miała powracać na świat pod zmienioną postacią, zaś druga składowa miała udawać się do magicznej krainy, w której dusza mogła ponownie spotkać się ze swymi zmarłymi przodkami. Można ubolewać nad przedwczesnym przyjściem śmierci, jednak gdy przychodziła ona do człowieka, który swoje już przeżył, to należało cieszyć się z tego, że otrzyma on możliwość ponownego spotkania ze swymi bliskimi.

Autor: Jurij G. Lazarev
Autor: Jurij G. Lazarev

Czytaj dalej... "Pogrzeb po słowiańsku: Palenie i grzebanie"