Przeskocz do treści

7

Na okres przesilenia letniego przypada szczególna rola ludowej obrzędowości słowiańskiej. Najdłuższy dzień i najkrótsza noc od zawsze przyciągały uwagę człowieka. Była to pora szczególna zwłaszcza dla rolników, gdyż każdy z nich był już po wiosennych pracach polowych i oczekiwał na żniwa, które od zawsze kojarzone były z trudem i mozolną, wyczerpującą pracą. W efekcie, w trakcie przesilenia letniego, przypadało główne święto naszych przodków, czyli Kupalnocka.

Edward Robert Hughes, Midsummer Eve
Edward Robert Hughes, Midsummer Eve

Czytaj dalej... "O tym jak Kupała młodzież w dorosłość wprowadzał…"

1

Idź i czekaj mrozów to pierwsza powieść Marty Krajewskiej, która ukazała się nakładem wydawnictwa Genius Creations. Autorka z wykształcenia jest kulturoznawcą, w krąg jej zainteresowań wchodzą mitologia słowiańska i świat demonologii ludowej. Debiut literacki odnotowała w 2014 roku, kiedy to w „Nowej Fantastyce” opublikowała opowiadanie Daję życie, biorę śmierć. Idź i czekaj mrozów to powieść fantasy osadzona w świecie wierzeń i demonów słowiańskich.Idź i czekaj mrozów - Marta Krajewska Czytaj dalej... "Czar Wilczej Doliny, czyli recenzja powieści „Idź i czekaj mrozów” Marty Krajewskiej"

Oskar Kolberg należał do pokolenia ludzi, których całe życie upłynęło pod zaborami. Rok 1795 przekreślił istnienie Rzeczpospolitej Polskiej na mapie świata. Nadzieje społeczeństwa budziły między innymi powstania narodowo-wyzwoleńcze, jednak zarówno to z roku 1830, jak i późniejsze z 1863 roku zakończyły się klęską. A skutki buntu były jeszcze długo odczuwane poprzez liczne represje i prześladowania. Czas życia Oskara Kolberga to także epoka napoleońska, wielki wódz z Francji miał przynieść Polsce wolność i niezależność. Jednak na braterską pomoc nie było co liczyć, gdyż była ona tylko jednostronna. Wprawdzie w 1807 roku Napoleon Bonaparte zgodził się na utworzenie niewielkiego tworu państwowego nazwanego Księstwem Warszawskim, lecz istniało ono tylko do 1815 roku, czyli do Kongresu Wiedeńskiego, który zakończył epokę napoleońską, a wraz z nią wszystkie jej zmiany. Przebieg historii miał wpływ na losy rodziny Kolberga, tak jak i na losy wielu XIX wiecznych polskich rodzin.

Oskar Kolberg był synem pruskiego urzędnika i Polki spod Warszawy. Ojciec Oskara, Krzysztof Juliusz Henryk Kolberg przyszedł na świat w roku 1776 jako syn radcy sądowego w mieście Woldegk w Meklemburgii. Na tereny Polski Krzysztof przybył w 1796 roku. Będąc dwudziestolatkiem, został zatrudniony, jako topograf w ekipie zajmującej się pomiarami Prus Południowych, czyli terenów zyskanych przez Prusy po roku 1791. Po klęsce Prus z wojskami napoleońskimi w 1806 roku Juliusz postanowił zostać w nowym dla siebie kraju. Osiedlił się w Warszawie, podjął pracę inspektora przy komorze celnej na Solcu i poślubił Karolinę Fryderykę Mercoeur.OskarKolberg(photo)

Czytaj dalej... "Oskar Kolberg – sylwetka postaci"

2

Jak świat długi i szeroki, tak wszędzie możemy napotkać na liczne uświęcone miejsca. Każda religia, każda nacja posiadała, posiada i będzie posiadać swoje miejsca kultu. Chociaż ze względu na różnice kulturowe między plemionami dawnymi, historycznymi a współczesnymi, między religiami monoteistycznymi a politeistycznymi miejsca te różnią się od siebie wyglądem, formą, to jedno mają wspólne zawsze uważano, że to właśnie w tym miejscu zwykli śmiertelnicy mogą bardziej poczuć obecność boskich sił. Dzisiaj w całej Polsce obserwujemy liczne kościoły, dawniej Słowianie mieli swe święte gaje, albo góry, które obdarzone były szczególnych szacunkiem.

Chociaż o dawnych przedchrześcijańskich ośrodkach kultu możemy powiedzieć stosunkowo niewiele, to dzięki wiedzy archeologicznej wciąż dowiadujemy się czegoś nowego o tajemniczych wzniesieniach. Właściwie nie ma za wiele źródeł pisanych, które mówiłyby o miejscach, w których poganie oddawali cześć swym bogom. Wraz z wprowadzeniem religii ogólnonarodowej, jaką został katolicyzm, w Polsce nastały czasy monoteizmu i wyparcia pogańskiej tożsamości. Krzewiciele wiary chrześcijańskiego niszczyli wszystko co pogańskie: święte gaje palono, zaś nazywane bałwanami posągi niszczono na rozmaite sposoby. Otoczonych szczególną czcią wzniesień nie dało się jednak tak łatwo pozbyć, przez co są one dziś wspaniałym reliktem pogańskiej duchowości. Jednym z takich duchowych reliktów jest góra Ślęża – miejsce dawnego pogańskiego kultu solarnego.

Autor: Łukasz Czyżykowski (CC)

Czytaj dalej... "Słowiańskie miejsca kultu – Góra Ślęża"

Człowiek od zawsze pragnął poznać przyszłość dotyczącą swego losu. Nie ma takiej kultury, w której wróżbiarstwo nie odgrywałoby ważnej roli. Podstawą dla każdej wróżby jest odkrycie tego, co nieznane. Odpowiedź ta zazwyczaj stoi w całkowitej opozycji względem racjonalnego myślenia i świadomej woli człowieka. W polskiej kulturze z wróżbami kojarzy się przede wszystkim ostatnie dnie listopada, kiedy to przypadają tzw. Andrzejki. Obecnie pełnią one rolę wesołej zabawy. Jednak dawniej niedopuszczalnym było, aby wśród wróżących sobie dziewcząt znaleźli się kawalerowie i zamężne kobiety.

Kolebką andrzejkowych wróżb może być starożytna Grecja, w szczególności wyspy Sporady. Miałby na to wskazywać wspólny rdzeń imienia Andrzej – po grecku Andreas, dosłownie męski i andros – mąż, mężczyzna. W innej interpretacji kult świętego Andrzeja i zwyczaje andrzejkowe mogły być kontynuacją przedchrześcijańskich wierzeń niemieckich o starogermańskim bogu Freyerze, dawcy bogactw, miłości i płodności. Najciekawszą interpretacją jest ta, która mówi o związkach andrzejkowych obyczajów z czasami przedchrześcijańskimi. Według Klingera istnieją hipotezy, że być może mają one pewien związek z przedchrześcijańskimi, jesienno-zimowymi obchodami ku czci zmarłych, z powszechnymi w przeszłości wierzeniami o obecności wśród ludzi, szczególnie w tych porach roku, istot pozaziemskich i wędrujących dusz. Według tych wierzeń duchy błąkające się po ziemi w długie zimowe i jesienne noce i wieczory mogły udzielać ludziom nieco swej nadprzyrodzonej mocy i wiedzy, a także dopomagać im w poznawaniu przyszłości. Jednak trudno dociec, dlaczego to ostatnie dni listopada, były tymi najlepszymi dla wróżb.Siemiradzki_Noc-Andrzeja_1867 Czytaj dalej... "Na wróżby przyszedł czas!"

Od początku dziejów ludzkości siły nadprzyrodzone angażowały się w sferę życia ludzkiego. Złowrogie demony czekały nocą, jak i w ciągu dnia na swe ofiary. Wiara w tajemną siłę, która kieruje ludzkim losem była dawniej powszechną, a i dzisiaj można usłyszeć jej echa. Człowiek od zawsze pragnął poznać swoją przyszłość. Nikt nie chciał być niepewnym tego, co przyniesie jutrzejszy dzień. Zwłaszcza na wsiach silnie rozpowszechnione było wróżbiarstwo. Pod tym pojęciem należy rozumieć usiłowanie poznania swego przeznaczenia na drodze nadnaturalnej. Szczególnym wyznacznikiem wróżbiarstwa jest to, że było ono całkowicie niezależne od logicznego rozumowania i nie podlegało woli zwykłego śmiertelnika.

Wiara we wróżby i istnienie świata pozaziemskiego była powszechna w wiejskim życiu. Miesiącem szczególnie sprzyjającym wróżeniu był listopad. Czas, kiedy to aktywność dobrych duchów, czy duchów przodków jest bardzo nasilona rozpoczynały Dziady. Jak wiadomo dusze, które znajdowały się na tamtym świecie początkiem listopada odwiedzały swe ziemskie domy i niejednokrotnie mogły dać wskazówki na temat losu bliskich. Człowiek sięgał po wróżby przede wszystkim w wyjątkowych dniach i chwilach. Stąd w polskiej kulturze mamy tak wiele przesądów związanych chociażby z dniem ślubu. W trakcie roku kalendarzowego wiara w moc siły nadprzyrodzonych była bardzo silna chociażby przy okazji świąt Bożego Narodzenia czy w wigilię św. Jana. Specjalnym momentem dla uprawiania czarów był dzień św. Andrzeja i św. Katarzyny.  Ale aby uniknąć powtarzania praktyk magicznych stosowanych w tych szczególnych dniach, dzisiaj skupimy się przede wszystkim na snach i wróżbach niezwiązanych z rokiem obrzędowym.

Teofil Zaleski, Pejzaż wiejski
Teofil Zaleski, Pejzaż wiejski

Czytaj dalej... "Mały-wielki sennik ludowy"

2

Teraz jest przeklęte święto diabelskie, jak i jutro w poniedziałek, ten bożek, który dziś od wszystkich odbiera cześć, a nazywa się Objadło, we wtorek zaś będzie jeszcze inny, który się nazywa równocześnie Opiło i Objadło. Ludzie gnani grzechem będą to święto uroczyściej świętować na cześć diabła, niż tamto święto w kościele.

Barwne środki retoryczne to coś uwielbianego przez staropolskich kaznodziejów. Powyższy cytat jest tego doskonałym przykładem. Mamy w nim bowiem do czynienia z zabawną antropomorfizacją przywar ludzkich przedstawionych tutaj nawet jako istoty nadprzyrodzone. Dlaczego XV-wieczny duchowny postanowił włączyć te bożki w poczet wątpliwych bóstw polskich? Czy chciał w ten sposób przekazać, że kult Opiły i Objadła sięga aż czasów przedchrześcijańskich? Sam kaznodzieja już nam na te pytania raczej nie odpowie, jednak to nie oznacza, że nie możemy sobie pogdybać...

zapusty Czytaj dalej... "Opiło i Objadło – rzekome bóstwa Polaków i Słowian"