Bydło na polskiej wsi

Powoli na polskich wsiach zanikają małe gospodarstwa rolne. Może zdarzyć się też tak, że podczas wycieczki na wieś nie ujrzymy ani jednej krowy pasącej się na pastwisku. Jeszcze do niedawna nie wyobrażano sobie, aby żyjąc na wsi ktoś mógł nie mieć krówki, kilku świnek i paru kurek. Bydło hodowano przede wszystkim ze względu na mleko oraz dla mięsa. Z bydlęcych skór wytwarzano także różne przedmioty codziennego użytku. Krowy były częstym przedmiotem ataku czarownic. Kiedy zwierzę dawało zepsute mleko, to zwykło się mówić, że zostało ‘ociotowane’. Zwierzęta i produkty dzięki nim otrzymywane stanowiły podstawę egzystencji ludzi od zarania dziejów. Dlatego też wśród u Słowian można wyróżnić bóstwo opiekuńcze, którego zadaniem było między innymi trzymanie pieczy nad stadem. Takie zadanie przypadło własnie Welesowi. Ponieważ  jednej strony traktuje się go jako surowego pana zaświatów zasiadającego na tronie w korzeniach Drzewa Kosmicznego, mającego moc przemiany w Żmija, posługującego się magią i sprawującego pieczę nad podróżującymi przez Nawię duszami zmarłych, to z drugiej strony uważa się go za opiekuna rogatego bydła, koni i szeroko rozumianego gospodarskiego dobrobytu. Czasem też łączy się go z przysięgami, poezją, rzemiosłem, a także – widzeniem przyszłościmućka

Krowa w kulturze ludowej

Z krowami było związane bardzo dużo przesądów. Część z nich dotyczyła tego, jak należy postępować ze świeżo ocieloną krową, a część tego, co należy robić, aby krowa nie dawała zepsutego mleka. W pierwszej części skupię się na przesądach dotyczących złego mleka u krów. Dawniej gospodynie wierzyły, że nie należy sprzedawać wytworów uzyskanych z krowiego mleka po zachodzie słońca. Takie postępowanie mogło sprawić, że przyzagrodowa mućka traciła mleko. Oskar Kolberg zanotował: Kto po zachodzie słońca mleko albo masło sprzedaje, temu jego krowy mleko tracą. Jak wcześniej wspomniałam, kiedy krowa dawała zepsute mleko np. gęste, kwaśne już przy dojeniu, to wierzono, że jest to sprawką nieczystych sił. XIX wieczna wieś była bogata w zabobony. Wiedza ludzi na temat chorób zwierząt była znikoma, dlatego wszelakie nieszczęścia tłumaczono jako czary. Pospolity lud uciekał się do różnych sposobów, aby odnaleźć winowajcę, który to rzucił urok na krowę.

U Kolberga czytamy o zabiegu magicznym, za pomocą którego można było stwierdzić, czy czar rzuciła kobieta, czy mężczyzna. Wystarczyło do tego mieć węgiel, chleb i wodę w misce. Przebieg tego rytuału wyglądał następująco: Gdy krowa ma zepsute (to jest zaraz przy doju gęste), zadał jej to Zły-duch lub też przyroczyła ciota. Odczynia się je przez zażegnywanie i puszczanie na wodę węgla i chleba, dla wyśledzenia winowajcy. Rzuca się w tym cały węgiel i chleb na wodę nalaną w miskę lub szklankę. Jeżeli utonie chleb, to oczarowała baba ciota; jeżeli zaś węgiel, to pochodzi czar z wiatru, albo zadał go też chłop Ciót vel Pociót. W niektórych okolicach Wielkopolski wierzono, że można ukarać ciotę za odebranie krowiego mleka. O. Kolberg pisał, że: W niektórych okolicach, gdy krowy mleko tracą przez cioty, skutecznym ma być do odczynienia złego następujący sposób: Wbijają w kierzynkę (naczynie z drzewa do robienia masła) i tak wysoko jak się w nią mleko wlewa, trzy kołki z kłokoczyny, odchodząc od kierzynki tyłem i licząc na wspak kroki, to jest: 10, 9, 8, 7 i tak dalej aż do jednego. W tym miejscu stanąwszy strzelić należy z flinty, a jeżeli strzał trafi w kołki, ciota która urzekła krowy, dostanie ten postrzał i krowom odbierać mleka już nie będzie mogła. Wysoko dojne krowy zawsze wzbudzały zachwyt i były obiektem zazdrości innych gospodyń. Dlatego zazdrosne sąsiadki mogły rzucić urok, który sprawiał, że zwierzę zamiast mleka dawało wodę. Kobieta miała obfitość mleka ze swej krowy. Inne kobiety zazdroszcząc jej tego, zadały jej, że mleko to zrobiło się rzadkie i to tak, że krowa jakoby wodę by dawała. Podczas poniedziałku wielkanocnego chłopcy oblewali panny wodą, niektórzy twierdzili, że to właśnie dlatego, aby krowy się lepiej doiły: Zlawszy je do nitki, puszczą; a leją na tę pamiątkę (jak wierzą gospodynie lub rodzice), aby krowy lepiej dojiły, tj. więcej mleka dawały.

Kiedy krowa traciła mleko, a wszystkie znane zabiegi magiczne nie pomagały, to zdesperowane gospodynie udawały się do czarownic po poradę. Pieniądze ze sprzedaży mleka i sera stanowiły ważny dochód wiejskiego gospodarstwa. Dlatego niejedna gospodyni wolała skazać swą duszę na potępienie, niż rodzinę na głód. Ciotowskie czary sprawiały, że krowy odzyskiwały mleko i nigdy więcej go nie traciły. Jednak było trzeba spełnić kilka warunków, aby moc tych czarów mogła się ziścić. Kobiety udawały się często do samych czarownic po pomoc i radę, gdy im krowy nie dojiły. Zyskały czego chciały, lecz za to musiały się zobowiązać, nie wyjawiać na spowiedzi kapłanowi wszystkich (a osobliwie śmiertelnych) grzechów, albo też w czasie podniesienia na ziemię plwały, albo oczy zamrużały, albo jakie niepotrzebne wymawiały słowa itp. a za temi początkami postępowały czarownicę (jak i szatani) dalej z swemi ofiarami podług woli. O wartości krowy, świadczy chociażby fakt, że: Dziewczyna choć szpetna a nieraz i niekoniecznie dobrego imienia, byleby tylko miała krowę i chałupę, długo na męża nie czeka. Co ciekawe, krowom mogły odebrać mleko także jaskółki. Właściwie nie wiadomo, dlaczego te małe, nieszkodliwe ptaszki uznano za pomocnice czarownic. Jednak starano się przestrzegać kilku rzeczy, jak np.: Kto zabije jaskółkę, tego krowy doją krwią ; Jaskółkom nie należy gniazd zrzucać, bo w takim razie krowy czerwone mleko dają. Dzięki wierzę w tego typu zabobony przynajmniej nie niszczono bez powodu jaskółczych gniazd, jak to miało miejsce chociażby z kruczymi. Jednak, czy przelot jaskółki nad krową mógł naprawdę zepsuć mleko, jest mało prawdopodobne. I raczej tego typu wierzenia należy zaliczyć do wyobraźni ludowej.

Przesądy związane z bydłem

Teraz omówię zabobony i przesądy związane z ocieleniem się krowy. Jałówkom po ocieleniu często towarzyszyły liczne dolegliwości, podobnie jak kobietom w trakcie połogu. Jednak, jak już wspomniałam, jakakolwiek wiedza weterynaryjna na dawnej polskiej wsi była rzadkością. Toteż chłopstwo posiadało własne sposoby, jak ulżyć cierpiącemu zwierzęciu: Kiedy krowa po ocieleniu dostaje twarde wymiona, co się nazywa płóz, należy płóz ten wytrzeć portkami męzkiemi, aby zmiękł. W dniu, w którym ocieliła się krowa nie należało też niczego nikomu pożyczać. Wierzono, że złamanie tego zakazu sprowadzi nieszczęście na domostwo oraz plagę myszy. U Kolberga czytamy: Wten dzień kiedy się krowa ocieli, nie należy nic z domu pożyczać, bo by krowa mleko utraciła, a mysz wielkie by szkody zrządzały . Niekiedy do krowy porównywana była młoda kobieta, czyli panna na wydaniu. Drużba przychodząc na swaty, często zachwalał, że to bardzo piękna i zdrowa jałówka.

Dawniej wierzono, że bliźniacza para bydła przynosi szczęście dla gospodarstwa i dla rodziny.  Od zarazy miało chronić oborywanie pól przez byczki bliźniaki. Z innej relacji dowiadujemy się, że aby moc bliźniaczych wołów się objawiła, to pole muszę orać bracia bliźniacy: Jeżeli bliźnięta wołki się ulęgną, wtedy włość gdzie to nastąpiło, oborana niemi być winna przez dwoje bliźniąt ludzi, aby zachować ją od gradów, burz, zarazy i wszelkich klęsk szkodliwych dla ludzi i zasiewów. Aby zachować bydło od choroby lub zarazy,  w wieczór wigilijny do paszy podawano mu opłatek wraz z wigilijnymi daniami: Przy wieczerzy z 9 potraw z każdej potrawy biorą z miski po 3 łyżki pełne; co odkładają, zbierając do dla bydła, głównie zaś dla krów.

Nazwy bydła

W odniesieniu do bydła rogatego powszechnie używane są nazwy krowa, byk, wół, które określają płeć zwierzęcia. Ogół bydła rogatego do pierwszego roku życia chłopi określają jako młodzież,. Młode cielę nazywa się cielakiem, żarłokiem lub żyrakiem, a starsze płci żeńskiej cieliczką, a płci męskiej byczkiem. Niegdyś na wielkopolskiej wsi było można usłyszeć, jak gospodarz nazywał cielę meciusiem, gdyż jeszcze w XX wieku przywoływano cielęta okrzykiem mecia, mecia. Różnie nazywa się młode krówki nie dające jeszcze mleka, czyli mniej więcej od pierwszego roku życia do chwili ocielenia się. Najpopularniejsze nazwy to: jałówka, jałowica, jałoszka. Co ciekawe, jałowicą określano też niekiedy bezpłodną kobietę lub taką co z wyboru nie posiadała dzieci. Po ocieleniu krówki zowie się pierwiastkami lub pierwioskami. Krowa staje się jałówką po pierwszym ocieleniu. Obecnie najpopularniejszym określeniem dla osobnika płci męskiej jest byk, do niedawna można było jeszcze usłyszeć takie określenia jak buhaj czy stadnik. Wykastrowanego byka nazywa się czasem wolcem. Pogardliwy stosunek do mniej wydajnych zwierząt wyraża się w takich zawołaniach na stare krowy jak: klempa, bimba, stare krowisko czy stara buba.

Pożywienie  bydła

Od początku wiosny formą pożywienia dla bydła było przede wszystkim pastwisko. Na zieloną trawę wypuszczano także woły, które pracowały zazwyczaj tylko przez pół dnia. Z uwagi na małą ilość pasz domowych starano się, aby krowy zostawały na pastwiskach jak najdłużej. Jesienią dokarmiano je świeżo skoszoną trawą lub innym zielskiem, czyli można rzec, że do krowiego pożywienia w dużej mierze należały licznego gatunku chwasty. Jednak podczas jesiennych ciężkich prac polowych woły mogły liczyć na nieco lepszy posiłek niż krowy. Zazwyczaj były to duże racje sieczki wraz z otrębami zbożowymi. Natomiast zimą jako podstawę dla bydlęcej paszy stanowiła słoma, która podawana była w postaci sieczki z domieszką plew.

Udostępnij na:
Ten wpis został opublikowany w kategorii Fauna i flora, Zwierzęta i oznaczony tagami , , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.